Straszne obrzydlistwo bije z okładki Abscess „Dawn Of Inhumanity”, gdzie posoka leje się strumieniem, a z mrocznych katakumb wypełza wszelkie plugastwo, by nieść światu świt nieludzkości. Smród i stęchlizna aż unoszą się w powietrzu, a to jeszcze nic, bo prawdziwa droga przez mękę zaczyna się po włączeniu płyty.
W Firleju znów zagoszczą ciekawe, ambitne i różnorodne muzyczne brzmienia. Wszystko za sprawą dziesiątej edycji Energii Dźwięku organizowanej przez IndustrialArt. 10 grudnia zagrają: Trupa trupa, Niburu Project, Nagrobki, Syny, Komety i Alles. Energia Dźwięku jest cyklicznym wydarzeniem innym niż wszystkie – pozornie ciężko znaleźć nić łączącą muzykę tworzoną przez występujących na niej artystów, których twórczość sytuuje się w większości przypadków na krańcowo przeciwnych biegunach sztuki dźwięku.
Cała długa przerwa w historii Autopsy, zbiega się z działalnością zespołu Abscess. To tam przez wiele lat młócili Chris Reifert i Danny Coralles. Gdy jednak Abscess zakończył działalność z powodu rezygnacji Clinta Bowera, panowie zwerbowali Erica Butlera i reaktywowali Autopsy. Do starego składu został dokooptowany Joe Allen – basista, a jakże, Abscess. Tak więc można powiedzieć, że Abscess był kontynuacją starego Autopsy, a nowy Autopsy jest kontynuacją Abscess. Powrót legendy nastąpił w 2011 roku za sprawą płyty „Macabre Eternal”. Od ostatniej „Shitfun” minęło szesnaście lat.
Pod koniec lipca na niemieckim MTV miało swoją premierę video do utworu z najnowszej płyty Anne Clark - "The Smallest Acts Of Kindness". "Full Moon" to drugi po "Our Darkness" teledysk artystki do albumu, który ukaże się już we wrześniu. Muzyka tylko pozornie odzwierciedla początek lat 80-tych. W rzeczywistości zarówno ona, warstwa wizualna jak i teksty stanowią wyzwanie dla naszego pokolenia.
Wiele niemieckich zespołów, osadzonych w industrialnej alternatywie, potrafiło nieźle nahałasować swego czasu, mało który jednak robił to tak donośnie jak Einstürzende Neubauten i mało który wprowadził do muzyki takie chociażby elementy jak wiertary czy młoty. Na "Alles Wieder Offen" nie odnajdziemy już tylu muzycznych eksperymentów i buntowniczego chaosu, co na poprzednich płytach zespołu. Znajdziemy za to przemyślane kompozycje pełne ekspresji, ale też smutne i melancholijne utwory, które wyznaczają nowy kierunek w ewolucji twórców industrialnych brzmień.