Dodano: 2007-12-21 15:27
Mnie również nie przeszkadzasłuchanie tekstów w stylu "Boga nie ma" w chodzeniu do kościoła. Owszem miewam kryzysy wiary tak jak i większość, ale bynajmniej nie jest to wpły słuchanej muzyki.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2007-12-26 13:29
| Wampgirl napisał(a): |
| Mnie również nie przeszkadzasłuchanie tekstów w stylu "Boga nie ma" w chodzeniu do kościoła. Owszem miewam kryzysy wiary tak jak i większość, ale bynajmniej nie jest to wpły słuchanej muzyki. |
Wiara. A czym że jest dla ciebie wiara? Nie mylmy pojęć.
Moim zdaniem wiara i kościół to dwie odrębne sprawy.
Można przecież nie chodzić do kościoła a być jak najbardziej wierzącym( tzw. wierzący ale nie praktykujący). Tyle że kościół wtedy nie uznaje cię za wierzącego, bo nie dajesz pieniążków na tacę. Oczywiście nie krytykuje osób chodzących do kościoła co niedzielę ( czy dla siebie , czy dla mamusi lub tatusia, czy dla zabicia czasu).
A czy muzyka ma wpływ na wiarę (tudzież kościół) to już zależy od konkretnej osoby. Kościół i tak będzie krytykował nie tylko satanistyczną muzykę ale i ogólnie każdą która powoduje ze zmniejszają się wierni. Zawsze tak było że jeśli coś nie było niewygodne dla kościoła lub to z czym sobie nie potrafił poradzić jest przez niego ostro krytykowane.
Odważni nie żyją długo, ale tchórzliwi nie żyją wcale..
Dodano: 2007-12-28 22:33
W którymś temacie pisałam, że wiara nie ma wiele wspólnego z kościołem. To, że ktoś śpiewa, że nie wierzy w Boga - nie zraża mnie do jego muzyki i nie przeszkadza mi w słuchaniu go.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-10-26 09:38
Jestem osobą niewierzaca, ale nie przez muzyke. Moge sluchac zespolow o tematyce chrzescijanskiej, ale rowniez satanistycznej. Niema na mnie zadnego wplywu, ale wiem ze na niektorych muzyka wplywa i to w sposob negatywny.
Nitimur in vetitum - dążymy do tego co zakazane
Dodano: 2008-12-10 11:13
Ja nie zajmuję się żadnym "teizmem" w swoim życiu, więc nie nazywam się wierzącą. Wyznaję światopogląd buddyjski, który całkowicie zgadza się z tym, co obserwuję i czego doświadczam, a także z nauką - bo dyskutowałam z wieloma skrajnymi racjonalistami i przyznawali oni po jakimś czasie, że jeśli "jakaś wiara jest prawdziwa, to chyba buddyzm", co zresztą powiedział Einstein. :wink:
jeśli raz wejrzysz w Ciemność, nigdy nie uwolnisz się od Jej brzemienia. /blood luna.
Dodano: 2008-12-10 14:32
wg mnie muzyka nie może wpłynąć na wiarę chyba że ktoś zaczął być wierzący też z jakiegoś błahego powodu... a ta koleżanka? jeśli po słuchaniu Childrenów zaczęła czcić sztana to co by było po Dark Funeral np.:)
wódka jest bardzo niedobra, zwłaszcza niedobra wódka...
Dodano: 2008-12-10 14:52
Muzyka muzyce nierówna :) Tak samo jak z filmami i literaturą. CO innego, jeśli coś zawiera denny tekst, na który i tak nie zwraca się uwagi, a inaczej jeśli tekst jest głęboki, zadaje pytania i skłania do przemyśleń.
Weźmy analogię do literatury. Jakieś czytadło o satanistach i np. "Listy z Ziemi" Twaina. Pierwsze przejdzie bez echa, a drugie skłania do przemyśleń o istocie wiary, człowieczeństwa itp.
Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!
Dodano: 2008-12-10 15:38
W Black metalu i Death metalu raczej większą rolę odgrywa muzyka niż tekst bo i tak nikt nie rozumie o czym oni śpiewają 8)
W dupie mam motto ;p
Dodano: 2008-12-10 15:40
ale jeśli komuś zależy może poczytać
wódka jest bardzo niedobra, zwłaszcza niedobra wódka...
Dodano: 2008-12-10 16:10
| Danietta napisał(a): |
| ale jeśli komuś zależy może poczytać |
Ale po co BM słucha się dla muzyki a nie dla tekstów jak na przykład reggae 8)
W dupie mam motto ;p
Dodano: 2008-12-10 18:11
ja nie wiem bo ja wolę iść na koncert poszaleć przy nap...dalance ale każdy woli co woli już się parę razy spotkałam ze stwierdzeniem "jak Ty możesz tego słuchać ja w ogóle nie rozumiem wokalu"
wódka jest bardzo niedobra, zwłaszcza niedobra wódka...
Dodano: 2008-12-10 18:35
| Raven99 napisał(a): |
| W Black metalu i Death metalu raczej większą rolę odgrywa muzyka niż tekst bo i tak nikt nie rozumie o czym oni śpiewają 8) |
ja zawsze owe liryki czytałem i się załamywałem :wink:
Dodano: 2008-12-10 19:19
Ja tam wierze w boga, ale nie chodze do kosciola, co wiecej nie uwazam, ze robie cos zlego
. Muzyka dla mnie jest obojetna w tym wzgledzie, bo slucham glownie zagranicznych zespolow, a u mnie z jezykami cienko wiec nie rozumiem tekstow.
Dodano: 2008-12-10 20:03
Nie czytam bibli i nie wieze w niego w oparciu o biblie. Poprostu wierze w cos co nazywam bogiem ktore stworzylo mnie i tyle. Nie ingeruje w moje zycie wiec nie popadne w kryzys wiary gdy zachoruje lub cos tam. Do tego nie uwazam ze powinienem jakos specjalnie mu sluzyc. Wystarczy zyc i nie krzywdzic innych ani siebie, cala filozifia 
Dodano: 2008-12-10 20:12
Jakos pozno, ale wlacze sie do tematu:
Wiele juz powiedziano by nie uosabiac w pelni tworcy z dzielem. Tresc tekstow nie musi byc zgodna z przekonaniami piszacego je. Wystarczy spojrzec na taki chocby "Antichrist I" christian metalowego Saviour Machine, napisany przez wierzacego przeciez Claytona Oliviera, a pelen mrocznych energii i "satanistycznych mocy". Zreszta swego czasu Saviour Machine podczas trasy po Europie podrozowalo z mocno ateistycznymi gosciami z Alastis i zadnych wielkich klotni nie bylo.
Jesli tekst jest napisany z glowa, polotem i ma w sobie to cos to zastanowi kazdego niezaleznie od jego przekonan (pod warunkiem, ze jest osoba myslaca).
Tu dochodzimy do sedna. Nie kazdy rodzi sie ... (tu wstaw imie czlowieka, ktory wielkim poeta byl), wiec niewypowiedzianie bluzniercze teksty pelne krwi, potu i spermy i braku czegokolwiek poza tym sa wiekszoscia. Ale zeby utemperowac utyskujacego jak zwykle Paskievicza, rzadko nie znacza nigdy. Polecam zaznajomic sie z tekstami "La Masquerade Infernale" ARCTURUSA czy (zeby z deathowej polki siegnac) z pierwszym, bezimiennym albumem THE GATHERING.
Obojetna mi byla mych ofiar udreka
Dodano: 2008-12-10 23:13
ja już chyba bardziej wierzę w ewolucje niż stworzenie przez Boga... ale też nie mam zamiaru nikogo krzywdzić i ogólnie staram się żyć w zgodzie ze sobą i z innymi.
A Biblia to już dla mnie zupełnie inna historia to książka która jest po prostu śmieszna.
wódka jest bardzo niedobra, zwłaszcza niedobra wódka...
Dodano: 2008-12-10 23:29
| OskareQ napisał(a): |
Nie czytam bibli i nie wieze w niego w oparciu o biblie. Poprostu wierze w cos co nazywam bogiem ktore stworzylo mnie i tyle. Nie ingeruje w moje zycie wiec nie popadne w kryzys wiary gdy zachoruje lub cos tam. Do tego nie uwazam ze powinienem jakos specjalnie mu sluzyc. Wystarczy zyc i nie krzywdzic innych ani siebie, cala filozifia ![]() |
W sumie spoko, każdy kieruje własnym życiem. Tyle, że jak zakładam, Ty wierzysz w Boga Abrahama. A ten Bóg, nazywany Jahwe czy też Allachem, wymaga od wiernych pewnych obrzędów i przestrzegania nakazów/przykazań.
A więc Twoja "wiara" jest dla niego nic nie znacząca, równie dobrze mogłabyś wierzyć w Elvisa lub Ozziego Osborna. jak to mówią niektórzy, Szatan również wierzy w Boga. tyle, że to nie o to w tym chodzi.
Nie zrozum mnie, ze ja sie czepiam Ciebie, po prostu chciałem tylko w miarę właśnej wiedzy cos rozjaśnić :wink:
Forever Begins.
Dodano: 2008-12-10 23:51
Nie wierze w boga Abrahama, a wlasciwie wierze bo dlamnie Bog jest jeden, tylko inaczej nazwany w kazdej kulturze i inaczej czczony. No i Bog nie wymaga odemnie jakis specjalystycznych obrzedow przynajmniej tak mi sie wydaje
Ale poki zyjemy nie dowiemy sie jak jest. Uwazam ze wiara jest znaczaca z samego faktu wierzenia nie wymagajaca tego potwierdzania w ( jak mi sie wydaje) nic nie znaczacych rytulalach. A przykazania/nakazy w roznych kulturach nie roznia sie zbytnio. moralnoscia ogolnie przyjeta mimo podobienstw z religijna nie wlacza w to boga.(tez nie wiadomo czy jest wlasciwa). Nie widze w wierzeniu w Ozziego czy Elvisa nic zlego chocaz nie sa oni wzorami moralnosci wiec jak obiekt kultu religijnego sie nie nadaja. Jak juz pisalem wczensniej nie jestem religijny w szeroko rozumianym pojeciu tego slowa, tylko wierze w jakas sile, ktora nas stworzyla( albo przynajmniej mnie
) no wkoncu w przyrodzie nic nie powstaje z niczego
. Chocaz mozna zapytac w tym momencie "W takim razie skad wziol sie Bog?" ale to juz kwestia samej wiary 
Dodano: 2008-12-11 01:09
To dużo wyjaśnia. Z drugiej strony jednak dla mnie wiara w jakąś Naturę albo jednego Boga czczonego przez buddystów,hindusów,sikhów,mormonów itd to jakaś recydywa New Age lub pogaństwa.
Forever Begins.
Dodano: 2008-12-18 22:40
Duchowość? ale mój drogi, pragnienie rozwijania duchowości nie musi być równe z pragnieniem praktykowania danej religii...np. ktoś pragnie być lepszym czlowiekiem po prostu poprzez dobre uczynki i nieczynienie krzywdy inny, a nie przynależenie do konkretnej wiary...
Dodano: 2008-12-18 23:03
myślę, że takich osób jest więcej...i że jeszcze więcej ich będzie...pewną dozę optymizmu muszę sobie zostawić...
Dodano: 2009-01-19 14:30
| BarTolmai napisał(a): |
|
pozwole sobie przytoczyc tu kilka absurdalnych tekstow pokroju powyzszych wymienionych :D 1. zespół Pyorrhoea - utwór - 06 - My Name Is Eva I Am 16 Years Old I Am Still A VIrgin Is My Father Gay (...) dla kogo te teksy maja byc wyznacznikiem? :D |
Hehe... miło, że ktoś docenił tą piękną piosenkę :)
Dodano: 2009-02-10 13:43
Ludzka głupota, lenistwo i niewiedza stworzyły coś takiego jak religia. Religia jest potrzebna słabym jednostkom bez wiary aby połączyć się w słabe grupy, którymi rządzą pojedyncze jednostki. Takie zlepki motłochu nie wierzą, tylko praktykują i ślepo podążają za wytycznymi ludzi, którzy tak samo jak oni sami nie mają zielonego pojęcia o czym mówią.
Co innego wiara, która sprawia, że ludzie stają się silniejsi. Ale maszyna, która została wprawiona w ruch ponad 2 tys. lat temu tak mocno wryła w świadomość ludzką pewne "pewniki", że mało kto chcę negować całe to cyrkowe przedstawienie. Oczywiście, żeby nikt mnie nie zjadł - nie neguję całej historycznej sfery istnienia i działania kościoła (postać Chrystusa, itp.). Ale człowiek, który chcę po prostu żyć sobie w swojej wierze, czy wierzy w kamień, w buta, w wino, nie przeszkadza nikomu i jest dobrym człowiekiem albo się przynajmniej stara, jest zjadany na śniadanie przez czarną masę tępych pseudo-katoli, którzy najchętniej przywrócili by kamienowanie jako rozrywkę przed obiadem.
Jeśli o mnie chodzi, to wierzę w siebie, w otaczający mnie świat, w ludzi z którymi żyję. Jebie mnie ten cały cyrk na kółkach nazywany Kościołem Katolickim i mam ich gdzieś. Dlaczego więc kościół nie może sobie dać spokoju z nawracaniem, nauczaniem i sobie istnieć nie przeszkadzając innym.
Jeśli zaś chodzi o muzykę i jej powiązanie z wiarą a religią, to chciałbym wiedzieć jaki kretyn zapoczątkował tą bałwanerie. Muzyka nie ma bezpośredniego wpływu na to w co w danej chwili człowiek wierzy albo co praktykuje. Można równie dobrze powiedzieć: widziałem dzisiaj w telewizji Omen, czuję się teraz bardziej satanistą niż wcześniej. Debilizm. Chodzi mi o to, że wszystko może wpłynąć na pojmowanie świata. Jakiś człowiek będzie sobie powiedzmy szedł ulicą i zobaczy psią kupę. Jego światopogląd po takim wydarzeniu może odwrócić się do górny nogami. Kto wie czy nie stanie się seryjnym mordercą. Ja np. lubię słuchać różnych zespołów gdzie często w tekstach jest mowa o zabijaniu, kanibalizmie, kazirodztwie, szatanie.
Jedyne co się we mnie zmieniło po takich strasznych przeżyciach, to to że moja broda jest dłuższa niż rok temu i wyrosła mi krosta na dupie.
Dodano: 2009-02-10 14:10
| Albertucci napisał(a): |
| Ludzka głupota, lenistwo i niewiedza stworzyły coś takiego jak religia. Religia jest potrzebna słabym jednostkom bez wiary aby połączyć się w słabe grupy, którymi rządzą pojedyncze jednostki. Takie zlepki motłochu nie wierzą, tylko praktykują i ślepo podążają za wytycznymi ludzi, którzy tak samo jak oni sami nie mają zielonego pojęcia o czym mówią.
Co innego wiara, która sprawia, że ludzie stają się silniejsi. Ale maszyna, która została wprawiona w ruch ponad 2 tys. lat temu tak mocno wryła w świadomość ludzką pewne "pewniki", że mało kto chcę negować całe to cyrkowe przedstawienie. Oczywiście, żeby nikt mnie nie zjadł - nie neguję całej historycznej sfery istnienia i działania kościoła (postać Chrystusa, itp.). Ale człowiek, który chcę po prostu żyć sobie w swojej wierze, czy wierzy w kamień, w buta, w wino, nie przeszkadza nikomu i jest dobrym człowiekiem albo się przynajmniej stara, jest zjadany na śniadanie przez czarną masę tępych pseudo-katoli, którzy najchętniej przywrócili by kamienowanie jako rozrywkę przed obiadem. Jeśli o mnie chodzi, to wierzę w siebie, w otaczający mnie świat, w ludzi z którymi żyję. Jebie mnie ten cały cyrk na kółkach nazywany Kościołem Katolickim i mam ich gdzieś. Dlaczego więc kościół nie może sobie dać spokoju z nawracaniem, nauczaniem i sobie istnieć nie przeszkadzając innym. Jeśli zaś chodzi o muzykę i jej powiązanie z wiarą a religią, to chciałbym wiedzieć jaki kretyn zapoczątkował tą bałwanerie. Muzyka nie ma bezpośredniego wpływu na to w co w danej chwili człowiek wierzy albo co praktykuje. Można równie dobrze powiedzieć: widziałem dzisiaj w telewizji Omen, czuję się teraz bardziej satanistą niż wcześniej. Debilizm. Chodzi mi o to, że wszystko może wpłynąć na pojmowanie świata. Jakiś człowiek będzie sobie powiedzmy szedł ulicą i zobaczy psią kupę. Jego światopogląd po takim wydarzeniu może odwrócić się do górny nogami. Kto wie czy nie stanie się seryjnym mordercą. Ja np. lubię słuchać różnych zespołów gdzie często w tekstach jest mowa o zabijaniu, kanibalizmie, kazirodztwie, szatanie. Jedyne co się we mnie zmieniło po takich strasznych przeżyciach, to to że moja broda jest dłuższa niż rok temu i wyrosła mi krosta na dupie. |
Kolejny homo novum, który postanowił "oświecić" bywalców forum swoją mądrością. Jeżeli chcesz napisać coś sensownego zapoznaj się dobrze z innymi tematami i topicami (także z tym), podobnymi tematycznie, a dopiero później zacznij się wylewać.
Dum Deus calculat, mundus fit.