Control Denied często uważa się za kontynuację i ostatnie tchnienie Death. W założonym przez Chucka Schuldinera zespole, z wyjątkiem wokalisty Tima Aymara, wszyscy muzycy mają na koncie udział w przynajmniej jednej płycie Death, a jego progresywność przywodzi na myśl kierunek w jakim Mistrz podążał na swoim ostatnim albumie „The Sound Of Perseverance”. Do death metalu jednak tu daleko, więc i szyld został zmieniony. Uwieńczeniem nowego pomysłu na swoją twórczość była płyta „The Fragile Art Of Existence”. Jak się okazało jedyna i ostatnia dla Chucka w ogóle.
„Symbolic” wydawał się szczytem muzycznych możliwości, nie tylko Death, ale tak w ogóle. Domyślam się, że po takim wybryku ciężko się zebrać żeby skomponować coś przynajmniej równie dobrego. Być może również dlatego tym razem wydanie nowego albumu zajęło Chuckowi aż trzy lata. Jest jednak jeszcze jedna ciekawostka. Otóż już przed wydaniem „The Sound Of Perseverance” zaczął rozkręcać swój nowy projekt Control Denied, na którego demie znalazł się nawet „Spirit Crusher” – utwór, który ostateczne trafił na płytę Death. To demo nosiło tytuł „A Moment Of Clarity”, czyli tak jak został nazwany kolejny kawałek z „The Sound Of Perseverance”. Widać więc, że pomysły się mieszały, kształtowały w burzliwym chaosie, aby w końcu wykiełkować na dobre i osiąść w dwóch osobnych muzycznych arcydziełach.
Knock Out Productions informuje, że po polskich koncertach z marca tego roku do naszego kraju powróci projekt Death - DTA Tours, znany też jako Death To All - tribute band słynnego, nieistniejącego już Death, złożony z jego muzyków. Podczas występów w Katowicach (9 kwietnia w Mega Clubie) oraz we Wrocławiu (10 kwietnia w Alibi) Steve DiGiorgio, Gene Hoglan i Bobby Koelble - dawni członkowie grupy zmarłego w 2001 r. Chucka Schuldinera - wsparci przez Maxa Phelpsa prezentować mają przede wszystkim materiał z albumu "Individual Thought Patterns" z 1993 r. Scenę Amerykanie będą dzielić z niemiecką formacją Obscura.
Chuck Schuldiner po nagraniu "Symbolic" nosił się z zamiarem stworzenia drugiego zespołu, z którym grałby muzykę lżejszą i przystępniejszą aniżeli ta, którą grał w Death, a sam zająłby się jedynie grą na gitarze - wokal miałby powierzyć komuś innemu. Los chciał, że po drodze nagrał jeszcze jeden album pod szyldem Death ("The Sound Of Perseverance").