Zespół Symbolical grający mystic death metal na 25 grudnia 2021 r. zaplanował premierę najnowszego wydawnictwa, EPki pod tytułem „Igne". Będzie to pierwsza część trylogii, a jej kolejne dwie części ujrzą światło dzienne w 2022 roku. Lirycznie materiał ten opowiada historię narodzin Jezusa. Na „Igne" Maryja rodzi Jezusa Antychrysta i skazuje świat na zagładę. Muzycznie jest to kontynuacja brzmienia z ich poprzednich wydawnictw: „Collapse in Agony" (2015) i „Allegory of Death" (2018).
Gorycz, składający się z członków grup Aeon i Non Opus Dei, to najnowszy zespół, który nawiązał współpracę z Pagan Records. Debiutancki album "Piach" ukaże się 2 listopada 2018 roku w wersjach digital, CD i winyl. Formacja Gorycz powstała w 2016 roku. Gitarzysta Przemek Grabowski opowiada: “Gorycz powstała mniej więcej dwa lata temu. Tomek Kukliński, z którym grałem w Aeon - naszym pierwotnym zespole - zaproponował mi ponowne wspólne granie.
Polarized to projekt ze Stanów Zjednoczonych, który powstał w 2103 roku, a ostatnio wydał swój debiutancki album „Western Hypnosis”. Jego członkowie jednak do młodzieniaszków już nie należą i z niejednego muzycznego pieca chleb swój wyżerali. Przede wszystkim basista Lars Lindén od wielu lat pogrywa w Carnal Forge, a swój epizod w tym zespole miał też gitarzysta Dino Mezanhodzic. Drugi gitarzysta Daniel Botti związany był z Gory Blister, a perkusista Marco Di Silva z power metalowymi Valas i Perpetual Fire. Obaj ostatni przybyli w Włoch gdzie grali razem w deathowym Node. Sam Polarized jest z kolei zespołem thrash metalowym.
Jak sama nazwa wskazuje „The Fifth Fury” to już piąte uderzenie włoskiego Gory Blister. Stara deathmetalowa gwardia nie odpuszcza i ze składem poszerzonym o basistę Emiego, przybyłego z Illogicist, po raz kolejny raczy dawką śmiercionośnego przekazu ujętego w osiem podstawowych i jedną eksperymentalną pozycję.
"The Passion of Darkly Noon" z 1995 roku to niezwykle nastrojowa, wieloznaczna
opowieść o pożądaniu, łączącym w sobie fascynację i przemoc zarazem. Nie
chodzi tu jedynie o cienką linię pomiędzy miłością a nienawiścią, ale o
multum symboli, których interpretacja pozwoli na pełne zrozumienie tej
produkcji belgijsko-brytyjsko-niemieckiej.
Akcja filmu toczy się w tropikalnych lasach, ciężko jednak
stwierdzić, jakie są to lasy. Amazońskie, australijskie? Nie zostaje to
sprecyzowane. Miejsce jest więc również alegoryczne. Ciepłe i
przyjemne, zarazem skryte i intymne, ale - co przede wszystkim podkreśla
Jude - jest niejako pułapką, do którego łatwo się przyzwyczaić i nie ma
prawie żadnych szans, aby się później przełamać i z niego odejść.
Po wydaniu debiutanckiego albumu "Odd Sounds" dla Phantasmagory nastały złe czasy. Z zespołu odeszli wokalista Sergiej Pogrebnow, basista Borys Baklicki i klawiszowiec Waleryj Klimets. Tylko dzięki determinacji pozostałych członków - gitarzysty Edwarda Miroszniczenki i perkusisty Waleryja Worobiowa - udało się znaleźć zastępstwo dla instrumentalistów w postaci Władymira Kornienko na basie i niejakiego "Yurodivego" (urodziwego?) przy klawiszach. Poszukiwania wokalisty jednak się przeciągały, a w ostateczności do zespołu powrócił Pogrebnow. W takim składzie zespół przystąpił do nagrania następcy "dziwnych dźwięków".
Są zespoły, które swoją błyskotliwością, pomysłowością i przebojowością wyprzedzają innych wykonawców, zasłużenie wybijają się ponad własne środowisko i wchodzą z dumą do panteonu legend muzyki. Do tego wąskiego grona należy choćby Metallica, która niewątpliwie wpłynęła na całe rzesze muzyków po wszystkich stronach rockowo-metalowego frontu. Inne zostają docenione po latach, ale otrzymują swoje miejsce w historii jedynie z opóźnieniem, jak wzgardzony przez jakiś czas Cynic, który okazał się wyprzedzić swoją epokę w '93 roku, gdy wydał niesamowity album "Focus". Oczywiście najszersze grono stanowią muzycy niespełnieni, których kariery potoczyły się mniej szczęśliwie, a ich płód artystyczny nie został doceniony... Czasem niesłusznie. Do tych pechowców niewątpliwie należy nieistniejąca już ukraińska grupa Phantasmagory.