Widzę jak łza Twa,
Krwią się staje, a ta ociężale spływa po policzku, ciele...
Locham Twój ból,
Jako śmierci go pożądam.
Jako rozkoszy,
Pragnę.
Widzę jak krew Twa,
Mym winem się staje, a ta do nieprzytomności mnie spija.
Kocham Twe cierpienie,
Jako chleb powszedni je stawiam na początku.
A to takie urocze,
Uzależniać Twe ciało odeń.
Widzę jak wino me,
Ciało Twe parzy i niczym kwas je pali.
Kocham Twą śmierć,
Jako wilk wycie do księżyca.
A potem taniec przy świetle gwizd,
I tak pożegnam Twój obraz by w następną noc już zaznać inny smak.