Thesis to nazwa, która gdzieś tam mi przemykała i kiedy dostałem do recenzji ich najnowszą EPkę „Płoń”, nie była mi obca. Po raz pierwszy jednak zetknąłem się z muzyką, a ponieważ ja zajmuję się metalem, przy pierwszym przesłuchaniu już właściwie postanowiłem o niej nie pisać i zamiast wyeksponować na półce, schować do szafki z odpadami. Moje zaciekawienie gwałtownie wzrosło kiedy zorientowałem się, że trzon Thesis stanowią muzycy doom metalowego Oktor.
Oktor to projekt tworzony przez braci Jerzego i Jana Rajkow-Krzywickich, znanych szerszej publiczności z formacji Thesis. Oktor jednak był pierwszy i jest jak taka nierozwinięta poczwarka. Ale nie nierozwinięta dlatego, że nie umiała zostać pięknym motylem, a dlatego, że nie chciała. Podziemna stęchlizna, lepka wilgoć i piwniczny chłód jest tym co ukochała sobie najbardziej, a raniące ciernie z okładki są jak miód na pękające serce. Album „Another Dimension Of Pain” jest ukoronowaniem pierwszej dekady istnienia tego tajemniczego i nietuzinkowego zespołu.
Nie minęły jeszcze dwa miesiące od premiery „Joylandu”, a już szykuje się kolejna gratka dla miłośników prozy Stephena Kinga. 24 września 2013 roku, w dniu światowej premiery najnowszej powieści mistrza horroru zatytułowanej „Doktor Sen”, książka pojawi się również w polskich księgarniach. Powieść „Doktor Sen” to kontynuacja jednej z najbardziej znanych powieści Kinga – „Lśnienia”. Pamiętacie małego chłopca obdarzonego niezwykłą mocą? Chłopca nękanego przez duchy? Chłopca uwięzionego w odludnym hotelu wraz z opętanym ojcem? W powieści „Doktor Sen” spotkacie go ponownie już jako dorosłego mężczyznę.
Marcina Wolskiego przez długi czas kojarzyłem wyłącznie z radiowej Trójki, gdzie w satyrycznych programach "60 minut na godzinę" i "Powtórka z rozrywki" prezentowane były jego doskonałe skecze i słuchowiska charakteryzujące się groteską, absurdem i czarnym humorem. Potem zetknąłem się z jedną z jego pierwszych powieści zatytułowaną "Numer", dzięki której przekonałem się, że Wolski potrafi traktować Science Fiction całkiem serio, czego zresztą sam później dowiódł będąc trzykrotnie nominowanym do Nagrody im. Janusza A. Zajdla.