Był powrót do dni garażowych, była koncertówka z orkiestrą i tak od „ReLoad” niepostrzeżenie minęło sześć lat. Czas więc na nową płytę Metallicy zrobił się najwyższy. I tak jak wszyscy na nią czekali, tak od razu chórem zaczęli na nią psioczyć. Również i ja szybko sklasyfikowałem "St. Anger" na ostatnim miejscu w dorobku zespołu, choć przestrzegałbym przed popadaniem w skrajności. Jakiejś strasznej tragedii to tutaj nie ma.
Metallica wznawia swój kultowy album „Master Of Puppets”. Zremasterowa edycja słynnej płyty ukaże się 10 listopada i będzie dostępna w kilku formatach wzbogaconych o bonusowe, wcześniej nie publikowane materiały. Fani, którzy zdecydują się zamówić album przedpremierowo, już teraz otrzymają download „Disposable Heroes (Remastered)”, a przy zamówieniu rozszerzonych wydań, jeszcze dodatkowo „The Thing That Should Not Be (Live at the Aragon Ballroom, Chicago, IL - May 25th, 1986)”.
Warszawski Hellhaim wydał już dwa lata temu EPkę „In The Dead Of The Night”, a teraz debiutuje pełnym materiałem „Slaves Of Apocalypse”. Opublikowana własnymi siłami płyta wyróżnia się ładną oprawą graficzną, dobrym brzmieniem i przede wszystkim tnącym i ostrym heavy metalem.
Już są! Nowi superbohaterowie! Jak patrzę na okładkę debiutanckiej płyty zielonogórskiego Dormant Dissident to od razu kojarzy mi się, jak moje córki wbiegają do McDonalda, prosto do wystawy z zabawkami Happy Meal i krzyczą: „Ja wybieram tego”, „A ja tego”. Aż chciałem zapytać, ale to by nie był dobry pomysł, bo zaraz naprawdę bym musiał kołować. Ze swoimi superbohaterami zostałem więc sam na sam w swoim pokoju i muszę przyznać, że bardzo się z nimi zaprzyjaźniłem. Panie i panowie poznajcie „Knightmares”.
Po dwóch latach od genialnego „Ride The Lightning” Metallica uderzyła po raz trzeci. „Master Of Puppets” stała się kolejną monumentalną płytą, na której znajdują się wielkie przeboje zespołu, choć pod pewnymi względami ten album różni się od poprzednich. Są na nim pozycje lżejsze i bardziej eksperymentalne, co niektórzy do dziś traktują jako początek odchodzenia od thrash metalowych korzeni. Nie ulega jednak najmniejszej wątpliwości, że jest to wybitne dzieło i choćby ktoś stawiał je trochę niżej od dwóch pierwszych płyt, to chyba każdy zgodzi się, że Metallica po jego wydaniu potwierdziła swoją wielkość i ugruntowała czołową pozycję w świecie metalu.
Pomimo przeogromnej sympatii dla Dream Theater już na wstępie muszę ostrzec - nie kupujcie tej płyty, bo sprawicie sobie spory zawód! Dream Theater udowodnił co prawda, że jest w stanie nagrać porywający koncertowy cover-album (czytaj - "The Number Of The Beast" i "The Dark Side Of The Moon"), jednak w przypadku "Master Of Puppets" zespół poniósł całkowitą klapę. Na klapę ową złożyło się kilka czynników, wśród których na pierwsze miejsce wysuwa się ... niedyspozycja wokalna Jamesa La Brie!
"Master Of Puppets" - trzeci album Metalliki, ostatni album z przedwcześnie zmarłym basistą Cliffem Burtonem i niepodważalny klasyk muzyki metalowej. Niewątpliwie jest to najbardziej spójny i równy album zespołu. Ten album nie ma słabego utworu. W przeciwieństwie do "Ride The Lightning" nie jest tak brutalny, a i utwory sprawiają wrażenie spójnych. Nad albumem unosi się bardzo smutna, dołująca atmosfera, jakby zapowiedź tragedii...