Druga płyta Scheitan pod tytułem „Berzerk 2000”, podobnie jak pierwsza, ukazała się nakładem niemieckiej wytwórni Invasion Records, ale tym razem wyłapał ją także Morbid Noizz Productions i wypuścił na kasecie. Dało to do niej większy dostęp w naszym kraju i też pewnie tylko dlatego mam ją i ja. Gdyby ktoś jednak chciał mnie zapytać, jaka muzyka się na niej znajduje, to odpowiedź nie byłaby łatwa, a żeby jej udzielić, musiałbym podzielić ją na cztery części.
Islandzcy kowboje z Sólstafir zdecydowali się wystąpić w Polsce nie raz, ale dwukrotnie. Przed warszawskim koncertem wystąpią w Poznaniu, w klubie Blue Note. Z kolei koncert w Warszawie, z powodów technicznych, został przeniesiony do klubu Proxima. Kolejną świetną wiadomością dla fanów jest ekskluzywny streaming najnowszego krążka za pośrednictwem Musick Magazine. Płyty można przedpremierowo posłuchać w sieci. Już 29 sierpnia nakładem wytwórni Season Of Mist ukaże się najnowsza płyta islandzkich metalowców, zatytułowana "ótta".
Znamy już program afterparties które będą miały miejsce każdego festiwalowego wieczoru po koncertach na Tuska Open Air Metal Festival 2010. Impreza ma miejsce w samym sercu Helsinek, w pierwszy weekend lipca (2-4.07.), ponieważ jest to festiwal miejski w trosce o spokojny sen mieszkańców fińskiej stolicy, koncerty festiwalowe kończą się o godzinie 22:00. Zabawa trwa jednak do białego rana w jednym z 4 klubów: Tavastia, Nosturi, Virgin Oil Co. i Dante’s Highlight. Tegoroczny program przedstawia się nader ciekawie: Mayhem, Shining, Kiuas, Ajattara, Dountless, Helheim czy Tukkanuotta to tylko kilka z zespołów, których koncerty będzie można zobaczyć podczas afterparties. Wszystkie wymienione kluby położone są w niewielkiej odległości od siebie i od miejsca festiwalowego, co daje swobodę wyboru i komunikacji.
Do bogato wyposażonego lokum belgijskiej wytwórni wprowadzają się kolejni mieszkańcy. Z początkiem nowego roku swój kąt znaleźli m.in. muzycy greckiego tria Virgins O.R Pigeons. Pierwszym meblem urządzającym gniazdko nowych lokatorów będzie "Gotta Get Mad" - solidnie zrealizowane cacko wykonane według standardów agresywnego EBMu i down-tempo. W porównaniu z debiutem tercetu, drugi krążek kipi eksperymentalnymi podejściami, energicznymi electro/industrialnymi aranżacjami i wyrzucanymi prosto w twarz słuchacza prowokacyjnymi tekstami.
Nie jestem fanem horrorów o poziomie komediowym. Z powodu takich, iż nie często są to filmy dobre, fabuła się nie klei, a logika upłynęła gdzieś w las, nie mówiąc już o płytkim aktorstwie, który przegrywa nawet z zakupami w masarni. Ale jeżeli jest to film produkcji angielskiej i jeszcze do tego dodamy horror, budzi się we mnie ciekawość, cóż od wewnątrz kryje się w filmie.