Anathema jest jednym z tych zespołów, na którym pomimo zmiany stylu, nie wieszano psów. Zarówno "Eternity", jak i "Alternative 4", miały dobrą prasę, pomimo oż na tej drugiej nie było praktycznie elementów doomowych, a muzyka coraz bardziej zbliżała się w stronę rocka alternatywnego.
Nevermore to zespół jedyny w swoim rodzaju, który już na debiutanckim albumie wyraźnie określił swój styl. Każdy kolejny album był wielkim wydarzeniem i nawet fatalnie wyprodukowany "Enemies Of Reality" zawierał kawał świetnej muzy.
Już niebawem światło dzienne ujrzy singiel coldwave'owej formacji Hyoscyamus Niger pod tytułem "Sen". Zespół zdradził nam, iż do wykonania pozostała już tylko oprawa graficzna płyty. Singiel będzie zawierał trzy utwory: Sen (wersja syntetyczna). Kwiat ciszy we mgle (wersja syntetyczna), Sen (Ofensywa 2005). Częśc materiału zamieszczone jest na oficjalnej stronie zespołu. Dwie wersje tytułowego utworu "Sen" znajdziecie w dziale Muzyka.
Polski zespół Desdemona grający muzykę z gatunku dark/elektro powraca po ponad półtora rocznej przerwie koncertowej. Grupa w czasie tak długiej niebytności na scenie przeszła szereg zmian personalnych. Nowym menagerem jest obecnie Arkadiusz Wachowicz z agencji LITTLE PLEASURE. Głównie jednak zmiany zachodziły wewnątrz samego zespołu. Grupę opuścił basista MarioF, którego zastąpił Szymon Świerczyński, grający wcześniej w Głogowskiej formacji PIGMENT. Odszedł również gitarzysta Noizex. Zmiany personalne i opuszczenie obu muzyków szeregów Desdemony podyktowane były sprawami osobistymi.
B.E.T.H. - zespół powstał na przełomie października i listopada 1996 roku. Poznaliśmy się przez totalny przypadek na Sali prób u p. Durskiej. Marqs, Michał i Jim już od kilku miesięcy grali ze sobą wcześniej.
Children Of Bodom - fiński zespół, którego początki sięgają 1993 roku. Grupa ta gra melodyjny death metal. Pierwszym albumem wydanym przez Children Of Bodom było "Something Wild". Krótko po jego sukcesie zespół podpisał kontrakt z niemiecką firmą Nuclear Blast, na rozpowszechnianie ich płyt w Europie.
Po długiej przerwie dał o sobie znać zespół Velvet Acid Christ z nurtu dark elektro wydając 22 lipca nowy singiel „Wound”. Na płycie znajdziemy cztery remixy ich poprzednich dokonań oraz jako specjalny dodatek cover „The Figurehead” zespołu The Cure. Singiel ten jest zapowiedzią pełnego albumu o tytule „Lust for Blood”, który ma zawierać 14 premierowych kompozycji.
Jego oczy były jak stal: błyszczące, szare i twarde, wykute, patrzące
bez pamięci w przestrzeń, której nie było. Włosy czarne, krucze z
lekkim poblaskiem siwizny, świadczącej o powadze jego wieku i młodości
jego umysłu, a twarz jakby niezdarnymi rękoma wykuta w kamieniu – po
prostu anioł ciemności. W jego głowie zakodowano tylko jeden cel.
Wiedział, co ma czynić, ale jeszcze rozkoszował się ostatnim wschodem
słońca, modlitwą budzącej się przyrody, ciepłem słonecznego dotyku na
zimnej od lat twarzy. Jego uszy łapczywie wsłuchiwały się w muzykę
rodzącej się do życia przyrody. Jednak czas działał na jego niekorzyść,
a On wiedział o Tym. Anioł uniósł majestatycznie dłoń, jakby chcąc
jeszcze raz oddać hołd Stworzeniu… I świat przestał istnieć.
Gdy
otworzył przymknięte na chwilę oczy zdał sobie sprawę, że znajduje się
w zaułku jakiejś ulicy. Brud i smród otaczały go niemiłosiernie.
Zarówno po lewej swojej stronie jak i po prawej zauważył grupki byłych
aniołów. Ubrani jak żebracy z oczami pełnymi wyrzutu wpatrywali się w
niego, a on starał się uciec przed tym wzrokiem, który tak nieznośnie
palił jego wnętrze. Pomyślał, że właśnie tak wygląda piekło dla
aniołów. Teraz dopiero zrozumiał, co się stało. Gdyby anioły umiały
płakać to właśnie w tym momencie on – anioł by zapłakał. Ale jego oczy
były jak stal.
Nawet nie zauważył jak zaczął iść, biec, starając się
unikać za wszelką cenę tego wzroku. Jego kroki dudniły głucho, a przez
głowę zaczęło przewijać się tysiące obrazów, przyprawiając go o
szaleństwo. Biegł tak już od jakiegoś czasu rozbijając po drodze
stragany, kubły na śmieci, omijając wysokie, szklane domy, aż dobiegł
do skraju miasta. Tam ujrzał rzecz przedziwną: tysiące aniołów
wpatrzonych nie w niego, ale w skrawek nieba, który nie był widoczny z
miasta. „To On, to On” krzyczał jakiś szalony starzec, który już od
wieków nie mógł być aniołem. „To On, to On” zahipnotyzowany pomruk
przebiegł przez usta wszystkich. Anioł wiedział, o kogo chodzi, lecz
czół jeszcze brzemię swojego czynu i nie chciał podnosić wzroku, jak
jednak szybko zauważył nikt się nie śmiał na Niego spojrzeć.
Znów przymknął oczy. Gdy je otworzył otaczała go już tylko wielka pustka, a niebo było zamknięte. Nie było już nawet piekła.
Anioł
znów wrócił na ziemię, która teraz wydawała się pusta i jałowa, choć
tak niewiele się na niej zmieniło. Dzieci Boga już dawno o nim
zapomniały zapatrzone w siebie, nie wiedziały, że On tutaj jest opuścił
niebo by tylko być bliżej nich.
Nagle anioł zaczął się panicznie
śmiać, jak ktoś opętany albo szalony, łzy zaczęły napływać mu do oczu,
a skrzydła jego zaczęły odpadać. To był jego własny wybór, by żyć w
świecie, który sam zniszczył.
Chwila po chwili, żyła po żyle
W głąb mego ciała zagłębia się sztylet
On jest tak cichy jak przyjaciel niemy
Rozwiąże wszystkie moje problemy
Nikt nie odczuje mojego braku
Wreszcie stanąłem na śmierci szlaku
Gdy tak umieram wracają wspomnienia
Lecz ja już nie mam nic do stracenia
Mój oddech słabnie z każdą minutą
Teraz opuszczam Ziemię zepsutą
Chory świat wreszcie skończy mnie dręczyć
Już nie mam siły dłużej się męczyć
Właśnie przestaje bić moje serce
Już nigdy więcej nie będę w rozterce
W sumie dla świata nic się nie zmienia
Nie mam więc żadnych wyrzutów sumienia
Kiedy tak leżę w kałuży krwi
Słyszę jak cicho ktoś puka do drzwi
"Otwarte"- jęczę, "kto to?"- myślę sobie
I wtedy wchodzi śmierć we własnej osobie