Wraz z wydawnictwem Znak zapraszamy do udziału w konkursie, w którym wygrać można jeden z trzech egzemplarzy książki "Tolkien. Człowiek, który stworzył Śródziemie" Jesse Xandera. Wydaje ci się, że świat Śródziemia znasz od podszewki? Ekscytuje cię mroczny Mordor? Ciekawi słoneczne Shire? Poznaj historię życia mistrza literatury fantastycznej, zanurz się w stworzonym przez niego uniwersum i odnajdź korzenie zła. Poznaj życie Tolkiena – pisarza genialnego.
Zespół Zennon udostępnił utwór zatytułowany "Rendezvous In Hell". Jest to drugi po "Człowieku Maszynie" kawałek z debiutanckiej EP'ki. Zennon porusza się w stylistyce nawiązującej do rocka alternatywnego, nowej fali i post-punku. Tworzą go Doctor i K oraz wciąż nienazwany mechaniczny perkusista. Początki grupy datuje się na październik 2016 roku.
"Człowiek Maszyna" to tytuł debiutanckiego utworu grupy Zennon. Wywodzący się z Żywca zespół porusza się w stylistyce nawiązującej do rocka alternatywnego, nowej fali i post-punku. Tworzą go K i Doctor oraz wciąż nienazwany mechaniczny perkusista. Swojsko brzmiąca nazwa grupy to nie imię znajomego pana hydraulika, lecz nazwa prastarego rytuału zaczerpnięta z szamanizmu latynoamerykańskiego. W wolnym tłumaczeniu Zennon to astralny wojownik, człowiek mocy.
“Człowiek, który pamiętał przyszłość” to już druga w Polsce, wydana przez wydawnictwo Rebis biografia Philipa K. Dicka. W przeciwieństwie do “Bożych Inwazji” Lawrence’a Sutina, biografia Anthony’ego Peake’a jest mniej obszerna i mniej akademicka. Autor skupia się głównie na prywatnym życiu pisarza oraz metafizycznym aspekcie jego twórczości. Opinie na temat Dicka poparte są licznymi cytatami osób znających pisarza osobiście, wykorzystane są też nieznane dotychczas źródła. Książka zawiera też niezbyt często publikowane dotychczas zdjęcia.
Wraz z wydawnictwem Sine Qua Non zapraszamy Was do kolejnego konkursu. Mamy do wygrania 3 egzemplarze książki "David Bowie. Starman. Człowiek, który spadł na Ziemię", której autorem jest Paul Trynka. Pytanie konkursowe brzmi: "Jak jest tytuł filmu, w którym David Bowie zagrał kochanka wampirzycy?". Odpowiedzi wraz ze swoim darkplanetowym nickiem prosimy nadsyłać na adres konkurs@darkplanet.pl.
"Starman. Człowiek, który spadł na ziemię" to interesujące podsumowanie kariery Davida Bowiego. Liczne i, co najważniejsze, trafne spostrzeżenia oraz wywiady z współpracownikami i artystami, którzy wiele wnieśli do jego kariery, czynią niniejszą książkę biografią z prawdziwego zdarzenia. Bo czego więcej można chcieć od rockowej biografii? Każdy epizod kariery Bowiego został opisany z niezwykłą dbałością o szczegóły, a liczne anegdoty sprawiają, że Starmana czyta się jednym tchem. Autor nie idealizuje artysty, nie tworzy sztampowej laurki, natomiast sprawia, że bohatera tej książki nie sposób nie lubić, nawet jeśli nie jest się jego fanem.
Niedawno, latając z obiegówkami po bibliotekach, przyjednej z nich natknąłem się na coś co bardzo mnie zastanowiło.
Otóż na podwórku przed domem leżała martwa kura. Dwie inne kury oraz kogut dziobały ją, a po chwili kogut zaczął gwałcić kurzego trupa. Robił to dłużej niż w zwyczaju mają to koguty. Mówiąc prościej, używał sobie. Chwytał przy tym w dziób głowę a gdy puszczał bezwiednia upadała. Powtórzył to jeszcze raz, tylko, że krócej - udało mi się ten drugi raz zarejestrować na komórce. Zdarzenie może ot lekko szokujące, ale jednak dało do myślenia.
Mroźny, śnieżny niedzielny wieczór. Warszawa skąpana w mieniącej się światłami latarni bieli. Świat jakby odrealniony. Miasto trochę, jak z innej bajki. Gwar podekscytowanych ludzi na chwilę przed zgaśnięciem świateł. Sala kinowa w tradycyjnym, nieco klasycznym stylu, trochę jak z innej bajki.
Dla ludzi pozbawionych sumienia zbrodnia to tylko kolejny punkt z listy rzeczy wysoce niemoralnych, przez co zakazanych i uznanych za godne ukarania przez ogół społeczeństwa. Być może tłumaczą sobie, że świat i tak już przesycony wszelkimi amoralnymi postawami nie będzie bardziej niegodziwy, jeśli i oni dołączą do poszerzającej się grupy „tych złych rzezimieszków” pozbawionych skrupułów w oddawaniu się swoim – mniej lub bardziej – godnym pogardy rozrywkom, a jeśli nawet będzie – cóż z tego przecież i tak wszyscy kiedyś umrzemy. Skoro wszystkie spośród kilku miliardów oddzielnych światów powstałych w wyniku czy to świadomego czy unormowanego chwilową słabością czynu, często na tyle wyuzdanego, że też w świetle ogólnych teorii podziału na dobro i zło uchodzi za wysoko niestosowny i wręcz upodlający, w końcu muszą się skończyć niechybną śmiercią, kompletną pustką czy też zamiennie jedynie duchowym bytowaniem w niezmierzonych przestworzach, to, dlaczego nie skrócić sobie cierpienia, nie odciąć dopływu tej obfitującej w niegodziwe i brutalne odpadki „rzeki życia”? Cóż albo nie jesteśmy na tyle odważni albo nie mamy sumienia.
Po trzeciej płycie Ciryam spodziewałam się muzyki znacznie dojrzalszej, a tu kolejny raz otrzymujemy dość nieskładną mieszankę muzycznych stylów i oklepanych motywów. Może jestem uprzedzona i nie dostrzegam oryginalności tych dźwięków. Wydaje mi się jednak, że Ciryam nie potrafi wypracować własnego stylu i komponuje muzykę wtórną i bez charakteru.
Ciryam to grupa zdolnych "młodych wilków" z Krosna, muzycznie poruszających się w tematyce nowoczesnego progresywnego pop/rocka i gotyk metalu. Zespół działa od 1999 roku, ma na swoim koncie dwa oficjalne krążki, setkę koncertów na dużych i małych scenach (MetalMania, HunterFest, support Type O Negative) i masę doświadczeń. To zespół prężny i zdecydowany, który wie czego chce. Obecnie promuje trzeci album zatytułowany "Człowiek Motyl".
Schowani za metalową skrzynią marzeń przerażeni obgryzamy nasze palce do krwi. Kto ją otworzy? Kto ją otworzy i poniesie odpowiedzialność za wszystkie, a zwłaszcza te niespełnione? (A.G.)
Ojciec zabija syna
Samego siebie
Dziś wskrzeszasz
Z krwi ojca i mordercy
Człowieku-Tytanie
Twoja strasznośc
Straszliwsza jeszcze
Bo na gruncie miłości
W kazirodczym związku
Spłodzony
Biedaku
Miotany burzami
Smutku i gniewu
Ale jeśli płaczesz jeszcze
Nad martwym gołębiem
Nie umrzesz
nabór pospolitych uczuć adekwatnych do pracy mózgu
w proporcjach nadzwyczajnych prowadzi do fundamentalizacji
przekonań i wiary...
dumę i pogardę substytuuje szacunek i skromność
perfekcjonizm egzystencji człowieka "perpetuum mobile"
o samowystarczalnym silniku - umysł
napędzany krwią po stokroć najdoskonalszy twór
z możliwością konstrukcji i demontażu zainstalowanych w życie koncepcji.
Istota - człowiek.
humanoidalny okaz mający horyzonty
zapętlające się koła wielkie
nadir i zenit wytrzymałości psychicznej
wszechocean terrabajtów czekających na transfer danych
status - logowanie
nick - człowiek
hasło - życie
enter
Zwijcie Ją Tiamat, Lilith, Freya, Gaia czy
cokolwiek przyniesie Wam wyobraźnia do umysłów, lub po prostu Matka
Natura. Był słoneczny poranek, życie toczyło się od samego świtu. Było
również bardzo gorąco. Ona postanowiła ochłodzić się w Kryształowej
Rzece. Podziwiała pływające stadami ryby, goniące się ptaki, wszystkie
Jej doskonałe dzieła, które przez lata kreowała... lecz mimo to, czuła
się samotna. Nad Rzeką pasły się tury, wokół których latało mnóstwo
insektów. Gdy wychodziła z wody na Boginię skoczył rozwścieczony byk,
którego giez ugryzł w przyrodzenie. Ochłodził je w wilgotnym łonie
Matki. Z tego zbliżenia narodził się stwór, który wprawdzie chodził na
dwóch nogach, lecz był owłosiony i muskularny. Pomimo tego Bogini
przyjęła go jako swego syna, którego tak pragnęła, a po latach miała z
nim potomstwo. Osobniki męskie przypominały mniej lub bardziej swego
ojca, natomiast żenskie były bardziej podobne do Matki, lecz pozostało
im piętno po bydlęcym praojcu w postaci owłosienia w delikatnych
miejscach. Obie płcie zatraciły kły i pazury na rzecz uzębienia
bardziej typowego dla roślinożerców, a ich włosy nie zawsze były
czarne. Tak oto powstał człowiek.