Koncert Acidow w Parlamencie był dla mnie powrotem do lat młodzieńczych i wspomnień zajechanych kaset od debiutu aż do "Amazing Atomic Activity", na której z grubsza skończyła się moja przygoda z Kwasożłopami. Ot taka sentymentalna podróż do czasu fryzurki na pazia i oczekiwania na możliwość związania tych cholernych włosów włażących w oczy.
Ze względu na perturbacje ze strażą miejską (nie, takich ze względu na picie pod chmurką), do klubu zamiast punktualnie to dotarliśmy ponad godzinę później. Co prawda obyło się bez mandatu, jednak w związku z tym nie było nam dane zobaczyć, ani ocenić tego co działo się wcześniej na scenie. Do klubu wpadliśmy dokładnie w momencie startu Acidów z resztą ktoś stojący obok podał, że drugiego supportu nie było. Zagrał tylko zespół Bregma - cóż, może innym razem.
Show był bardzo zacny, z mocną dawką utworów z "rybiego kutasika II" przeplatanych hiciorami m.in z "Infernal Connection", którą darzę szczególnym sentymentem. Pod sceną kurzawa pryszczatych nastolatków (i dobrze) uskuteczniających nieustanne moshowanie. Początek koncertu to "Ring Of Rire", które wywołało ogromny aplauz zebranej publiki. Zmiany w instrumentach i głównych wokalach oczywiście też miały miejsce. Ślimak w "Et si tu n'existais pas", a Yankiel w "Slow and Stoned" darli gardła.
W sumie, ze sceny wybrzmiało blisko 20 utworów. Poza wskazanymi powyżej kawałkami usłyszeliśmy jeszcze: "Hit The Road, Jack", "Hiperenigmatic Stuff Of Mr Nothing", "Bring It On Home", "Rattlesnake Blues", "Poplin twist", "Bad Reputation", "In a Black Sail Wrapped", "Dancing In The Slaughterhouse", "Fuel Of My Soul & 66.6", "Pump The Plastic Heart", "Drug Dealer", "Under The Gun","The Joker", "New York, New York", "Swallow the Needle".
Konferansjerka Titusa z jajem i specyficznym humorem między utworami doskonale dopełniała koncert. Energia podczas łojenia rozpierała widownię i nawet starzy metale gdzieś w zakamarkach klubu machali banią czy uskuteczniali dwu-, trzyosobowe pogowanie. Kiedy człowiek trafia na taki koncert, gdzie wszystko się zgadza, a zespół jest w fantastycznej formie to chciałoby się częściej i więcej takich wieczorów.