Na obronie kasinego doktoratu odczytanie recenzji jej pracy zostało zakończone przez recenzenta stwierdzeniem, że doktorat ów zasługuje na wyróżnienie nagrodą przyznawaną przez Radę Wydziału.
...................................................................................................
Gdy rozdawano nam dyplomy doktorskie, należało wygłosić uroczystą przysięgę, m. in. o tym, że zawsze będzie się broniło dobrego imienia uczelni. Nic dziwnego, że każą przysięgać - muszą się jakoś zabezpieczyć, muszą zamknąć ludziom usta. Na uroczystości pomyślałam, że właśnie popełniam krzywoprzysięstwo. A skoro mowa o grzechach, to miałam do wyboru - krzywoprzysięstwo albo wieczność w kłamstwie. Ale dzisiaj myślę, że jednak nie popełniłam grzechu krzywoprzysięstwa - przecież ta uczelnia nie ma dobrego imienia. Nie ma więc obowiązku bronić czegoś, czego nie ma.