Anorexia Nervosa powstała w 1995 roku jako kontynuacja projektu Necromancia. Po wydaniu dema „Nihil Negativum”, w 1997 roku nadszedł czas na pierwszą płytę pod tytułem „Exile”. Muszę przyznać, że jest to wyjątkowa pozycja, a wyróżnia się tym, że jest tak dramatycznie katastrofalna, że aż ciężko zrozumieć jak ktoś mógł nagrać i wydać coś takiego. I choć przebrnąć przez nią to jest koszmar to w swojej masochistycznej manii natręctw postanowiłem poświęcić jej trochę czasu aby móc publicznie znieważyć tą żenującą pomyłkę.
Od pierwszych dźwięków trzeciego albumu Francuzów wytrzeszczamy oczy i nie możemy wyjść z podziwu, że mamy do czynienia z graniem jeszcze szybszym i bardziej agresywnym niż na "Drudenhaus". Formacja zabrzmiała tu jeszcze potężniej niż na poprzedniej płycie.
Kto potrafił się pogodzić z faktem, że Emperor na "IX Equilibrium" zaczął eksperymentowac i poszerzać horyzonty, ten może spać spokojnie. Drugi album francuskiej Anorexii Nervosy, to ogromny krok w rozwoju, a zarazem ukierunkowanie się na symfoniczny black metal.
Debiutancki krążek tej francuskiej formacji zawiera muzykę, z którą zespół raczej nie jest kojarzony. Już niejednokrotnie udowodniono, że black metal ma wiele wcieleń, ale "Exile" raczej pod tą etykietkę nie podchodzi.