Obudził ją krzyk. Zwinęła się w kłębek, nakryła szczelniej kołdrą.
Próbowała zasnąć, ale nie było to łatwe. Tak, jak ostatnio, co noc.
Krzyki, wrzaski, kłótnie, odgłosy bójki. Jak długo to jeszcze będzie
trwać? Nie płacze już. Zabrakło jej łez, a może już ją to tak bardzo
nie obchodzi? Przecież skończy się tak jak zawsze. Matka będzie
płakała, a ojciec wyjdzie i wróci za kilka dni. Pewnie znowu pijany jak
bela. Lepiej by było gdyby w ogóle się nie pokazywał.
Krzyki ucichły, trzasnęły drzwi. Słyszy tylko pochlipywanie mamy.
Tak, jak co noc poszła do niej do sypialni, położyła się obok i mocno
przytuliła rodzicielkę szepcząc uspokajające słowa.
Wylądowali. Po długim i męczącym locie. Znowu. Nowe miejsce, nowy dom, szkoła, ludzie... życie. Znowu będzie tak samo. Przyzwyczaiła się już. Prawie. Tyle zmian, miała to już obcykane. Jednak nie zmienia to faktu, że nie lubiła przenosić się w środku roku szkolnego. Co zrobić. Taki los. Nieraz zastanawiała się dlaczego nie może zostać w jednym miejscu. Oni jak chcą, to niech podróżują, a ona by została. Nie da się. Co zrobić... Siła wyższa. Znowu padną słowa: "Mamy nową koleżankę.", znowu dziwne, ciekawskie spojrzenia, znowu docinki. Dopóki nie wyrobi sobie opinii wśród uczniów i nauczycieli. A potem kolejny raz się przeprowadzi. I wszystko zacznie się od nowa. Po prostu będzie robić to co umie najlepiej. Będzie grać. Musi tylko znaleźć ludzi, którzy by chcieli z nią pograć.
Wygląda na to, że Velvet Acid Christ zaczyna nadrabiać zaległości. O projekcie było cicho od ukazania się w 2003 roku płyty "Hex Angel". Po wydanej na jesieni płycie "Lust For Blood" Bryan Erickson zapowiada już kolejny CD, którego roboczy tytuł znany jest na razie jako "Songs For Villains". Album pojawi się najprawdpodobniej po wakacjach. Obecnie kontynuowane są też prace nad najnowszymi remixami Nine Inch Nails, Emilie Autumn, Brain Leisure i Darker Days Tomorrow.
Grupa powstała w 1996 roku w Kanadzie, kiedy Mercedes Lander (perkusja) i Fallon Bowman (gitara elektryczna, wokal) poznały się w gimnazjum. Po kilku tygodniach do zespołu dołączyła siostra Mercedes, Morgan Lander w roli gitarzystki. W takim składzie zespół bez większych sukcesów grał do roku 1999 kiedy to do zespołu dołączyła basistka Tanya Candler (dotychczas zespół grał bez gitary basowej).
W klubie Valhalla można usłyszeć przede wszystkim muzykę rockową, ale także standardy bluesowe, boogie, rock'n'roll czy odmiany rockabilly. Organizowane są koncerty odbywające się zawsze we wspaniałej atmosferze.
Jesienią tego roku ukazać ma się nowy album Blutengel. Zapowiada go najnowszyszy singiel zespołu zatytułowany "Lucifer", który pojawi się już 13 lipca. Singiel będzie wydany w dwóch limitowanych wersjach CD zatytułaowanych "Purgatory" i "Blaze". Każdy zawierać będzie tytułową ścieżkę oraz jej unikalny remix w wkonaniu Rabia Sorda lub Necessary Response. Dodatkowo znajdą się na nim nagrane ponownie nowe wersje klasycznych utworów zespołu wraz ze specjalną wersją "Black Roses", a także wersje koncertowe największych hitów.
Corruption - zwycięzcy pierwszej edycji Wacken Metal Battle w Polsce (których można było zobaczyć 2 czerwca we wrocławskim klubie Firlej u boku Orange Goblin) w dniu 25 maja w portalu YouTube zaprezentowali teledysk do piosenki "Lucy Fair". Obraz powstawał w Toruniu, za produkcję odpowiedzialny jest McButelka, wokalista toruńskiego zespołu Butelka. Montażem klipu zajmował się Yach Paszkiewicz.
Excalion - fiński zespół grający głównie power metalowe, melodyjne kawałki z niewielką domieszką hard rocka. Podobnymi do niego nazwać można takie kapele jak: Nightwish czy Sonata Arctica.
Lullacry - fiński zespół pochodzący z Helsinek, gracujący melodyczny metal, w którym widoczne są wpływy gotyku. Zespół nagrał pierwsze demo (nazwane "Weeper's Aeon") w roku 1998 roku i niedługo potem miał wystarczającą ilość materiału by nagrać w 1999 roku całą płytę "Sweet Desire", która przyciągnęła uwagę wytwórni Spinefarm Records, z którą zespół podpisał kontrakt. Ich kariera zaczęła się rozwijać po wydaniu w 2001 roku albumu "Be My God" i wspólnej trasie koncertowej z zespołem Edguy.
Graveworm - zespół wykonujący melodyjną odmianę muzyki black metalowej i elementy gothic metalu. Podkładem dla gitar i perkusji jest symfoniczna melodia. Śpiew charakteryzuje się bardzo rytmicznym wykonaniem.
10 czerwca w klubie Progresja w Warszawie odbedzię się koncert zespoły Riverside połączony z premierą singla "02 Panic Room". Na singlu obok tytułowego 02 Panic Room znajdą sie również utwory Lucid Dream IV, Back to the River oraz specjalna wersja 02 Panic Room zremiksowana przez Magdę i Roberta Srzednickich. Z tego co sie dowiedzieliśmy singiel ma być dostępny po przystępnej cenie.
Boris - japoński zespół znany tego, że na każdym albumie zmienia gatunek muzyczny. Dotychczas zespół grał stoner metal, psychodeliczny rock, drone doom, sludge metal, noise, ambient oraz tradycyjny rock. Nazwa zespołu wzięła się od utworu "Boris" grupy The Melvins (z albumu "Bullhead").
The Fall Of Every Season - norweski zespół grający mieszankę doom metalu, metalu progresywnego i death metalu. Grupę założył Marius Strand, który jest kompozytorem, wokalistą, gitarzystą, perkusistą i klawiszowcem grupy.
In The Woods... - norweski zespół metalowy, istniejący w latach 1992-2000. Zespół został założony w mieście Kristiansand w Norwegii. Zaczynał jako zespół black metalowy, wydając w 1994 demo, i debiutancki album w 1995 roku. Od tego momentu muzyka zespołu zaczęła się zmieniać. Zmiany te doprowadziły do wypracowania własnego unikatowego stylu będącego mieszniną doom metalu, ambientu i awangardy.
The Gathering ogłosiło, iż Anneke Giersbergen zdecydowała się zakończyć współpracę z zespołem w sierpniu tego roku. Grupa zamierza kontynuować swoje istnienie oraz pracę nad nowym materiałem z nowym wokalem. Nie zdecydowano jeszcze: męskim czy żeńskim. Ostatni koncert z udziałem Anneke odbędzie się 4 sierpnia w na Ankkarock Festival w Finlandii.
Einherjer - norweska grupa muzyczna wykonująca viking metal, pochodząca z Haugesund. Nazwa zespołu zaczerpnięta jest z mitologii nordyckiej i oznacza wikinga poległego w walce.
Mael Mórdha - irlandzki zespół muzyczny, wykonujący utwory łączące doom metal z elementami muzyki celtyckiej. Według własnego określenia używanego przez zespół, jest to "gaelicki doom metal". Zespół używa do zapisu swej nazwy tradycyjnych, gaelickich znaków typograficznych.
ROZDZIAŁ II
W Świątyni
Siedzieli w Świątyni. On w fotelu głównym a Artur w swoim. Każdy z nich był z litego drewna i pokryty płaskorzeźbami. Niektóre z nich przedstawiały magiczne znaki inne formuły zaklęć jeszcze inne postacie i obrazy jakichś wydarzeń. Wszystkie były nieopisanie stare i emanowały siłą magiczną. Od chwili jak przyszedł nie zamienili jeszcze ani słowa. Kiedy Artur stanął przed drzwiami one same, jak zawsze, otworzyły się a za nimi On już czekał na niego. Zawsze była z nim przynajmniej jedna z jego dwóch towarzyszek ale tym razem był sam a jego oblicze skupione i bez wyrazu jakichkolwiek emocji teraz zdradzało ślady zmartwienia. Gestem pokazał mu gdzie się udać. Artur nie był zaskoczony, że spotkanie odbędzie się w miejscu chronionym. On tymczasem poprowadził go do piwnicy gdzie była urządzona Świątynia. Siedzieli teraz w zadumie. Artur czekał aż On pierwszy zabierze głos. Taki mieli wewnętrzny zwyczaj. Mistrz siedział na swoim stanowisku wyprostowany i wpatrzony gdzieś w dal jak zawsze sprawiał wrażenie nieobecnego. Natomiast Artur pochylił się do przodu i oparł głowę na rękach wspartych na kolanach. Od nowa analizował całe zajście. Teraz był już trochę spokojniejszy ale nadal nie mógł powstrzymać drżenia rąk.
Wreszcie On skierował wzrok na Artura, który błyskawicznie wyczuł zmianę w otoczeniu. Ich spojrzenia spotkały się.
- Z czym do mnie przychodzisz?-
- Myślę mistrzu, że wiesz. -
- Wiem i nie wiem. Poczułem zaburzenia w równowadze sił i poczułem twój strach ale nie wiem co widziałeś chociaż mogę się paru rzeczy domyślać. Chciałbym to usłyszeć od Ciebie-
Jego głos był jak zawsze cichy. Od początku znajomości z nim, dziwili się jak to jest możliwe. On prawie szepcze a oni rozumieją wyraźnie każde słowo. W dodatku wypowiedzi są tak formułowane, że nie pozostawiają żadnych wątpliwości co do swoich treści i znaczeń.
- Miałem sen ... –
Artur szczegółowo zrelacjonował przebieg widzianych zdarzeń łącznie z opisem odczuć własnych i tego co do niego dotarło. Kiedy skończył znów zapadła cisza. Nie trwała jednak zbyt długo.
- Co o tym myślisz? – zapytał Artura.
- Boję się. -
- To jest naturalne.
– patrzył Arturowi w oczy i powoli mówił-
Każdy powinien się bać. Należy jednak znaleźć w sobie siłę aby odsunąć lęki ponieważ ograniczają swobodę myśli i decyzji. Nie czuj się gorszy i nie pozwól aby strach tobą kierował. Pytałem jednak o to co myślisz a nie czujesz-
W tonie Jego głosu nie było nic co mogłoby obrazić lub uprzedzić Artura jednak ten potraktował to jak upomnienie i szybko odpowiedział-
- Traktuję to jak przepowiednię.-
- Mchmm – z akceptacją mruknął Mistrz, znów patrzył gdzieś w przestrzeń ale mówił dalej.
- Przepowiednia Arturze ma bardzo wiele odniesień, czy spróbujesz to rozwinąć.-
- Nie Mistrzu. Właśnie tak to odbieram. To nie było widzenie spraw aktualnych. Nie miałem odczucia czasu ale nic takiego się jeszcze nie wydarzyło. Ja również brałem w tym udział więc to nie dzieje się w czasie teraźniejszym. Jestem przekonany, że to był przejaw jasnowidzenia.-
- Tak. Zapewne masz rację. Jednak co z tym faktem zrobimy dalej? Czy były jakieś wskazania? -
- Nie. Tylko samo zdarzenie. Żadnych punktów odniesienia co do czasu zdarzeń, przyczyn czy skutków. Jedynie koniec, który zdarzył się tutaj sugeruje nadchodzącą naszą śmierć. Nie liczą Darka w samolocie . Wszystko to było bardzo sugestywne...-
- Dobrze. Skoro nie mamy żadnych odnośników jedyne co możemy robić to czekać i być ostrożnym w działaniu. Większość widzeń to tylko możliwe alternatywne przebiegi wydarzeń. Nic nie jest zapisane. Ludzie dysponują wolną wolą a przepowiednie powinno się traktować jako wskazówki lub przestrogi a nie jak pewniki...- Przerwał jakby w połowie wypowiedzi ale nie musiał mówić nic więcej. Jak zawsze ściśle wypowiedział to co miał na myśli bez dodawania własnych wniosków. Tak właśnie działał nic im nie narzucał. Do wszystkiego musieli dochodzić sami.
Zapadła cisza.
Artur jakby na coś czekał wreszcie zdobył się na wypowiedź:
- Mistrzu. Darek jest w San Francisco. -
Skurczył się w sobie jakby wystraszony własną śmiałością.
- Tak. Wiem ale nie mogę się z nim skontaktować. Pod adresem, który mieliśmy podany jako kontaktowy nikt nie mieszka. Zanim przyszedłeś sprawdziłem to przez tamtejszą policję. Jak wiesz to inny kraj i inne przepisy a to wszystko wymaga czasu. Mam nadzieję, że tego jeszcze trochę mamy.-
- Co robimy?-
Spytał niepewnie Artur
- Skoro nic nie możemy przeciwdziałać to jedyne co możemy robić to czekać. -
- A reszta grupy? -
- Na razie nic im nie powiemy. Nie mogą pomóc choć na pewno by chcieli i będą się niepokoić. Lepszy będzie z nich pożytek gdy będą spokojni.-
Przerwał na moment. Rozłożył ręce potem złożył razem tak, że tylko czubki palców się dotykały. Popatrzył na Artura i jakby podjął jakąś decyzję-
- Cóż to chyba wszystko.-
Artur zebrał się w sobie i wstał. Był trochę zawiedziony. Oczekiwał jakichś konkretnych działań a tu nic, tylko czekać. Chociaż właściwie On miał rację nie było żadnych wskazówek co i jak mają robić. Wziął trochę głębszy wdech, lekko odetchnął i skierował się do wyjścia.
- Arturze.-
dogonił go głos Mistrza
- Tak?-
Artur zatrzymał się i odwrócił.
- Poradzisz sobie?-
- Tak, chyba tak.-
- Możesz nie przychodzić przez kilka dni. -
- Myślę, że byłoby to najgorsze możliwe wyjście. Będę przychodził. -
- Rozumiem. -
On skinął głową na znak pożegnania. Artur oddał gest i wyszedł. Mimo wszystko odzyskał trochę spokoju.
On jak zawsze był czujny.
***