Dnia 8 grudnia w ramach trasy promującej najnowsze wydawnictwo ”The Age Of Nero” do wrocławskiego klubu W-Z zawitała norweska formacja Satyricon. Na koncercie pojawiłem się z kilkuminutowym opóźnieniem, na scenie prezentował się już support w roli, którego wystąpił szwedzki zespół Zonaria.
Po dwóch godzinach oczekiwania w scenografii sceny wypełnionej elementami z nowej płyty "The Age Of Nero" objawił się Satyricon. Jako pierwszy tego wieczoru usłyszeliśmy utwór "Possessed" z płyty "Volcano", który nie wypadł najlepiej, ogólnie panujący hałas instrumentów skutecznie zagłuszał wokal, wyjący do trójzębnego statywu z mikrofonem. Satyr, wiedział o tym doskonale - w przerwach utworu gorączkowo biegał do obsługi sceny, koniec utworu brzmiał wyraźniej. Po pierwszym utworze nastąpiło personalne przedstawienie aktorów dzisiejszego benefisu - na wokalu Satyr, gitarzyści Steinar Gundersen (Spiral Architect) i Gildas Le Pape, basista Victor Brandt (Dominiom), piękność na klawiszach Jonna Nikula oraz diabelsko perfekcyjny perkusista Frost, który nie zapomniał o fanach dając pokaz swoich umiejętności, w odegranej solowej partii bębnów. Drugim utworem był "The Wolfpack" z najnowszej płyty "The Age Of Nero", który od strony technicznej wypadł bardzo dobrze. Następnie usłyszeliśmy utwór "Now, Diabolical", który rozgrzał i zachęcił publikę do szaleńczego tańca, wybijając ponad tłum jednego z fanów. Rozpoczęło się skandowanie "Satyricon!", które było okrasą każdej przerwy koncertu. Kolejnym utworem był "Havoc Vulture" z doskonałej płyty "Rebel Extravaganza", "Black Crow On A Tombstone" z "The Age Of Nero" następnie "Forhekset" z "Nemesis Divina" i powrót z bardzo dobrze przyjętym utworem "My Skin Is Cold" do najnowszej płyty "The Age Of Nero". Po tak energetycznej dawce w kuluarach sceny Satyr zaprezentował nieco skrywaną metodę skutecznego zaczesywania krótkiego wyżelowanego włosia, które mocno poszarpane nie prezentowało się tak okazale - wybaczcie, ale nowy, image Satyra do mnie nie przemawia. Po podziękowaniach skierowanych do publiki za majestatyczne przyjęcie zagrano "With Ravenous Hunger" z płyty "Volcano", po którym rozległy się błagalne krzyki o utwór "Mother North". W kolejnych utworach "Die By My Hand" z płyty "The Age Of Nero" oraz "Du Som Hater Gut" z "Nemesis Divina", Satyr zaprezentował się na gitarze, tworząc z pozostałymi gitarzystami ścianę złożoną z czterech gitar, wyglądało to i brzmiało to wyśmienicie. Kolejny utwór "The Pentagram Burns" z płyty "Now, Diabolical" w moim mniemaniu był najlepiej zagranym utworem tego wieczoru, wykonanie utworu w towarzystwie czterech gitar wypadło znakomicie. Na koniec usłyszeliśmy utwory "K.I.N.G", "Fuel For Hatred" oraz wyczekiwany utwór "Mother North", który z pewnością zaspokoił pragnienia każdego fana. Było genialnie, Satyr stojąc na podeście wzrokiem ogarniał cały klub, gestami, mimiką twarzy i pantomimiką ciała wyciągał coraz to wyższe wycie fanów "…ooooooooo" poprzedzające wers utworu "Mother North", "…a future benighted still they are blind” czy też w geście dyrygenta podnosił ręce chcąc usłyszeć słowa "…Mother north - united we stand" Fani nie pozostali dłużni, reagowali na każdy ruch ręki dyrygenta, tworząc wspaniały klimat, który pozostanie w pamięci.
Wybierając się na koncert miałem mieszane uczucia, z jednej strony nie przepadam za nowym Satyriconem od płyty "Now, Diabolical" poczynając, z drugiej strony mam wielki sentyment do pierwszych płyt zespołu. Zdecydowanie nie żałuję zainwestowanego czasu, wszystko wypadło bardzo dobrze poczynając od nagłośnienia w klubie, wysokiej frekwencji i wyśmienitej zabawy publiczności a kończąc na perfekcyjnie grających muzykach i doskonale bawiącego się z publiką Satyra. Nie była to kolejna rzygowina, w której brałem udział - choć nie stronię od tego typu zabaw. W tym przypadku pozostaje zachwyt i wielki szacunek.
http://www.darkplanet.pl/modules.php?name=usergallery&op=show_photo&id=58350