Dodano: 2011-06-15 13:17 Zmieniono: 2011-06-15 13:17
Mój Miśku od tygodnia codziennie przed snem zapodaje mi dwugodzinny koncert miauczenia, piszczenia i marudzenia
Generalnie ma focha, że wcześniej chodze spać, i i tak mi na to nie pozwala do 23-24, a od 5 rano jest to samo... Poprzewracało mu się w zadku do końca chyba
Dodano: 2011-06-15 18:41
Za dwa dni ponownie z Viką do weta, a ja jakoś nie widzę u niej specjalnej poprawy, ta depresja jest chyba większa u niej niż myślałem, gdzie się nie położy tam zaraz zasypia i tak całymi dniami

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2011-06-17 15:25
| HardKill napisał(a): |
Za dwa dni ponownie z Viką do weta, a ja jakoś nie widzę u niej specjalnej poprawy, ta depresja jest chyba większa u niej niż myślałem, gdzie się nie położy tam zaraz zasypia i tak całymi dniami
![]() |
No to idź, może coś jej faktycznie dolega. Może bardziej szczegółowe badania by jej się przydały?
A ogólnie, moja koteczka też nie ma humoru ostatnio. Może to pogoda?
Kicie chyba źle znoszą te upały, moja też rozkłada się plackiem na podłodze, na kafelkach, albo szafie, przed wentylatorem. I też jest mniej energiczna, jakby rozleniwiona.
Dodano: 2011-06-17 16:10 Zmieniono: 2011-06-17 16:34
No więc tak, byłem dzisiaj u wetki, powiedziałem jak sprawa z Viktorią wygląda po dwóch tygodniach od poprzedniej wizyty.Viki w ciągu ostatnich dwóch dni zachowuje się już znacznie lepiej, już nie ma tak częstych pulsacji karku i nie podlizuje się ani nie podgryza już tak często, z raz dziennie czasem, a i jej samo poczucie znacznie się poprawiło.Wykazuje od dwóch dni większą ochotę do zabawy.O i to co powiedziałem pani wetce, z tym że jeszcze trochę sobie podsypia, ale to teraz spowodowane być może lekiem który brała, lek przeciw depresyjny >
Amitriptylinum VP < pani doktor stwierdziła bym jeszcze przez tydzień podawał jej ten lek przeciwdepresyjny w dawce 1/4 tabletki na wieczór.Do tego przepisała jeszcze jeden lek, a mianowicie taki w jakby spray z którego po naciśnięciu wypływa coś w postaci pasty, mam kici podawać to dwa razy dziennie do posiłków, a zwie się > Kalm Aid Kot < żel stosowany w przypadkach : nadpobudliwości ,niepokoju oraz stresu, jest to lek który pomaga w przywróceniu równowagi nastroju, sprzyja relaksacji i zmniejsza nadpobudliwość nerwową spowodowaną stresem.Ponadto pani wetka stwierdziła że lepiej będzie jak na razie nie będę się u niej z kicią pokazywał, by nie narażać kicie na dodatkowy stres.Tak więc przez najbliższe dwa tygodnie mogę się z Viką nie pokazywać u wetki, no chyba żeby stan zdrowia Viki nie poprawił się znacznie, a i tak lepiej bym wcześniej w razie czego zadzwonił , czy będzie potrzeba przybycia do weta razem z kiciom. Wtedy pani wetka przepisze kici inne leki, jednak tym razem na bazie żuł.Mam jednak nadzieję że z Viką będzie coraz lepiej jeśli chodzi o jej stan psychiczny, a pewne efekty poprawy są u niej już widoczne, więc mam nadzieję że kolejna wizyta u wetki w tej sprawie nie będzie już konieczna :)
To ten nowy lek:
KalmAid Kot przywraca równowagę nastroju, sprzyja relaksacji i zmniejsza nadpobudliwość nerwową. Polecany do podawania w sytuacjach takich jak niepokój i stany lękowe (np. rozłąka z właścicielem, zmiany otoczenia, podróż), strach (np. głośne dźwięki, burze), problemy behawioralne spowodowane stresem.
Dawkowanie:
Długotrwałe stosowanie w problemach behawioralnych:
Małe koty ? 1 dawka dziennie
Duże koty ? 2 dawki dziennie
1 dawka = 1 naciśnięcie pompki dozownika
W indywidualnych sytuacjach mogących wywołać lęk lub niepokój ? podać podwójną zalecaną dawkę, najlepiej godzinę przed spodziewanym wydarzeniem.
Podawać na przednią łapę (co zachęci kota do zlizania preparatu) lub z pokarmem
Analiza:
Węglowodany 38,3%; Białko surowe 3,7% Tłuszcz surowy<0,5%; Popiół surowy<0,5% Wilgotność 58%
Skład:
Sorbitol, glicerol, aminokwasy i witaminy/kg: L-tryptofan 50g,
L-teanina 0,03g wit. B1 0,12g, wit. B6 0,01g, niacyna 0,6g
Opakowanie: 50ml
Jednak pani wetka stwierdziła że sposób podawania tego leku kotku na łapkę nie jest dobry, lepiej żeby podawać do jedzenia ewentualnie strzykawką do pyszczka, a że u Viki to drugie nie przejdzie dawać to będę jej do posiłków.
Ojej dawno już tak się nie rozpisałem :) hehehe

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2011-06-17 16:47 Zmieniono: 2011-06-17 16:49
Ja na ciut inny temat..
W polsce, kiedy jeszcze mieszkałam z rodzicami miałam kota - Luszyna. Mam jeszcze jednego, Filipa (około 5 lat ma). Luszyn Jest ze mną od kiedy miałam około 3 lata.
Jest cholernie stary ale trzyma się dobrze, w miarę..ostatnio wypadł mu jeden kieł..
Myślę że jego czas dobiega końca powoli..
Myślicie, że tak zdychają koty? że od takich rzeczy się zaczyna?
Czy po prostu wypadł bo wypadł, bo stary już jest i tyle..?
Dodano: 2011-06-17 16:58
Myślę że to po prostu ze starości jak to bywa wypadł mu ten kiełek, a skoro jest w miarę dobrej formie, to kicia na pewno jeszcze trochę sobie pożyje, ludzie im starsi też tracą uzębienie, co wcale nie oznacza że wkrótce kopną w kalendarz :)

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2011-06-17 17:02
hehe..podobno robi durne miny jak czuje że go nie ma
Luszyn jest kostuchą, jest straszną chudzinką, ale ma to od małego, zawsze taki był choćby nie wiem ile jadł.
Był raz u weterynarza i kobieta która miałą mu dać zastrzyk usypiający z jednej zwykłej dawki dla kota dała mu niecałą połowę bo taki chudziel :>
Dodano: 2011-06-18 02:17 Zmieniono: 2011-06-18 02:20
| HardKill napisał(a): |
| No więc tak, byłem dzisiaj u wetki, powiedziałem jak sprawa z Viktorią wygląda po dwóch tygodniach od poprzedniej wizyty.Viki w ciągu ostatnich dwóch dni zachowuje się już znacznie lepiej, już nie ma tak częstych pulsacji karku i nie podlizuje się ani nie podgryza już tak często, z raz dziennie czasem, a i jej samo poczucie znacznie się poprawiło.Wykazuje od dwóch dni większą ochotę do zabawy.O i to co powiedziałem pani wetce, z tym że jeszcze trochę sobie podsypia, ale to teraz spowodowane być może lekiem który brała, lek przeciw depresyjny >
Amitriptylinum VP < pani doktor stwierdziła bym jeszcze przez tydzień podawał jej ten lek przeciwdepresyjny w dawce 1/4 tabletki na wieczór.Do tego przepisała jeszcze jeden lek, a mianowicie taki w jakby spray z którego po naciśnięciu wypływa coś w postaci pasty, mam kici podawać to dwa razy dziennie do posiłków, a zwie się > Kalm Aid Kot < żel stosowany w przypadkach : nadpobudliwości ,niepokoju oraz stresu, jest to lek który pomaga w przywróceniu równowagi nastroju, sprzyja relaksacji i zmniejsza nadpobudliwość nerwową spowodowaną stresem.Ponadto pani wetka stwierdziła że lepiej będzie jak na razie nie będę się u niej z kicią pokazywał, by nie narażać kicie na dodatkowy stres.Tak więc przez najbliższe dwa tygodnie mogę się z Viką nie pokazywać u wetki, no chyba żeby stan zdrowia Viki nie poprawił się znacznie, a i tak lepiej bym wcześniej w razie czego zadzwonił , czy będzie potrzeba przybycia do weta razem z kiciom. Wtedy pani wetka przepisze kici inne leki, jednak tym razem na bazie żuł.Mam jednak nadzieję że z Viką będzie coraz lepiej jeśli chodzi o jej stan psychiczny, a pewne efekty poprawy są u niej już widoczne, więc mam nadzieję że kolejna wizyta u wetki w tej sprawie nie będzie już konieczna :) To ten nowy lek:
KalmAid Kot przywraca równowagę nastroju, sprzyja relaksacji i zmniejsza nadpobudliwość nerwową. Polecany do podawania w sytuacjach takich jak niepokój i stany lękowe (np. rozłąka z właścicielem, zmiany otoczenia, podróż), strach (np. głośne dźwięki, burze), problemy behawioralne spowodowane stresem. Dawkowanie: Długotrwałe stosowanie w problemach behawioralnych: Małe koty ? 1 dawka dziennie Duże koty ? 2 dawki dziennie 1 dawka = 1 naciśnięcie pompki dozownika W indywidualnych sytuacjach mogących wywołać lęk lub niepokój ? podać podwójną zalecaną dawkę, najlepiej godzinę przed spodziewanym wydarzeniem. Podawać na przednią łapę (co zachęci kota do zlizania preparatu) lub z pokarmem Analiza: Węglowodany 38,3%; Białko surowe 3,7% Tłuszcz surowy<0,5%; Popiół surowy<0,5% Wilgotność 58% Skład: Sorbitol, glicerol, aminokwasy i witaminy/kg: L-tryptofan 50g, L-teanina 0,03g wit. B1 0,12g, wit. B6 0,01g, niacyna 0,6g Opakowanie: 50ml Jednak pani wetka stwierdziła że sposób podawania tego leku kotku na łapkę nie jest dobry, lepiej żeby podawać do jedzenia ewentualnie strzykawką do pyszczka, a że u Viki to drugie nie przejdzie dawać to będę jej do posiłków. Ojej dawno już tak się nie rozpisałem :) hehehe ![]() |
HardKillku, tyle Ci napiszę, że masz dobrego weta i tym się nie stresuj, tylko trzymaj takiego specjalisty!
Wiesz po czym tak wnioskuję?
Mianowicie po tym, iż każe Ci obserwować twoją kicie i nie narażać jej na niepotrzebne wizyty w lecznicy i stresy.
Do znerwicowanej koteczki trzeba powoli i z umiarem podchodzić.
Jak nie dzieje się nic drastycznego, to miej cierpliwość i pozwól jej zdrowieć, nie stresuj kolejną wizytą w lecznicy jak nie potrzeba!
Niech bierze leki, to wydobrzeje.
Czasem ludzie nie stosują się co do wskazań brania leków, ale to błąd - Ty rób inaczej, wylecz swoją kicię!
Co do podawania leków, to masz już wypróbowane praktycznie, jak to zrobić.
Nie słuchaj innych rad, sam wiesz, jak najlepiej twoja sierściuszka pochłania to co do zjedzenia, więc skorzystaj z własnego doświadczenia.
Sam ją znasz i wiesz najlepiej, jak jej podać lekarstwo czy cokolwiek!
Generalnie zaufaj własnej intuicji i uczuciu do koteczki.
P.S. 1 Kurde, sorbitol (słodzik) dają nawet dla zwierzaczków. Do czego to doszło?
2 "Calm" znaczy po angielsku "spokój".
Może "kalm" też w jakimś stopniu tego tyczy
Dodano: 2011-06-18 13:35 Zmieniono: 2011-06-18 13:45
Staram się sphinxiao stosować do rad wetki mojej kici,sam też jakoś staram się dbać o nią jak tylko potrafię, choć me doświadczenie względem kotków jest w zasadzie niezbyt wielkie.
Ale obserwuje ją i jeśli zauważę coś naprawdę niepokojącego, powiadomię wtedy wetkę, zresztą tak się umówiliśmy.Jak napisałaś muszę być cierpliwy, mimo że chciało by się widzieć swoją pociechę pogodną i pełną radości, a nie totalnie zdołowaną.I jak napisałaś muszę uzbroić się w cierpliwość i zaufać własnej intuicji i uczuciu mojego sierściucha :)
Zastanawiam się czy nie zapytać wetki o pewien preparat dla kotków, czy by nie zastosować go Viki...?
A zwie się > FELIWAY <
W postaci spray
lub
W postaci dyfuzora.
Oba te preparaty zawierają kocie feromony policzkowe.
Jego działanie:
Pomaga w zapobieganiu lub redukowaniu objawów
stresu, takich jak: Znakowanie moczem, drapanie w pozycji pionowej, depresja / zmniejszona chęć do zabawy lub interakcji , agresja pomiędzy kotami.
Zapewnia poczucie bezpieczeństwa i zadowolenia w następujących sytuacjach:
W domach z wieloma kotami , podczas prac budowlanych / remontach, po przemeblowaniu, pojawieniu się nowego domownika (dziecka, zwierzęcia), podczas wizyt gości, przeprowadzki, w okresie socjalizacji kocią, w hotelach dla zwierząt, po utracie kociego towarzystwa lub właściciela, po powrocie z leczenia szpitalnego, podczas fajerwerków lub wyładowań atmosferycznych, podczas transportu, utrata apetytu, niechęć do kontaktu (ludzie, inne zwierzęta), niechęć do zabawy, wizyty u lekarza weterynarii, adopcja: nowy właściciel, domki letniskowe.
Koszt tego preparatu z tego co się zorientowałem to: dyfuzor 95.89 zł, spray 42,39 zł.
>>>
Jedno ze żrudeł zaopatrzenia się w ten preparat > TU <
>>>
Sądzę że u weterynarzy też można to dostać, kwestia tylko czy taniej czy drożej...?

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2011-06-18 18:04
A mój kotek jest chory
przedwczoraj ja sie patrze a on mi sie zatacza i chodzi jak pijany poza tym ma ogromny brzuszek i mętne źrenice no to mysle sobie zabieram go do lecznicy i zostawili go tam na noc dostał antybiotyk, wygolili mu brzuszek do USG i dali kropkówkę
i okazało się ze ma chorą wątrobę, teraz ma diete i lekarstwa biedactwo
Umrę ci kiedyś. Oczy mi zamkniesz. I wtedy swoje Smutne, zdziwione, Bardzo otworzysz.
Dodano: 2011-06-18 18:32
espectro doskonale rozumiem twoje przygnębienie, trudno nie być smutnym kiedy nasze małe kochane futerka chorują.Mam nadzieję że twój mały przyjaciel szybko wróci do zdrówka :)

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2011-06-18 21:06
No już jest całkiem jak kot tzn już mi marudzi ^^ nie jest nauczony ciągle siedziec w domuu ale musi wytrzymac bo ma za często lekarstwa dostawac zeby mógł wychodzic na zewnątrz..dzisiaj mi z okna chciał skakac ;/ musze go pilnowac bo okna mam wysoko wprawdzie kot zawsze spada na cztery łapy ale jednak xP
Umrę ci kiedyś. Oczy mi zamkniesz. I wtedy swoje Smutne, zdziwione, Bardzo otworzysz.
Dodano: 2011-06-19 19:08
A u Viki nadal szczególnej poprawy nie widać, nadal totalnie zdołowana, bez chęci do zabawy z małymi przebłyskami, nadal śpi całymi dniami, a ostatnio pojawiły się u niej wymioty, nie wiem już co o tym myśleć, wydawało się że powolutku wraca do zdrówka
poczekam jeszcze kilka dni, poobserwuję ją jeszcze i chyba skontaktuję się z wetką.

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2011-06-19 22:43
szkoda tej twojej kici, biedactwo. Jak wymioty to pilnuj żeby się nie odwodniła.
Umrę ci kiedyś. Oczy mi zamkniesz. I wtedy swoje Smutne, zdziwione, Bardzo otworzysz.
Dodano: 2011-06-20 08:32
Jeśli chodzi o jedzenie i picie to jest z tym w zasadzie normalnie, jedyne na co reaguje teraz w miarę żywo to, na gołębie które przylatują na okna podjeść sobie, sypie na parapety ziarna by przyciągnąć gołębie, co by Viki miała radochę, wręcz uwielbia ganiać za nimi. Na co mam zwracać uwagę by moje futerko nie odwodniło się, jak pisałem wcześniej me doświadczenie jeśli chodzi o kotki jest niezbyt wielkie, wszelkie rady mile widziane. Jest wśród nas pani weterynarz na forum DP prosiłem ją ładnie ostatnio o radę w sprawie Viki, niestety spotkałem się z jej strony z milczeniem, powiem szczerze że zrobiło mi się przykro, wszak nie chodziło tu o mnie ale o kotka.Wiem że za porady u weterynarza też się płaci (30zł), może dla tego nie uzyskałem od niej żadnej rady za free

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2011-06-20 15:10
Wiem nawet o kogo chodzi, ale dawno nie widziałam jej aby się udzielała na forum. Zerknij kiedy się logowała ostatnio.
Przykro, ale też Ci nic więcej poradzić nie mogę, bo nie znam się na medycynie, a zwłaszcza zwierzęcej
Może zasięgnij porady innego weterynarza? Czasem dobrze jest mieć opinię kilku specjalistów, jeśli do końca nie wiadomo co kici dolega.
Naprawdę żal tej Twojej koteczki, długo już choruje 
Dodano: 2011-06-20 15:18
I tak chcę zrobić, umówię się z innym wetem, tyle że w tej samej przychodni weterynaryjnej, z tym że do innego weta, jest tam wet ponoć bardzo dobry jeśli chodzi o koty, z tym że będę mógł się z nim umówić pod koniec miesiąca, teraz u mnie z kasą cienko

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2011-06-20 22:21
mój jak był odwodniony po płukaniu żoładka to mu podali kroplówkę.. teraz staram sie zeby mi duzo pił bo wiekszosc lekarstw musze mu rozpuścic a jak nie chce wypic to mam od pani weterynarz taką strzykawkę, przez ktorą mu wstrzykuje do pyszczka czasem rozpuszczone leki z wodą i dosyc sie mi nie sprzeciwia.
Umrę ci kiedyś. Oczy mi zamkniesz. I wtedy swoje Smutne, zdziwione, Bardzo otworzysz.
Dodano: 2011-06-20 23:03
Na razie Viki odwodnienie nie grozi, póki co je i pije w miarę normalnie, a i do pokarmu też dodaję troszkę wody, tak że póki co płynów jej nie brakuje.

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2011-06-22 23:24 Zmieniono: 2011-06-22 23:37
Coś przeczytacie, to fragment mojej rozmowy z kuzynką, właściwie to słowa które ona napisała do mnie na gg, też ma kotka.
>>> wiesz co ,czytalam o tej kociej depresji moim zdaniem to pai doktor sie pomylila ,bo nic takiego sie nie wydzarzylo co mogloby ja wywolac, zrob wszystkie badania krwi - takie cos we wszystkich kierunkach,bo ja che swojej zrobic, a potem USG.
ale czytalam i takie pierdoly jak maly sters nie wywolaja depresji to moze byc cos uczulenoiowego moze pokarm ale nie jestesmy wrozkami, takie napinanie skory moze buyc tez z powodu czegos co ja podraznia.
sluchaj drobiazgi nie wywoluja depresji kot ma dobre warunki nikt ja nie drazni nie meczy nie ma malych dzieci no chyba ze ja denerwuja te golebie bo nie moze ich zlapac, bo muche zjada jak upoluje a ptaka nie może wiec to ja moze rozdrazniac.
No bo nic innego mi nie przyszlo do glowy po tym co przeczytalam.
No a moze narazie nie karm tych golebi - moze lepiej zeby nie byla tak podekscytowana.
bio pisza ze smierc kogos w domu ze utrata drugiego zwierzaka ,wyjazd wlasciciela,mowia o takich bardzo istotnych powodach.
No a tu u was nic takiego nie mialo miejsca ani przeprowadzka, a czasem objawy bardzo roznych chorob sa podobne.
Oni tez nie sa wrozkami i dopoki nie zrobi badan we wszystkich kierunkach to strzela, w domu nawet nie robiles remontu,
wiec.............. tamten wypadek co wypadła z okna, no ale to bylo dosc dawno , no o tym trzeba powiedziec i o tych ptakach.
bo jak ona tak serio poluje i chce je zjesc to może sie denerwowac. No ja tez nie ale pomysl taka choroba musi miec podloze to z karmy sie nie bierze. <<<
Może faktycznie moja pani wet myli się,może właśnie Viki jest na coś uczulona, może na jedzenie które jej podaje...? i faktycznie może powinienem nalegać na zbadanie krwi i ewentualnie na zrobienie USG, czy jakieś badania na uczulenie. Kombinuje jak mogę i biorę pod uwagę wszelkie ewentualne podpowiedzi innych. A jeszcze jedno pisałem ostatnio że Viki zaczyna wymiotować, na ulotce leku przeciwdepresyjnego który dostała pisze, że jednym z efektów ubocznych mogą występować właśnie wymioty. Jeszcze do końca miesiąca poobserwuję kicie, ale potem idę do weta i tak się zastanawiam czy do tej pani doktor, czy do innego weta w tej samej klinice czy też do weta, do którego chodziłem kiedyś na samym początku jak Viki była malutka.
Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2011-06-23 00:53 Zmieniono: 2011-06-23 00:56
Hej słuchaj, jeżeli twoja kicia ma "kocią depresję" to nie wiem czy cokolwiek da, aby ją uleczyć. Sama mam kota który też to ma i po zmianie jedzenia, preparaty, wyciszenie domofonu itp itd prawie nic się nie zmieniło, zaczoł sobie tylko mniej wygryzać futerko..on też nie miał żadnego powodu do tej choroby, żadna przeprowadzka nic. Mam go od maluśkiego z 2 kotem i nigdy nie było z nim problemów..Myślę, że po prostu one też mają swoje "złe" okresy.
Myśle, że jedyne co możesz zrobić to po prostu opiekować się nią, nie krzyczeć itp. Tak po prostu..I nie narażać jej na żadne stresy (nie wiem czy chodzisz z nią do doktora ale jeśli tak, to na pewno jest bardzo tym wystraszona).
Dodano: 2011-06-23 07:25
Oczywiście, że jeśli zauważę że coś dzieje się nie tak z Viką, to idę z nią do weta mam ją ponad dwa lata i wizyty u weta nie były zbyt częste u weta, oczywiście że wizyty u niego z pewnością są w jakiś tam sposób stresująca dla niej, jak dla każdego zwierzaczka, ale jak nie iść ze zwierzakiem do weta, jeśli widzimy że dzieje się z nim coś nie tak, na co mam czekać, aż będzie gorzej...? może u niej to jest depresja, ale może też być i uczulenie, nie wiem być może na jedzenie które jej podaję , a to trzeba ustalić co jest przyczyną jej zachowania w tej chwili.Mam stać z boku i patrzeć jak się biedna męczy...? no nie potrafię tak, po prostu patrzeć i nic nie robić, nie starać się jej pomóc. A czytałem o kociej depresji i wiem że morze ona doprowadzić do poważnych dalszych powikłań zdrowotnych u kotka, a jeśli to uczulenie na jedzenie to trzeba dowiedzieć się co je spowodowało.W każdym razie trzeba coś z tym zrobić. Wierz mi dbam o nią najlepiej jak tylko potrafię. A jej obecne zachowanie zdrowotne zaistniało z jakiegoś powodu i trzeba dowiedzieć się z jakiego, po prostu zrobić wszystko by ją wyleczyć jeśli tylko się da. Więc wizyty w obecnej sytuacji są niezbędne u weta, wydaje mi się że nie ma innej opcji. Do końca tego miesiąca będę ją jeszcze obserwował, ale jeśli wspomniane prze zemnie objawy nie znikną u Viki, to czy chcę czy nie, muszę iść z nią do weta, bo przecież raczej innego wyjścia nie ma, prawda. Dzięki Reddishhh wszelkie wasze wypowiedzi są dla mnie cenne i biorę je pod uwagę.

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2011-06-23 18:07
Moim zdaniem nie powinieneś jej w ogóle nosić do weterynarza. Tylko mu dokładnie wytłumaczyć, wszystko po kolei. Bo co on zobaczy, jeżeli ona nic sobie nie robi? zobaczy to samo co ty, a kot się tylko naje strachu. Może to właśnie przez to twój kot ma tą depresję?
Najadł się strachu i teraz boi się, a ty go jeszcze nosisz. Nie idz z nim do weterynarza tylko idz sam. Najczęściej przyczyna jest pod nosem i jej nie widzimy.
Mój kot też tak ma, z niczego, więc to raczej nie musi być jakiś nie wiadomo jaki powód..
Dodano: 2011-06-23 20:51 Zmieniono: 2011-06-23 21:41
Viki nie bywa u wetki co tydzień, jeśli tak to zrozumiałaś. Wisz co będzie jak pojadę sam do weta lub zadzwonię, powie mi żebym przyjechał z kotem, bo on nie jest jasnowidzem i musi kota obejrzeć, już to przerabiałem.Do tego wszystkiego doszły jeszcze wymioty i to co dziennie po dwa trzy razy, po za tym nadal są u niej te pozostałe objawy o których pisałem. Poczekam jak wspominałem wcześniej do końca miesiąca i się zastanowię i jeszcze ją poobserwuje. Po za tym droga Reddishhh już rozmawiałem z wetką dwa razy raz przez telefon, a drugi raz jak byłem u niej z Wiki, jeśli objawy nie przejdą, a przynajmniej nie które z nich do końca miesiąca, to mam przyjechać z kotkiem. Ale jak wspomniałem, do końca miesiąca ją jeszcze poobserwuje i się zastanowię, czy jechać do wetki, na dzień dzisiejszy zasadniczej czy choćby lekkiej poprawy nie ma. Wręcz powiedziałbym że się nasilają problemy z oddawaniem moczu , kotka po sterylizacji pije więcej wody i częściej oddaje mocz, a ona robi siku ostatnio ledwie raz na dzień, co wcześniej robiła po trzy czasem cztery razy, mało wody pije ostatnio, z jedzeniem też jest słabiej itd. więc na co ja mam czekać, skoro sam nie wiem jak jej mam pomóc, tym bardziej że to trwa już prawie miesiąc. Dzisiaj dostała ostatnią dawkę leku przeciwdepresyjnego, teraz akurat najbliższy tydzień coś powinien wyjaśnić jeśli chodzi o jej stan zdrówka, mam nadzieję że nastąpi jakaś poprawa. Szkoda że jedna z naszych koleżanek nie bierze udziału w tej wymianie zdań, szkoda wielka, tym bardziej że jest lekarzem weterynarii. Jej zdanie na ten temat było nie zwykle cenne.

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2011-06-23 23:32 Zmieniono: 2011-06-23 23:35
Jeżeli masz weterynarza który gania cię z kotem do siebie nawet jeżeli dokładnie opisujesz objawy to jest z dupy wzięty. Żaden weterynarz nie będzie na siłe stresował zwierzęcia.
Pozatym, moim zdaniem dawanie kotą takich leków jest nie w porządku. I moim zdaniem, powinieneś na jakiś dłuższy czas nie ma miesiąc, na więcej, dać jej spokój. Nie podawać jej leków, nigdzie z nią nie jezdzić ani nic nie robić. Karmić jak zwyczajnie. Bo może leki tak na nią działają, o tym nie pomyślałeś? zamiast truć biednego kota zrób co mówie i go poobserwuj a potem zacznij działać inaczej. Kup jej koci miętke, zabawki jakieś, baw się z nią, spędzaj z nią czas jak z człowiekiem, trawe jej kup żeby sobie podgryzała a nie lekami do cholery. Gardze ludzmi, którzy zamiast zareagować właśnie tak jak napisałam, idą do weta i podają kotu chemię! I ty mówisz, że sie nią opiekujesz? Nie, faszerowanie kota chemią i tym samym ułatwiając sobie to nie jest pomoc!
Bo ciężej jest zaopiekować się i szukać przyczyny prawda? lepiej piznąć kotu leki i mieć spokój. Kot to stworzenie jak człowiek, i człowiekowi podając ciężkie albo niewłaściwe leki też się szkodzi.