Po trzeciej płycie Ciryam spodziewałam się muzyki znacznie dojrzalszej, a tu kolejny raz otrzymujemy dość nieskładną mieszankę muzycznych stylów i oklepanych motywów. Może jestem uprzedzona i nie dostrzegam oryginalności tych dźwięków. Wydaje mi się jednak, że Ciryam nie potrafi wypracować własnego stylu i komponuje muzykę wtórną i bez charakteru.
Teksty Ciryam opowiadają o trudnej codzienności, utraconych ideałach, miłości i namiętności. Mogą przypaść do gustu wrażliwym, romantycznym duszom, choć mogą wydać się też nieco infantylne, szczególnie w momentach, gdy zespół stara się wpleść nieco mroku i klimatu.
Krośnieńska grupa nie zdołała wzbudzić mojego zainteresowania. Po kilku przesłuchaniach nie odnalazłam czegoś, co sprawiłoby, że powrócę do tego albumu. Zespół złagodził dość mocno brzmienie. Większość kompozycji brzmi monotonnie i nijako. Obecnie bliżej Ciryam do pop-rockowego grania niż atmosferycznego rocka czy gotyku.
Tracklista:
01. Venus
02. Color
03. Twarze Faraonów
04. Niczyja
05. Virus
06. Diler
07. Wezuwiusz
08. Skała
09. Igła
10. Venus (English Version)
11. Virus (English Version)
Wydawca: Fonografika (2008)