War to zespół powołany do życia przez Petera Tätgtrena i Mikaela Hedlunda z Hypocrisy oraz Ita i Alla z Ophtalamii i oczywiście, nie istniejącego już wówczas, Abruptum. Skład uzupełniał Blackmoon, czyli ówczesny gitarzysta Dark Funeral. Za cel mieli zagrać ekstremalny w formie i treści black metal co wyrazili na, wydanej w 1997 roku EPce „Total War”. Materiał ten ukazał się również w splicie z Usurper na kasecie wydanej przez Mystic Production i choć ta wersja jest właśnie w moim posiadaniu, to ze względu, że jest odrębną całością podchodzę do niego oddzielnie.
Desiderata była maszkarą, która straszyła w Warszawie na poczatku lat dwutysięcznych, czego efektem było demo „God Is Dead”. Zostało ono wydane na płycie przez zespół, a na kasecie przez Total War. Tak przynajmniej wnioskuję po napisie na grzbiecie okładki nad numerem 003. Wersji kasetowej „God Is Dead” nie ma bowiem nigdzie w internecie, łącznie z Metal Archives, a nieudolne zdjęcie do recenzji byłem zmuszony zrobić sobie sam.
"Triumph Of Antichrist" to pierwsza płyta Lugburz z Dąbrowy Górniczej. Ukazała się w 2006 roku na płycie i kasecie. Ja opisuję wersję kasetową, a dokładnie kopię 047 z trzystu rozprzestrzenionych przez połączone siły Moon Records i Total War Productions. Lugburz w momencie wydawania swojego debiutu, działał już długo w black metalowym podziemiu, wydał trzy dema, a w jego składzie znaleźli się muzycy związani z takimi projektami jak Slavland, Swarost czy Crepusculum.
Jaki jest najlepszy zespół na świecie? Czy ktoś z Was umiałby odpowiedzieć na tak postawione pytanie? Na pewno są na świecie zagorzali fani różnych gwiazd, którzy nie mieliby żadnego problemu ze wskazaniem tego jednego. Większość fanów metalu raczej miałaby z tym pewien kłopot, bo wybór jest bardzo duży. Ja jednak od zamierzchłych już czasów twierdzę, że moim ulubionym zespołem jest Vader. I choć ciężko by mi było jednoznacznie stwierdzić, że Vader jest lepszy niż Death czy Morbid Angel, to jednak Vadera zawsze darzyłem szczególnym sentymentem i kibicowałem mu tak jak reprezentacji. Nie dziwne więc, że ucieszyłem się, gdy ukazała się opasła księga przedstawiająca koleje dziejów tego jednego z najważniejszych przedstawicieli death metalu na świecie i dodatkowo, że dostanę darmowy egzemplarz do recenzji.
Wraz z Wydawnictwem Sine Qua Non zapraszamy Was do udziału w kolejnym konkursie, w którym wygrać można jeden z dwóch egzemplarzy książki "Vader. Wojna totalna", której autorem jest Jarek Szubrycht. "Wojna totalna" to książka o tym, jak niemożliwe stało się możliwe. Ale i o tym, że za spełnianie marzeń trzeba słono płacić. Książka miała swoją premierę 6 czerwca 2014 roku. Aby zdobyć szczęśliwy egzemplarz należy prawidłowo odpowiedzieć na jedno proste pytanie:
To jest historia zespołu Vader. Losy Piotra Wiwczarka z Olsztyna, który jako nastolatek powiesił sobie plakat Judas Priest nad łóżkiem w swoim pokoju w domu dziadków. Gapił się w to okno na lepszy świat przed zaśnięciem, zerkał na nie, kiedy budził się rano i gdy wracał ze szkoły. Snuł marzenia. Rozmyślał, jak cudownie mogłoby być, gdyby zamiast Halforda i Downinga to on stanął na tej olbrzymiej scenie, skąpany w purpurowym świetle reflektorów. Jakby to mogło być, gdyby nagrywał i wydawał prawdziwe płyty, kręcił pokazywane w telewizji teledyski, jeździł z koncertami po całym świecie, od Australii przez Amerykę Południową po Japonię.
"The Gravity Of Impermanence" - drugi album w dorobku supergrupy Azure Emote - to, jak zapowiada wydawca, oryginalna mieszanka avangardowego
death metalu, pełnego blast beatów, nawiedzonych damskich wokali oraz
szerokiej gamy instrumentów jak skrzypce, saksofon, harmonijka i innych
eklektycznych niespodzianek. Zapowiada się więc pysznie.
"Total: From Joy Division to New Order" to kompilacyjny album z największymi utworami Joy Division i New Order. Płyta została wydana w Wielkiej Brytanii 6 czerwca 2011 roku i jest pierwszym albumem, na którym znalazły się obok siebie piosenki tych dwóch zespołów. Dostępne są dwie wersje albumu, normal i deluxe. Standardowe wydanie obejmuje pięć utworów Joy Division, w tym "Love Will Tear Us Apart" i "She's Lost Control" oraz trzynaście piosenek New Order, w tym niepublikowane wcześniej nagranie "Hellbent". Niestety pomimo tego, że muzycy są mocno zaangażowani w promocję składanki "Total", wszyscy stwierdzili, że mało prawdopodobne jest, by grupa New Order, która rozpadła się w 2007 roku, ponownie się połączyła.
Rok 1987 okazał się niezwykle ważnym, dla rozwijającej się sceny EBM. W owym to roku - jak przekonywać będą nas znawcy i krytycy temat - ukazały się dwie pozycje dla gatunku tego, przełomowe, dwie "EBMowe biblie" wyznaczające standardy tanecznej elektroniki. Mowa oczywiście o "Official Version" Front 242, oraz - co w tym artykule będzie istotniejsze - "That Total Age" autorstwa Nitzer Ebb. Płyta wymieniona jako druga, była równocześnie pierwszym pełnometrażowym wydawnictwem wspomnianych Anglików z Essex, wydawnictwem, które dziś postaram się przypomnieć.
Szwedzki muzyk, wokalista i producent Dan Swanö nie przestaje zaskakiwać. Tym razem przypomina swój stary, crustcore'owy projekt Total Terror. Zespół istniał ledwie kilka miesięcy na przełomie 1993 i 1994 roku, w okresie największej popularności chyba najbardziej znanej grupy Swanö deathmetalowego Edge Of Sanity. Total Terror był pobocznym projektem trzech muzyków Edge Of Sanity, uzupełnianym przez Benny'ego Larssona (niegdyś również w Pan.Thy.Monium, Opthalamia i Godsend) oraz basistę Andreasa "Drette" Axelssona (wokalistę Marduk).
Splity mają to do siebie, że zazwyczaj zawierają muzykę młodych zespołów, które dopiero stawiają pierwsze kroki i jeszcze nie mogą się przebić lub nie mają zarejestrowanej większej ilości materiału, aby wydać samodzielne wydawnictwo. Omawiany tutaj krążek zaskakuje pod dwoma względami - po pierwsze, o ile Revelation Of Doom jest młodym zespołem, o tyle Throneum istnieje od ponad 10 lat i ma za sobą już niezliczoną liczbę wydawnictw. Kolejnym faktem jest to, że zespoły porozumiały się, iż zagrają po 2 nowe utwory autorskie, a reszta to będą covery zespołów, którymi się inspirują.
Debiutancki album Iperyt był jedną z najbardziej oczekiwanych przeze mnie płyt w tym roku. Po usłyszeniu EPki "Particular Hatred" stałem się wyznawcą muzyki tworzonej przez ten zespół, natomiast "Totalitarian Love Pulse" słucham codziennie, bez wyjątku od około dwóch tygodni i nadal nie mogę doszukać się w niej niczego, do czego można by się przyczepić.