Tag: Ecstasy
Recenzje :

Black Sabbath - Never Say Die!

Black Sabbath - Never Say Die!

Koniec lat siedemdziesiątych to dla Black Sabbath prawdziwe pasmo nieszczęść. Alkohol, narkotyki, problemy finansowe i konflikty wewnętrzne doprowadziły do odejścia z zespołu Ozzy’ego Osbourne’a pod koniec 1977 roku. Na jego miejsce zatrudniony został nawet Dave Walker – były wokalista Savoy Brown i Fleetwood Mac i zaczęto z nim przygotowania do nowego albumu. A potem Ozzy wrócił i wszystko trzeba było robić od początku. I wtedy właśnie umarł mu ojciec, co spowodowało kolejne wycofanie się na trzy miesiące. W końcu jednak płyta powstała. Została wydana we wrześniu 1978 roku i nosi tytuł „Never Say Die!”

Więcej Komentarz

Recenzje :

Black Sabbath - Heaven And Hell

Black Sabbath - Heaven And Hell

Choć ciężko by było jednoznacznie stwierdzić, że „Technical Ecstasy” i „Never Say Die!” to słabe płyty, to chyba każdy fan Black Sabbath przyzna, że to jednak nie było to. Zespół, którym zaczęły rządzić alkohol i narkotyki nie potrafił już stworzyć dzieł tak porywających jak w pierwszym, złotym okresie swojej działalności i w tym momencie bardzo przydało się przełamanie. Nie będący już nawet w stanie wypełniać obowiązków wokalisty Ozzy Osbourne odchodzi zostawiając wakat na stanowisku. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności współpracę z Rainbow kończy właśnie Ronnie James Dio, a jego przyjście do Black Sabbath to najlepsza rzecz jaka temu zespołowi mogła się w tym momencie przydarzyć.

Więcej Komentarz

Recenzje :

Adversus Semita - Hopeless Melacholy

Adversus Semita - Hopeless Melacholy

„Hopeless Melancholy” is a reflection of negativity, pain and hatred… Expressed through the art of Black Metal.” Taki napis widnieje na tle wisielczej pętli, w okładce pierwszej płyty norweskiego Adversus Semita, zatytułowanej właśnie „Hopeless Melancholy”. Została ona wydana w 2010 roku przez meksykańską wytwórnię Self Mutilation Services w limitowanym nakładzie pięciuset egzemplarzy. Jest to drugie wydawnictwo tego jednoosobowego projektu, którego twórcą jest Abandoned, bo rok wcześniej wypuścił demo „The Ecstasy Of Sin”.

Więcej Komentarz

Recenzje :

The Ecstasy Of Saint Theresa - Watching Black

The Ecstasy Of Saint Theresa to czeski zespół, wykonujący muzykę utrzymaną w klimatach alternatywnej elektroniki z domieszką post rocka - dodatkowo jest tu trochę z shoegaze, trochę z trip-hopu, a wszystko zostało okraszone doskonałą barwą głosu wokalistki. Grupa powstała w 1990 roku i na początku swojej kariery czerpała z dokonań takich artystów, jak Cocteau Twins, czy My Bloody Valentine. W 2006 roku ukazało się jej kolejne wydawnictwo, które pokazuje, że projekt cały czas ewoluuje, dodaje do swoich brzmień nowe motywy i nie zamierza skupiać się jedynie na inspiracjach muzycznych.

Więcej Komentarz

Teksty :

Lux Occulta - Ecstasy And Terror

Więcej Komentarz

Teksty :

Megadeth - Ecstasy

Więcej Komentarz

Teksty :

Manowar - Achilles Agony Ecstasy

Więcej Komentarz

Teksty :

Manowar - Achilles Agony And Ecstasy In Eight Parts

Więcej Komentarz

Teksty :

Manowar - Achilles, Agony And Ecstasy (Deutsche ܢersetzung)

Więcej Komentarz

Teksty :

Manowar - Achilles, Agony And Ecstasy (Deutsche bersetzung)

Więcej Komentarz

Teksty :

Manowar - Achilles, Agony and Ecstasy

Więcej Komentarz

Recenzje :

Nevermore - The Politics Of Ecstasy

Kiedy rozpadło się Sanctuary myślałem, że to będzie koniec tak świetnej muzyki, jaką prezentował ten zespół. Jednak myliłem się i to bardzo. Ze zgliszczy świetnej niegdyś kapeli Sanctuary powstał Nevermore. Po przeciętnej pierwszej płycie "Nevermore", zespół o krok do przodu. Materiał na "The Politics Of Ecstasy" jest zaskakująco zróżnicowany i nie tak jednostajny jak debiutancki album.

Więcej Komentarz

Recenzje :

Nevermore - Politics Of Ecstasy

Nie wiem jak to się dzieje na tym świecie, że zespół, który jest powszechnie szanowany, jego albumy zbierają rewelacyjne recenzje, a muzyka wymyka się jakimkolwiek szufladkom, nie może zapracować na status gwiazdy. "Politics Of Ecstasy" jest drugim pełnym krążkiem zespołu i chyba tym, o którym najmniej się mówi... nie wiem tylko dlaczego. Zaetykietowanie muzyki Nevermore jako power metal to czysta herezja i ośmieszanie samego siebie.

Więcej Komentarz