Gdzieś z dna gotyckich otchłani wydobywa się zapomniany śpiew włoskiego Monumentum. Zespół ten swoją pierwszą płytę wydał w 1995 roku, nazywając ją „In Absentia Christi” i zatapiając w zupełnie oderwanej od świata czeluści smutku i potępienia. Duchowe oczyszczenie przychodzi powoli i niezauważenie rozlewa się po zdezorientowanej duszy.
Po debiutanckim albumie „Blacken The Angel” do Agathodaimon dołączyła Christine S. na drugie klawisze i Byron jako trzeci wokalista. Odpowiada on za czyste partie i jego udział jest niewielki, jednak na drugiej płycie „Higher Art Of Rebellion” skład zespołu rozrósł się do ośmiu osób. W ten sposób ich symfoniczny black metal osiągnął jeszcze szersze horyzonty i ukazał się w rozległych i sięgających różnych płaszczyzn postaciach.
„Danteferno” to druga płyta szwajcarskiego Sadness, na której, podobnie ja na debiucie, odpłynąć można w dość odległe od siebie objęcia gotyckiego doom metalu, od delikatnych i subtelnych, przez teatralno-awangardowe, aż po cięższe metalowe. W każdym z tych rodzajów zespół czuje się dobrze tworząc ciekawe kompozycje i potrafiąc uwypuklić w nich różnego rodzaju emocje.
Czasy po „The Ritual” to burzliwy okres w dziejach Testament. Muzycy zatrudnieni przy „Low” nie zagrzali na dłużej miejsca w składzie, a na dodatek z zespołu odszedł jeden z jego filarów i założycieli Greg Christian. Na pokładzie zostali więc już tylko Chuck Billy i Eric Peterson, lecz okazało się, że nie był to pokład tonącego okrętu, tylko solidny podest do kolejnego odbicia. Na basie pomógł w tym kuzyn Erica Derrick Ramirez, który w zamierzchłych czasach pogrywał już z zespołem, gdy ten występował jeszcze pod nazwą Legacy, a za garami pojawił się sam, opromieniony sławą płyt nagranych z Death, były perkusista Death Angel, Gene Hoglan. W takim składzie Testament nagrał swoją najcięższą i najbardziej zaskakującą płytę „Demonic”.
Empire to gdyński zespół, który istniał przez chwilę w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych. Grali death/doom metal, który udało im się zarejestrować na kasetowym demie wydanym przez Warrior Records. Od razu zwraca ono na siebie uwagę babolem w tytule, gdyż nazywa się „Eternaly Dreaming”. Być może dlatego jest on ukryty w środku i nie znajdziemy go ani na froncie, ani grzbiecie okładki.
Po „Release From Agony” Destruction opuścił Schmier, co oczywiście dla zespołu było nie lada problemem. Mike’owi udało się jednak znaleźć wokalistę w postaci André Griedera ze szwajcarskiego Poltergeist, natomiast partiami basu podzielił się z Harrym Wilkensem, angażując dodatkowo do pomocy Christiana Englera. Trwało to trzy lata, ale w końcu udało się wydać czwartą w historii zespołu płytę „Cracked Brain”.
Adamas to włoski zespół heavy metalowy, powstały w 2007 roku. W marcu ukazała się ich druga płyta „Heavy Thoughts”, a jej wydawcą została SG Records. Wersja promocyjna dotarła do redakcji Darkplanet, więc wypadało poświęcić jej trochę czasu.
Pochodzący z Austrii muzyk, Christian Fennesz, wystąpi 1 maja we wrocławskim klubie Firlej. Christian Fennesz, występujący pod pseudonimem „Fennesz” to uwielbiany przez fanów muzyki ambientowej kompozytor oraz czołowy przedstawiciel współczesnej sceny elektronicznej. Karierę muzyczną rozpoczął, jako gitarzysta w grupie Blank. W połowie lat 90-tych Fennesz zaczął grać sam, korzystając z laptopa, a gitarę - zarówno elektryczną jak i akustyczną - traktował odtąd głównie jako źródło sampli. Ciągle zaskakuje, idzie swoją drogą – słychać to choćby przy współpracy z takimi artystami jak: Ryuichi Sakamoto, Mike Patton, Sparklehorse i Jim O’Rourke.
Kohort to gdyński zespół działający w połowie lat dziewięćdziesiątych. Wokalista Kris występował wcześniej w bardziej doom metalowym projekcie Empire, gdzie grał na gitarze i basie. Kohort natomiast to ekstremalny black metal, którego przesłaniem jest nienawiść do wszystkiego co chrześcijańskie, żydowskie, lewicowe i modne. Wszystko to oczywiście w imię polskiego black metalu.
W maju, nakładem SG Records, ukazała się trzecia płyta włoskiej Ibridomy. Specyficzny power metal tego zespołu charakteryzuje się oryginalnym, przesłodzonym wokalem, choć sama muzyka często bywa ostra i heavymetalowa. Do tego wystąpili tu znani goście czyli Fabio Lione z Rhapsody Of Fire i Ralf Scheepers z Primal Fear. Z ciekawością więc zabrałem się do słuchania „Goodbye Nation”.
Ładnych parę lat minęło zanim Jonas Christiansen wydał pierwszy album ze swoim projektem Slavia. W tym czasie nie próżnował i zasilił norweskie podziemie sporym zestawem dem i EPek, a także udzielał się Koldbrann. Wreszcie, w 2007 roku, nakładem Drakkar Productions ukazało się "Strength And Vision". Oficjalna okładka płyty jest inna niż zamieściłem w ilustracji. Ten obraz jest do wersji kasetowej, która ukazała się w 2008 roku i której kopię numer 71 opisuję.
Kolejna edycja kultowego festiwalu Wave Gotik Treffen odbędzie się już za tydzień, w dniach 6-9 czerwca tradycyjnie w niemieckim mieście Lipsk. Organizatorzy wciąż potwierdzają kolejnych wykonawców. Im bliżej festiwalu, tym pojawiają się większe nazwy. Do składu imprezy dołączyły między innymi zespoły: Satyricon, Theodor Bastard czy Christian Death . Do tej pory potwierdzono koncerty 190 wykonawców. Poza tym po koncertach zaplanowane zostały liczne after parties w klubach znajdujących się w różnych częściach miasta. Pełną listę potwierdzonych do tej pory zespołów podajemy poniżej.
W nowej Progresji byłem już trzeci raz, ale pierwszy na małej scenie. Dlatego zdziwiłem się, że wejście na Noise Stage jest w ogóle z innej strony budynku i cała przestrzeń, przynajmniej ta dostępna dla gości, nie jest połączona z całą resztą klubu. Salka kameralna, skromna scena i niewielki bar. W pewnym momencie czułem się jak na domówce. Po pewnym czasie ludzie szczelnie wypełnili to pomieszczenie i zrobiło się ciasno, tak, że wszędzie trzeba było się przeciskać. Mimo to, uważam, że zorganizowanie koncertu w tym miejscu było słusznym pomysłem gdyż na głównej scenie zgromadzona publiczność zginęłaby w wielkiej pustej sali, a tak klimat był odpowiedni.
Wydana w 2007 roku „Shadows Of The Sun” to jest dziewiąta płyta Ulver, chociaż niektóre źródła podają, że siódma w związku z tym, że dwie z nich były ścieżkami dźwiękowymi do filmów. Zespół, który w początkowej fazie swojej działalności zaskakiwał albumami z różnych dziedzin muzyki, od pewnego czasu ustabilizował się w ambientowych klimatach. Album kolejny raz nagrany jest w tym samym składzie z udziałem wielu, występujących gościnnie, instrumentalistów. Nie po raz pierwszy z Ulver współpracuje, znany również z Arcturus, kwartet smyczkowy z Oslo, na trąbce gra Mathias Eick, którego również można już było usłyszeć w Arcturus, a także w The Gathering, gitarę obsługuje Espen Jørgensen, a Pamela Kurstin dziwoląg zwany thereminem. W sferze komputerowej swój udział miał też Christian Fennesz. Pierwsze co rzuca się w oczy to fantastyczna okładka, idealnie pasująca do tytułu płyty i w ogóle całej zawartości.
Ben Ivory, Tyske Ludder, [X]-RX oraz Christian Von Aster to kolejni wykonawcy, którzy potwierdzili swój udział w tegorocznym Amphi Festival. Przypominamy, że będzie to dziewiąta edycja imprezy, która odbędzie się w Kolonii w dniach 20 i 21 lipca 2013 roku. Każdego roku na Amphi Festival przyjeżdża kilka tysięcy fanów celebrujących ekstatyczny show z grupami z kręgu Dark Independent. Poniżej podajemy pełną listę potwierdzonych zespołów z rozpiską na poszczególne dni imprezy (w kolejności alfabetycznej).
Intuicja mnie nie zawiodła. Wystarczyło spojrzenie na zdjęcie zespołu i właściwie wszystko było już jasne. Nowy album Christian Mistress wpisuje się w nurt mocnego stoner rocka z kobiecym wokalem. Nie jest to album wybitny czy wyjątkowy, jednak jest na tyle urokliwy, że warto włożyć odrobinę wysiłku oraz kasy, by go zdobyć i od czasu do czasu uciąć sobie miłe chwile w towarzystwie Christine Davis i jej kolegów (do tych wniosków doszedłem już po przesłuchaniu albumu).
Po wydaniu kilku singli, które odniosły spory sukces, deathrockowa formacja The Mescaline Babies doczekała się swojego pierwszego studyjnego albumu. Krążek "Crush" został wydany w marcu tego roku nakładem wytwórni Danse Macabre. Jak na debiutancką płytę, materiał na niej zawarty jest bardzo mocny, bezpośredni oraz dojrzały i przypadnie do gustu szczególnie miłośnikom klimatów punk rockowych i deathrocka.
William Faith wraz ze swoją obecną towarzyszką życia Scarylady Sarah powołał do życia nowy projekt The Bellwether Syndicate. Na razie znana jest tylko nazwa i skład zespołu, ale na stronie oficjalnej wyświetla się informacja, że 20 marca 2012 roku możemy spodziewać się czegoś więcej na jego temat. Williamowi i Sarah podczas występów na żywo towarzyszyć będą: klawiszowiec/perkusista Philly Peroxide oraz basista Mike Skull. Choć nie jest jeszcze znany żaden utwór w ich wykonaniu, zespół został już zaproszony na tegoroczny festiwal Whitby Gothic Weekend 2012, który odbywa się w Wielkiej Brytanii.
Muzycy zespołu Demon Hunter wybrali już kawałki na nadchodzący wielkimi krokami nowy album. Producentem krążka będzie Aaron Sprinkle (Anberlin, Emery), a zmiksuje go Jason Suecof (All That Remains, Trivium). Piosenki podkreślać będą najsilniejsze punkty zespołu: metal, dark rock i balladowość. Do zespołu dołączył Jeremiah Scott, ceniony muzyk (The Showdown) i producent (Living Sacrifice).
Ta recenzja pewnie byłaby zupełnie inna gdybym nie znał "Dechristianize". Ale "Dechristianize" znam i uważam za jedno ze szczytowych osiągnięć death metalu. I nie da się podejść do "Icons Of Evil" w oderwaniu od poprzedniczki tym bardziej, że z wielu względów ta płyta jest kontynuacją tamtego dzieła.
Gdybym nie był zajęty kilkanaście godzin na dobę słuchaniem muzyki byłbym pewnie jakimś szurniętym iluzjonistą, który miałby w zwyczaju występować z kwadrans wcześniej pożyczonym cylindrem. Jako osobnik obyty w świecie złudy wiedziałbym, co powinno być w standardowym wyposażeniu takiego cylindra, ale bez przetestowania sprzętu zawsze obecny byłby pewien element zaskoczenia. Spodziewasz się wesołego, pięknego króliczka, który rozweseli zgromadzoną publikę, a tymczasem wyciągasz jakiegoś toczącego pianę, parchatego zwierzaka, który tylko czeka na okazję by capnąć w palucha. Wielkiego zaskoczenia nie ma, bo królik jest królik, ale to nie to, czego oczekiwałeś.
Pod koniec września Polskę nawiedzi trasa Ominous Doctrines Over Europe – jedno z najbardziej ekstremalnych wydarzeń jakich możemy doświadczyć tego roku w naszym kraju. Headlinerem będzie kultowy i niepowtarzalny duet Inquisition z Kolumbii a drugą gwiazdą, najeżdżający nasze ziemie już po raz trzeci, kanadyjski zespół Revenge. Wspomagać ich będą black metalowe Corpus Christii z Portugalii oraz serbski The Stone. Darkplanet patronuje koncertom.
„Rosemary znaczy pamięć” to kryminał Agathy Christie, który po raz pierwszy opublikowany został w USA w lutym 1945 roku pod tytułem „Pamiętna śmierć”, ostatecznie zmieniony i znany współcześnie jako „sparking cyanide”. Z racji tego, że ciężko to elegancko przetłumaczyć na nasz ojczysty język, polski tytuł nawiązuje raczej do tytułu pierwowzoru. Choć „Rosemary znaczy pamięć” brakuje trochę w porównaniu z innymi przeczytanymi przeze mnie książkami Christie, zwłaszcza "Karty na stół" oraz "Tajemnicy rezydencji Chimneys", nie sposób odmówić jej pewnej oryginalności i dozy dreszczyku.
„Niebo nad Maralal” jest historią Niemki, która po śmierci swojego pierwszego męża wyruszyła na wyprawę do Kenii. Tam spotkała wojownika Samburu, za którego wyszła za mąż i w ten sposób dołączyła do lokalnej społeczności. "Niebo nad Maralal" nie jest typowym wydawnictwem wakacyjnym, o którym zapomina się zaraz po przeczytaniu. Jest to, co prawda literatura rozrywkowa, lecz obraz Afryki przedstawiony w powieści nie jest stereotypowy, autorka nie koncentruje się bynajmniej tylko na opisach przyrody.
Mortification to kolejna po Kekal, Extol i Fatima Hill kapela, która gra „chrześcijański metal” i robi to z taką klasą i pierdolnięciem, że niejeden szatański bojownik powinien po przesłuchaniu wydawnictw powyższych kapel odłożyć instrument i ze wstydem zająć się czymś innym np. hodowlą pieczarek lub, co by nie zrazić swego Pana, wykładaniem dachów papą. Po przesłuchaniu “Post Momentary Affliction” pewien jestem już tylko jednego, iż Duch Święty (ponoć on tchnął moc twórczą w tych Australijczyków) to jednak twardy zawodnik i też lubi headbanging.