Dużo zmieniło się w Sacriversum od debiutanckiego „The Shadow Of The Golden Fire”. Do wydania następnej płyty „Soteria” minęły cztery lata, a w tym czasie zespół znacząco się rozrósł, pozyskując między innymi posiłki z Tenebris w postaci gitarzysty i klawiszowca, a także wokalistkę. Dodając do tego drugą gitarę skład stał się sześcioosobowy i wzbogacony stylistycznie. To istotne, bo już zmiana logo i pejzaż okładki zwiastują, że jest to muzyka różniąca się od dotychczasowego thrash/death metalu.
Trzecia płyta Sacriversum ukazała się w 2000 roku nakładem niemieckiej wytwórni Serenades Records. Sprawę jednak szybko przejęła Empire Records wydając ją ponownie na płycie i kasecie, co na pewno przysporzyło jej większej popularności, szczególnie w Polsce. „Becketta” z pewnością była dużym krokiem w rozwoju Sacriversum jednak do najlepszych dystans wciąż był widoczny.
Zespół Aquaritia powstał w 1997 roku, w Biłgoraju, jako kontynuacja death metalowej kapeli Immortal Visions. Wydali wtedy demo „At The Horizon”, a następnie zahibernowali się na osiemnaście lat. W tym czasie, obsługujący wszystkie instrumenty i autor całej muzyki, Konrad Biczak brał udział, jako perkusista, w nagraniach takich zespołów jak Sacriversum i Artrosis. Swój projekt odnowił w 2015 roku, a wokalnie wspomaga go Kamil Gulak. W tym składzie wydali trzyutworową EP-kę „Ikaro”, która jako zajawka, robi bardzo dobre wrażenie.
Po wydanej w 2002 roku piątej płycie „Melange”, Artrosis całkowicie się rozsypał. Z zespołu odeszli wszyscy muzycy, z jego głównym filarem, klawiszowcem Maciejem Niedzielskim na czele. Jak widać nie załamało to Medeah na tyle żeby zakończyła działalność pod tą nazwą. Zebrała załogę wywodzącą się z Sacriversum i Aion i cztery lata później powróciła z nową płytą.
Sacriversum - zespół powstał wiosną 1992 roku z inicjatywy Herszta (gitara elektryczna), Ślepego (perkusja) i Rema (gitara basowa, wokale), znanych z wcześniejszych występów z m.in. Dead Evil czy Pandemonium. W tym samym roku powstało pierwsze 4-utworowe demo "Dreams Of Destiny".
Do tej pory twórczość Sacriversum znałem jedynie z dosyć słabego krążka "Beckettia". Jak na legendę polskiej sceny metalowej, to spodziewałem się po tym zespole więcej. Jako jednak, że i sami muzycy zespołu uważają ten album za trochę słabszy, choćby ze względu na to, że powstawał w ciężkim dla formacji okresie, to postanowiłem dać im szansę. W moje łapki wpadł ostatni jak dotychczas album tej zasłużonej ekipy - "Sigma Draconis".
Dawno, dawno temu, w 1993 roku na łamach Metal Hammera w rubryce "Out Of Darkness" pojawiła się recenzja którejś z demówek naszego rodzimego, łódzkiego Sacriversum. Pamiętam, że redaktor bardzo pochlebnie, wręcz euforycznie wypowiadał się na temat tego zespołu, wróżąc mu szybką karierę. Tak się jednak złożyło, że pierwszym i jak dotąd jedynym wydawnictwem tego składu, jakie słyszałem, jest właśnie "Beckettia". Ciężko jest mi więc porównać ten album do wcześniejszych dokonań zespołu, ale niestety muszę chyba przyznać, że albo ówczesny redaktor Metal Hammera miał małe wymagania, albo po prostu Sacriversum nie do końca wykorzystał swój potencjał.
Krótko po ukazaniu się płyty DVD „Saevitia Draconis” o grupie Sacriversum nieco ucichło. Zespół zagrał jeszcze w 2005r. parę koncertów, a potem zniknął. Remo tak mówi o zaprzestaniu działalności Sacriversum: „Gdzieś w połowie 2005 roku przestaliśmy spotykać się i grać próby. (…) Fakty są takie: nagle okazało się, iż zespół w składzie z DVD nie może już istnieć. (...) Zebrać cały skład na próbie stało się zadaniem niewykonalnym, w końcu i klimat w zespole zaczął poważnie się psuć.”