Przez dziewięć lat jakie minęły od „We’ve Come For You All” Anthrax nie mógł nagrać nowej płyty. W głównej mierze było to spowodowane zmianami wokalisty. Najpierw nastąpił wielki, choć krótki, powrót Joey Belladonny, następnie wokalistą był Dan Nielson, a potem z koeli wrócił John Bush, lecz też nie na długo. Przetasowania skończyły się w 2010 roku, kiedy to na dobre do składu dołączył Belladonna. W ten sposób premiera nowego albumu była kilkukrotnie przekładana, a niektóre partie trzeba było nagrywać na nowo. Ostatecznie „Worship Music” ukazało się we wrześniu 2011, ale jedno jest pewne. Warto było czekać.
Suffocation od zarania był zespołem wyróżniającym się na tle innych kultowych przedstawicieli starej szkoły death metalu. Ich wyznacznikiem była duża brutalność, ale połączona z bardzo gęstą dawką techniczności grania, co dawało muzykę o tyle ciężką, co skomplikowaną i przez to ciężkostrawną. Nie inaczej jest na ich drugiej płycie „Breeding The Spawn”, która ukazała się w 1993 roku, czyli dwa lata po debiucie.
„Spreading The Disease” to płyta, która zmieniła oblicze Anthrax i ukształtowała jego styl na taki, który wszyscy znamy. Główną tego przyczyną jest oczywiście zmiana wokalisty na Joe Belladonnę, choć nie można pominąć faktu, że to właśnie od drugiego albumu w zespole niezmiennie trwa Frank Bello. Poprawiła się też melodyka i charakter samych utworów, które stały się bardziej wyraziste i charakterystyczne.
Po opublikowaniu świetnie przyjętego zarówno przez fanów jak i krytyków debiutanckiego krążka "Songs of Love and Death" w 2017 roku, dowodzony przez lidera Behemoth, Adama Nergala Darskiego, Me And That Man wraca w nowej postaci - a co najważniejsze - z nową muzyką. W kwietniu zespół rusza w polską trasę koncertową "New Tour, New Songs, Same Shit 2020". Nergalowi i jego ekipie podczas trasy będą towarzyszyć Frank The Baptist, Mùlk oraz gość specjalny - Jørgen Munkeby z norweskiej formacji Shining.
Nie powiem, że czekałem na „Coma Of Souls”, bo jeszcze troszkę byłem za młody, ale gdy już poznałem „Extreme Aggression” to naturalną koleją rzeczy było sięgnięcie po następne, najnowsze dzieło Kreator, tym bardziej, że w początkowym okresie mojej fascynacji metalem, czyli na poczatku lat dziewięćdziesiątych, jego okładka była bardzo popularna na bluzach, koszulkach i naszywkach. Popularny był również sam Kreator. Nic dziwnego skoro udało im się powtórzyć własny sukces i nagrać płytę wielką, w zupełności dorównującą poprzedniej. Wiele osób powie, że nawet lepszą, mniejsza z tym. Uznajmy po prostu, że obie są tak samo wybitne.
Parę istotnych zmian zaszło w Kreator od czasu „Cause For Conflict”. Po trzech płytach z zespołem pożegnał się Frank Blackfire, na którego miejsce pojawił się Tommy Vetterli, świeżo po swoim odejściu z Coroner. Najważniejsze jednak, że na „Outcast” wrócił Ventor. Po jednym albumie przerwy, drugi filar kapeli znów pojawił się na swoim miejscu. Nie zmieniła się natomiast linia programowa lat dziewięćdziesiątych. Kreator wciąż próbuje i eksperymentuje z różnym skutkiem.
Kompilacja Castle Party to obowiązkowa pozycja dla fanów tego letniego festiwalu, ale również dla tych, którzy chcą poznać szeroko rozumianą scenę dark independent - od nastrojowego, tajemniczego metalu, przez zadziorny rock gotycki, zimnofalowy punk, dekadencki i melancholijny folk, aż po mroczne electro czy ciężkie, industrialne bity. Obok światowych i polskich gwiazd, znajdziecie tu nie mniej zjawiskowe zespoły dopiero rozpoczynające swoją drogę artystyczną.
Frank Carter, były wokalista Gallows, powrócił z drugim albumem swojego nowego zespołu Frank Carter and The Rattlesnakes. Album zatytułowany „Modern Ruin” można znaleźć już na półkach sklepowych. Frank Carter to ikona rebelii, outsider i wojownik, ciągle łamiący konwencje. Po raz pierwszy pojawił się na undergroundowej scenie punkowej ze swoim pierwszym zespołem Gallows. Później występował z bardziej popowym Pure Love, a teraz wydaje kolejną płytę z The Rattlesnakes.
Frank the Baptist – jeden z najważniejszych zespołów sceny Deathrock, Batcave po raz pierwszy zagra na festiwalu Castle Party. Lider grupy Frank Vollmann rozpoczął swoją muzyczną drogę w Kalifornii, pod koniec lat 90'tych. Obecnie zespół stacjonuje w Berlinie. Pierwszy album formacji, "Different Degrees of Empty" ukazał się w roku 2003. Przypominamy, że kolejna edycja Castle Party odbędzie się w dniach 13 - 16 lipca 2017 roku na terenie bolkowskiego zamku.
Frank Carter wraz ze swoim zespołem udostępnili nowy klip promujący ich nadchodzący album. Krążek „Modern Ruin”, który będzie drugą płytą zespołu Frank Carter and The Rattlesnakes, ukaże się 27 stycznia 2017 roku. Frank Carter to ikona rebelii, outsider i wojownik, ciągle łamiący konwencje. Po raz pierwszy pojawił się na undergroundowej scenie punkowej ze swoim pierwszym zespołem Gallows.
Agencje Go Ahead i P.W. Events zapraszają na dwa koncerty Franka Turnera. Muzyka zobaczyć będzie można 15 kwietnia we wrocławskim Firleju i 16 kwietnia w warszawskiej Proximie. Kiedy pod koniec 2014 roku nadeszła w końcu pora, by usiąść do prac nad nowym albumem, Frank Turner nie był pewien, w którym iść kierunku. Choć wywodzi się ze sceny hardcore’owej, zyskał popularność nie tylko w tych kręgach. Na przestrzeni lat występował zarówno w niewielkich klubach i kawiarniach, jak i na stadionach, a jego fani wypełnili Royal Albert Hall czy Wembley Arena.
W lata dziewięćdziesiąte Obituary weszło drugą płytą i postępem w stosunku do „Slowly We Rot”. „Cause Of Death” jest albumem bardziej dojrzałym i doskonalszym od debiutu. Na pewno zespół się rozwinął i nabrał doświadczenia, nastąpiły również dwie zmiany w składzie. Basista Daniel Tucker zniknął z muzyki, a na jego miejsce na długie lata pojawił się Frank Watkins, natomiast odejście Allena Westa od początku miało być czasowe, a na zastępstwo pojawił się James Murphy, który ledwie parę miesięcy wcześniej zabłysnął na „Spiritual Healing” Death.
Między dwoma pierwszymi albumami Sodom, pojawił się materiał zatytułowany „Expurse Of Sodomy”. Dzisiaj powiedzielibyśmy na to EPka, ale wtedy w użyciu było określenie maxi singiel. Trzy utwory brzmieniowo i stylistycznie pasujące do „Persecution Mania” ukazały się, za sprawą tej samej wytwórni, dokładnie dwa miesiące przed wydaniem tej płyty. Trudno więc nie odnieść wrażenia, że był to chwyt marketingowy. Dzisiaj pewnie nikt by nie wpadł na taki pomysł, ale w roku 1987, nic nie stało na przeszkodzie, żeby przed premierą dużej płyty sprzedać trochę maxi singli i tym samym dodatkowo wypromować nadchodzący album.
„Persecution Mania” jest tym albumem, na którym Sodom odnalazł się w zdobywającym uznanie nurcie thrash metalowym, szybko stając się jego współtwórcą i jedną z najważniejszych ikon. Jest tu jeszcze widoczna fascynacja siłami ciemności i tematyką antyreligijną, ale konwencja przynajmniej w połowie jest już wojenna. I choć autorem wszystkich tekstów jest Angelripper, to za zmiany w podejściu do muzyki w dużej mierze odpowiedzialny był nowy gitarzysta zespołu – Frank Blackfire.
Trzecia płyta Benediction ukazała się dwa lata po „The Grand Leveller” i potwierdziła wysokie miejsce tego zespołu na scenie death metalowej. „Transcend The Rubicon” to album chyba jeszcze lepszy i dojrzalszy od poprzedniego. Riffy i melodie układają się w bardzo przyjemne dla ucha, poukładane kawałki, w dobrze rozpoznawalnym już , charakterystycznym stylu. Pomiędzy tymi albumami w zespole zaszła jedna zmiana. W miejsce Paula Adamsa bas obsadził, przybyły z Cerebral Fix, Frank Healy.
Frank Zappa przeze mnie zostanie zapamiętany nie tylko jako największy rockowy prześmiewca, ale również, jako genialny kompozytor i gitarzysta. Artysta posiadł niebywałą umiejętność dowcipkowania w aranżu przez co większość jego płyt słucha się z uśmiechem na twarzy. Nie inaczej sprawy się mają jeśli chodzi o płytę "Apostrophe".
Electro/industrialny akt Boundless po prawie pięcioletnim milczeniu daje wreszcie oznaki życia. 8 lipca ukaże się długo oczekiwany album zatytułowany "Mentis Vici Omnis". Amerykański projekt tworzy niejaki Xon - człowiek od graficznych zadań specjalnych w wytwórni Backscatter Composition, będącej wydawcą nowego albumu. Swoją obecność na płycie zaznaczyły niezwykłe osobistości sceny electro: Frank M. Spinath z zespołów Edge Of Dawn i Seabound jak również grupy Lost Signal, Funker Vogt, Arzt+Pfusch i GASR.