Fani francuskiej grupy Gojira z pewnością ucieszą się na wiadomość, że zespół wyda na wiosnę swój kolejny album. To będzie już szóste studyjne wydawnictwo muzyków, którzy po czteroletniej przerwie powracają z zupełnie premierowym materiałem. Czym zaskoczą nas Francuzi przekonamy się już za kilka miesięcy.
Kiedy ktoś znęca się fizycznie nad inną osobą mówimy, że jest sadystą. Dotyczy to najczęściej przemocy, mającej na celu zadanie bólu. Jednakże, definicyjnie sadyzm odnosi się do pewnego rodzaju zaburzenia, które polega na odczuwaniu podniecenia seksualnego w związku z zadawaniem cierpienia i upokarzaniem drugiej osoby. Skąd tak właściwie wziął się ten rodzaj dewiacji? Odpowiedź zdradzi nam markiz de Sade.
Każdy człowiek posiada pięć zmysłów: wzrok, słuch, dotyk, smak i węch. Wszystkie posiadają potencjał artystyczny. Gdyby nie one, jakie piękno moglibyśmy dostrzec w malarstwie, fotografii czy muzyce? Jaką przyjemność mielibyśmy z jedzenia wykwintnych potraw oraz z poczucia bliskości drugiej osoby? A zapach? Okazuje się, że ten niepozorny zmysł znalazł nowe zastosowanie, wyrażone w sztuce zabijania. Tajemnice tych właściwości ukazuje Jan Baptysta Grenouille, bohater „Pachnidła” Patricka Süskinda.
Francuzi z Glorior Belli za sprawą Agonia Records wypuścili na rynek swój nowy album zatytułowany "Gators Rumble, Chaos Unfurls". Album jest dość specyficzny bo w jego ramach miesza się stoner rock, black metal, death metal i melancholijny post rock (wstęp do „The South Will Always Know My Name” czy „Le Blackout Blues”) czyli kierunek obrany przez zespół jest w równej mierze perspektywiczny, jak i ryzykowny. Tym razem ryzyko się nie opłaciło.
Podobały mi się dwa poprzednie wydawnictwa Temple of Baal w postaci albumu „Lightslaying Rituals” oraz splitu z Ritualization. Nie stanowiły one żadnego przełomu w sztuce łączenia czarnego metalu ze śmierć metalem, ale muzyka na nich zawarta była esencją tego co najlepszy w tych dwóch podgatunkach. Byłem także dziwnie spokojny o utrzymanie poziomu na najnowszym albumie Temple of Baal. Jak się okazuje, po wysłuchaniu „Verses of Fire", spokój ten był jak najbardziej uzasadniony.
Coś mi się zdaje, że międzypaństwowe więzi między członkami Unii Europejskiej nie są w połowie tak mocne jak polsko-francuska więź w szerzeniu czarnej zagłady. Nie dość, że te dwie sceny są chyba najprężniej rozwijającymi się w ostatnim czasie, to dodatkowo wzajemnie wspierają się na wielu płaszczyznach. Wystarczy wspomnieć, że Agonia Records w tym roku wydała już nowy album Spektr oraz recenzowany właśnie album Aosoth. A do końca roku jeszcze trochę czasu zostało.
Dawno już nie miałem takiego problemu z wystawieniem końcowej noty jakieś płycie. Niby wiadomo, że jednoznacznie i subiektywnie powinno się określić czy album jest słaby, dobry czy bardzo dobry. Jak jednak postąpić w przypadku albumu, który podoba się i to bardzo, ale jednocześnie słychać, że twórczy potencjał zespołu został wykorzystany maksymalnie w 80%? Nie wiem jeszcze co z tym faktem zrobię, ale każdy wers będzie zbliżał mnie do konieczności podjęcia decyzji i wystawienia ostatecznej cenzurki.
Wszyscy lubiący francuskie klimaty mogą już szykować kasę na najnowszy krążek black metalowców z Aosoth. Album zatytułowany "IV:Arrow In Heart" ukaże się w sklepach 16 kwietnia za pośrednictwem Agonia Records i jak zapowiada sam zespół będzie to ich najdojrzalsze dzieło.