To jest jedna z tych płyt, o której można powiedzieć, że jest "perłą z lamusa". Sieges Even nigdy nie należało do najpopularniejszych zespołów w gatunku, ale byli zespołem powszechnie szanowanym. Po wydaniu bardzo dobrego "A Sense Of Change" zespół przeszedł spore perturbacje personalne, a na kolejny krążek przyszło czekać aż cztery lata. Zmiana za mikrofonem i nowy wioślarz odcisnęli mocne piętno na zawartosci tego wydawnictwa.
Nie jest to jednak dzieło perfekcyjne - przede wszystkim wokal Kellera nie pasuje do takiego stylu gry. Często nie komponuje się z tym co jest grane i słuchacz odnosi wrażenie, że wokalista i reszta zespołu to niezależne elementy. Pomimo całej gamy pomysłów, można tez zauważyć, że utwory zmierzają do ślepego zaułku i nic z tego "mieszania" nie wynika. Zabrakło także pierwiastka emocjonalnego, obecnego choćby na "A Sense Of Change". "Sophisticated" to techniczne monstrum pozbawione duszy. Nie mam żadnych wątpliwości, że od strony instrumentalnej jest to najlepszy album Niemców, jednakże sam poziom kompozycji wydaje się być słabszy niż na poprzedniczce.
"Sophisticated" to płyta bardzo trudna w odbiorze. Bracia Holzwarth wykonali duży krok do przodu, nagrali album zupełnie inny niż to było dotychczas, nawet odeszli dość wyraźnie od własnego stylu. Ten cały chaos towarzyszący temu krążkowi nadaje mu odrobiny uroku. Kapela stworzyła własną wizję technicznego grania, próbując połączyć biegłośc instrumentalną, nieprzewidywalność i melodyjność. Album ten można ocenić jedynie pod kątem tego, co dla kogo jest wartościowe. Gdyby ocenić go jako całość skończyłbym na wyrażeniu "dobry album".
Wydawca: Under Siege Records (1995)