Tag: Rob Barret
Recenzje :

HatePlow - Everybody Dies

HatePlow - Everybody Dies

HatePlow to projekt założony przez Phila Fascianę z Malevolent Creation, Roba Barretta ówcześnie z Cannibal Corpse oraz innych muzyków związanych z amerykańską sceną death metalową. Muzyka zespołu nie miała odbiegać od brutalnego death metalu, lecz jej wymiar jest bardziej społeczny i mówiący o problemach spotykanych na co dzień na ulicy, a nie w wybujałej fantazji twórców.

Więcej Komentarz

Recenzje :

Malevolent Creation - The Fine Act Of Murder

Malevolent Creation - The Fine Act Of Murder

„The Fine Act Of Murder” to w Malevolent Creation czas powrotów. Ze swojego pierwszego pobytu w Cannibal Corpse powrócił Rob Barret, a na wokalu znów wystąpił Brett Hoffman. Z kolei na perkusji ponownie zagrał Dave Culross. Stanowisko basisty objął Gordon Simms i w ten sposób Phil Fasciana zebrał całkiem nowy skład w stosunku do „In Cold Blood”. Wyszło to jednak na dobre, bo razem nagrali wyśmienitą płytę.

Więcej Komentarz

Recenzje :

Cannibal Corpse - Gallery Of Suicide

Cannibal Corpse - Gallery Of Suicide

Czas pokazał, że album „Vile” okazał się sukcesem. Corpsegrinder na dobre zadomowił się w Cannibalach, a nowa odsłona brzmienia przypadła do gustu fanom. Już niedługo jednak trzeba było oswoić się z kolejną zmianą. Po dwóch wspólnych płytach z zespołem pożegnał się Rob Barret, który powrócił do Malevolent Creation oraz poświęcił się rozwojowi Hateplow. Jego miejsce zajął Pat O’Brien, który dotychczas pogrywał w mało deathowym Nevermore. Gitarowa jatka Cannibal Corpse chyba okazała się dla niego bardziej pociągająca, gdyż, jak czas pokazał, zadomowił się w tym zespole na dobre.

Więcej Komentarz

Recenzje :

Cannibal Corpse - The Bleeding

Cannibal Corpse - The Bleeding

Gdy Cannibal Corpse miało trzy płyty byłem wielkim fanem tego zespołu. W sumie to sentyment pozostał i jestem nim cały czas, ale wtedy męczyłem nałogowo te pierwsze trzy albumy, a szczególnie „Tomb Of The Mutilated”. Dlatego „The Bleeding” było przeze mnie bardzo wyczekiwane. I choć jest to naprawdę dobra płyta to pamiętam, że byłem trochę rozczarowany. Uważam, że nie dorównuje swoim poprzedniczkom.

Więcej Komentarz