miłość...ta prawdziwa?. Strona: 4

Dodano: 2011-02-18 13:18

Przyjdzie czas, że spotkacie swoją drugą połówkę. Póki co, gadanie o tym, jakie kobiety spotkaliście nie ma sensu, bo jeszcze mocniej się wnerwicie. Ale pamiętajcie, chociaż nie wiem, jak zła kobieta by była, zimne piwo zawsze pozostanie takie samo, godne zaufania:D.



Dodano: 2011-02-18 13:22

Hm, nie można też ich zamykać w złotej klatce. Myślę, że ani jedna, ani druga strona tego nie uniesie. Ale fakt, to ta druga osoba powinna być najważniejsza, a nie ja sam dla siebie. A ja niestety usłyszałem ostatnio, że musimy zrobić coś dla siebie samych w końcu. Ok, jak najbardziej, ale o ile łatwiej to wychodzi, gdy są prawdziwe uczucia i człowiek jest nimi niesiony. Ja miałem zdrową rywalizację przez około 3 lata, później zaczęła się chora jazda na zasadzie "ty musisz". Ogólnie, jest to temat rzeka, przyczyn tego wszystkiego było wiele i z jej i z mojej strony, ale zaczęło się od niej. Brak oczekiwanych zmian doprowadził mnie do choroby zwanej zazdrością i zaborczością. Miast dostrzec, że gówno z tego będzie to brnąłem dalej w ten chory świat. Nie wiem, może kiedyś się to wszystko zmieni, może dokona zmian w swoim zachowaniu, tak jak i ja to czynię, ale przypuszczam, że może być już za późno. Ludzie się zmieniają często, niestety wielu na gorsze. Ja wolę tę drugą opcję. Nie czuję nienawiści, a jedynie smutek, że stało się jak się stało. Ale "twardkim" trza być i nie poddawać się złym emocjom, tylko iść do przodu, bo i tak kurwa całe życie pod prąd hehe.


Motto może się zmieniać


Dodano: 2011-02-18 13:23

A może nie przyciągasz panien z zachwianą osobowością tylko one wszystkie takie są. :)
Jedne dają sobie z tym radę a większość nie.
Pewnie, że człowiek potrzebuje doświadczeń.
Grunt to się uczyć na błędach.
Przestałem "walczyć" z pannami. Do nich coś mówić to jak grochem o ścianę. Choćbym całował je po tyłku, spełniał zachcianki, nakazywał stanowczo i tak nic nie da. Syzyfowa praca.
Pozostaje tylko kij :)


A robię co chcę ! No, prawie co chce :)


Dodano: 2011-02-18 13:28

Nie, nie, przyciągam nie tylko takie panny, ale ogólnie ludzi tego pokroju. Nie wiem dlaczego, jeszcze tego do końca nie odkryłem, ale tak jest. Może dlatego, że zawsze starałem się zrozumieć drugą stronę, no, ale dość już tego. Ile można na sobie nosić i ile można się wkurwiać? Koniec z negatywnymi emocjami i już. Wolę czuć te pozytywne i dlatego nie czuję żadnej nienawiści do tej osoby. Wręcz przeciwnie. Nie mogę się jednak dłużej bawić w psychologa, w momencie, gdy są jeszcze uczucia, bo to za duży ciężar.


Motto może się zmieniać


Dodano: 2011-02-18 13:28

GraveTone baba! Nie kobieta! Nie podnoś mi ciśnienia :)
Nie przepadam za piwem.
Czuje się staro na duchu i chciałem mieć młodą kobietę.
Za późno na spełnianie większości marzeń.
Bo one z wiekiem straciły sens i okoliczności już nie te. Do tego serce w betonowym sarkofagu siedzi.


A robię co chcę ! No, prawie co chce :)


Dodano: 2011-02-18 13:33

Tom1977 napisał(a):
GraveTone baba! Nie kobieta! Nie podnoś mi ciśnienia :)
Nie przepadam za piwem.
Czuje się staro na duchu i chciałem mieć młodą kobietę.


Dobrze, nie będę. Ale następnym razem walnij przecinek przed słowem "baba", bo to wygląda jakbyś mnie nazywał od baby.

No patrz, ja zawsze chciałem mieć starszą, albo w swoim wieku, jeśli przyjdzie do czegokolwiek, mam dosyć młodszych od siebie, są poryte na deklu. Niech się szpiclują.

A starym na duchu nigdy się nie jest, zawsze sobie możesz pozwolić na marzenia. Dopiero śmierć Ci odbierze te możliwości.



Dodano: 2011-02-18 13:33

Piwko akurat jest spoko:). Ale ja w pewnym momencie też zacząłem uciekać z domu do piwka i tutaj miała akurat rację, że tak nie może być. Z tym, że nie ma skutku bez przyczyny. Mi się już nawet nie chciało pić, ale uciekałem, bo nie mogłem patrzeć na trupa leżącego na łóżku i wszechogarniający syf. Wiem, że jej problemy też nie są bez przyczyny, ale ona nie leży we mnie, tylko głębiej. Wiem, że życia łatwego nie miała i rozumiem wiele spraw, ale jak już napisałem, ja tego ciężaru nie uniosę, bo musi sobie z nim poradzić sama.


Motto może się zmieniać


Dodano: 2011-02-18 13:37

GraveTone napisał(a):
[quote:9c24d26d9a="Tom1977"]GraveTone baba! Nie kobieta! Nie podnoś mi ciśnienia :)
Nie przepadam za piwem.
Czuje się staro na duchu i chciałem mieć młodą kobietę.


Dobrze, nie będę. Ale następnym razem walnij przecinek przed słowem "baba", bo to wygląda jakbyś mnie nazywał od baby.

No patrz, ja zawsze chciałem mieć starszą, albo w swoim wieku, jeśli przyjdzie do czegokolwiek, mam dosyć młodszych od siebie, są poryte na deklu. Niech się szpiclują.

A starym na duchu nigdy się nie jest, zawsze sobie możesz pozwolić na marzenia. Dopiero śmierć Ci odbierze te możliwości.[/quote:9c24d26d9a]

Ano, młodsze to tragedia raczej, choć nigdy nie miałem okazji spędzać czas z dużo młodszą, to jednak obserwuję inne związki i no cóż...
A marzenia zawsze trzeba mieć, gdy one umierają, to człowiek wraz z nimi. Carpe diem i tyle:).


Motto może się zmieniać


Dodano: 2011-02-18 13:55

GraveTone. Przepraszam za brak przecinka.
U mnie to jest tak... Świetnie rozmawia mi się z pannami poniżej 20 roku życia. Może dlatego, że nie przegniły medialnym, kiczowatym obrazem współczesnej "kobiety". Tylko problem staje mój wiek - 33 "kapcie".
Takie powyżej 25 lat i wolne to z reguły wypaczone babska. Zmanierowany "recycling" w większości starzej wyglądający ode mnie! Mój chłopięcy (pedałkowaty) typ urody to tez chyba przekleństwo. Zawsze chciałem mieć dziewczę o delikatniutkiej, naturalnej twarzyczce. Dzisiejsze panie przypominają "topory" albo zawartość sklepu warzywnego
A 30'tki? 99% to ruina!
Pojechałem...


A robię co chcę ! No, prawie co chce :)


Dodano: 2011-02-18 14:00

Ech, i za tym będę tęsknił, za jej naturalną, delikatną twarzyczką, bez kilogramów tapety i litrów farby. Jak patrzę na młode laski, to już nawet 12latki mają na sobie więcej barw niż fanatyczni kibice podczas Mistrzostw Świata w piłce nożnej. Jakaś tragedia...


Motto może się zmieniać


Dodano: 2011-02-18 14:23

Tom1977 napisał(a):
Marzył mi się kiedyś związek polegający na rywalizacji przy okazywaniu miłości.
Pocałunek za pocałunek, przytulenie za przytulenie, deser za deser, drapanie po plecach za drapanie po plecach, niespodzianka za niespodziankę, dobre, szczere słowo za dobre szczere słowo, pomoc za pomoc, ty się ubierzesz dla mnie a ja dla ciebie... itp.
To jest właśnie prawdziwa, jedyna miłość.
A nie jakieś zasrane, otępiające feromony!
I kretyńskie zaufanie dla zasady! A niech partnerka idzie sobie z koleżankami na balety! Przecież nie zdradzi mnie! Czyste frajerstwo!
Najważniejsza w życiu jest druga połowa i ona powinna być naszym TABU. I niech wali się świat!
Do końca razem.


Ta Twoja wypowiedź mi się podoba..No i reszta też, bo niestety, w dużej mierze masz rację - aczkolwiek krzywdzące jest to, że strasznie uogólniasz. Ja sądzę, że w całym tym boju o niezależność, o wolność, o równe prawa, kobiety się nieco pogubiły i do końca nie wiedzą, jakie MAJĄ być. Feminizm i emancypacja chyba narobiły więcej szkód niż pożytku. Bo, na przykład - jeśli kobieta idzie do łóżka z mężczyzną, zaraz na powiedzmy, drugim spotkaniu - to jest "dziwką" i zaraz jest skreślana jako ewentualna partnerka na dłużej - w większości przypadków - i nie rozumiem dlaczego - przecież mężczyźni cenią seks, większość pragnie patnerek bezpruderyjnych, lubiących "to" tak samo, jak oni...Ale jeśli na taką trafią..to znów jest nie tak.. A jeśli z kolei długo z nim nie idzie do łóżka, bo ma na przykład zasadę, że dopiero jak kogoś pokocha, to z nim będzie uprawiać miłość ( są jeszcze takie kobiety, są!) - to zaraz faceci myślą, że coś z nią nie tak, albo że udaje cnotkę lub też większość mówi "pas" i ucieka... Więc też źle.Kobiety dziś gonią za niezależnością, za byciem kimś a nie tylko dodatkiem do mężczyzny, ale jednocześnie większość szuka miłości, tęskni za mężczyzną, który otworzy im drzwi w przejściu...Dzisiejszy świat pokazuje co chwilę inny wizerunek kobiety, jaka ma być..I trudno się tu nie pogubić..
Twoja koncepcja związku marzeń jest świetna, tylko..hmm...ok...a czy to samo tyczyło by się na przykład zaufaniu za zaufanie"?
Tom, myślę że Ty akurat trochę - szczerość za szczerość - za bardzo się starałeś. Chodzi mi tu o zmiany wyglądu itp. Uważam bowiem, że gdy spotkasz w końcu tą "jedyną" to pokocha Cię ona takim, jakim jesteś...Bo i to również jest wyznacznikiem owej "prawdziwej miłości". Jak ktoś kocha prawdziwie, to kocha wady i zalety drugiej osoby. Lub przymyka na nie oko. Oczywiście - w trakcie związku zawsze może się okazać, że trzeba nad czymś popracować - ale to kwestia pracy nad sobą, zauważenia u siebie, że akurat to trzeba by było starać się zmienić lub hm..ulepszyć..A praca nad sobą jest ciężka, przyznawanie się do błędów i przyjmowanie krytyki bez złości - jest sztuką! Uchh..wiem, bo sama pracuję nad sobą - bo przecież doskonała nie jestem i nie będę.

Aczkolwiek - konkludując - uważam, że w pewnej części masz rację, aczkolwiek uogólnianie jest w tym przypadku złe i krzywdzące. Bowiem w Twoich wypowiedziach widać ogrom frustracji, złości...A przecież młody jeszcze jesteś; takie straszne narzekanie to przywilej dziadków (czyt. dozwolone od lat 80 - ciu.)

Oj..coś czuję, że teraz mi pojedziesz...


"Beata est vita conveniens naturae suae"... (Najszczęśliwsze, najlepsze jest życie w zgodzie z własną naturą)


Dodano: 2011-02-18 14:46

No właśnie, praca nad sobą... To musi zaistnieć, bo często ta druga osoba chce dla nas dobrze, ale nie przyjmujemy krytyki, gdyż jest ona ubrana w formę nacisku. Zawsze istnieje potrzeba szczerej rozmowy, takiej bez rzygania na siebie, ale jeśli rozmawiasz, tłumaczysz, prosisz, ta osoba obiecuje po raz 150 to samo i nie ma efektu, to cholera złość i bezradność Cię zalewa i wtedy już bye bye spokój i cierpliwość. Najgorsze są niespełniane obietnice, one najbardziej uderzają.


Motto może się zmieniać


Dodano: 2011-02-18 14:58

Rotnak napisał(a):
No właśnie, praca nad sobą... To musi zaistnieć, bo często ta druga osoba chce dla nas dobrze, ale nie przyjmujemy krytyki, gdyż jest ona ubrana w formę nacisku. Zawsze istnieje potrzeba szczerej rozmowy, takiej bez rzygania na siebie, ale jeśli rozmawiasz, tłumaczysz, prosisz, ta osoba obiecuje po raz 150 to samo i nie ma efektu, to cholera złość i bezradność Cię zalewa i wtedy już bye bye spokój i cierpliwość. Najgorsze są niespełniane obietnice, one najbardziej uderzają.



Właśnie...Rozmowa bez rzygania na siebie w celu uzyskania czegoś, konstruktywna krytyka..to też ciężki kaliber związkowy, szczególnie dla kogoś, kto w domu, od maleńkości, nauczony był czegoś zupełnie innego...
Ja zauważyłam ( wreszcie ) że łatwiej mi coś uzyskać, gdy: a)coś szczerze powiem; b) nie jestem wtedy zła naburmuszona i wściekła; c) nie wywieram nacisku tylko stawiam argumenty; d) robię minę kota ze Shreka, mówię, jeśli coś w czymś zachowaniu mnie dotyka; e) stosuję inne, typowo kobiece "odczynniki zmiękczające" typu całus, pochwała za coś, co wcześniej ktoś dobrze zrobił...f) ogólnie, nie ciskam się , nie wściekam, mówię konkretnie i jasno (bo mężczyźni często subtelnych aluzji nie łapią ) i mówię spokojnie...
Uff..Trudne to jest, szczególnie że u mnie w domu obraz porozumienia damsko - męskiego miałam zgoła inny..

Tylko rzeczywiście, szlag człowieka trafia, gdy i to nie odnosi skutku i gdy mimo obietnic że będzie inaczej, nic się nie zmienia..Wtedy ręce opadają..

Ale ogólnie - peace & love - początkowe składniki przepisu na sukces w związku :-)


"Beata est vita conveniens naturae suae"... (Najszczęśliwsze, najlepsze jest życie w zgodzie z własną naturą)


Dodano: 2011-02-18 16:03

Uff powiem tylko tyle, nie mierzcie wszystkich jedną miarą, często pozory mylą! Co do kobiet to fakt faktem na przestrzeni lat ich zachowanie,wygląd czy sposób bycia zmieniły się na gorsze, ale są takie wyjątki, które nie poszły z duchem czasu, trzeba tylko wiedzieć gdzie je szukać Jeśli chodzi właśnie o młode kobiety to czasem mają one więcej oleju w głowie niż starsze. Człowiekiem bardziej doświadczonym nie jest ten, kto ma więcej lat, ale ten kto bardziej czuł smak życia. Z kolei jeśli chodzi o mężczyzn to mnie ostatnio trafił się taki "przypadek" , który po m-cu znajomości mówił mi o dzieciach i ślubie...I jak tu nie zrobić kroku wstecz? Czasem macie chyba zbyt wysokie wymagania...


"Święci mężowie powiadają, że życie to tajemnica i wierzą w ten koncept z radosnym obliczem, lecz są tajemnice, co gryzą z wściekłości i pragną Cię dopaść wśród nocnych ciemności..."


Dodano: 2011-02-18 16:15 Zmieniono: 2011-02-18 16:21

Ja na zajęciach z psychologii (obowiązkowy przedmiot humanizujący na inf) dowiedziałem się, że jest podział mózgu na żeński i męski. Męski jest logiczny aż do bólu, a żeński jest emocjonalny.

I teraz najlepsze, "płeć" mózgu wcale nie zależy od płci właściciela/właścicielki. Tak więc, równie dobrze może istnieć facet z żeńskim mózgiem lub kobieta z męskim mózgiem.

Tak więc to jest dowód na to, że są i wyflancowane szpicle zarówno po stronie kobiet jak i mężczyzn.



Dodano: 2011-02-18 17:13

Wrr. Znowu używacie słowa kobieta zamiast baba!
Przecież nie uogólniamy.
To gdzie trzeba szukać te wolne(!) kobiece wyjątki?
I nie jestem "miłosnym" frustratem tylko realistą.
Nie zaczynam znajomości od sexu bo to bezsensu.
Moje wysokie wymagania to... mieć prawdziwą kobietę.
Moje "nadludzkie" wymagania to... ma się dla mnie od czasu do czasu ubrać i to zgodnie z wytycznymi.
I żadnych zasranych dekoltów, mini i stylu dziwki bo mi od tego ciśnienie skacze!
Frustruje mnie w życiu jedna rzecz...
Kiedy trafię te cholerne miliony w lotto!?!


A robię co chcę ! No, prawie co chce :)


Dodano: 2011-02-18 17:39

Tom1977 napisał(a):

Kiedy trafię te cholerne miliony w lotto!?!


To proste pytanie, wtedy kiedy w odpowiednim czasie wybierzesz i skreślisz te właściwe numery.



Dodano: 2011-02-18 18:07

no i się zrobiły gorzkie żale eh...



Dodano: 2011-02-18 18:23

"Nigdy nie wiesz czy pierwsza miłość jest ostatnia, czy ostatnia pierwszą jest."
Do miłości trzeba dojrzeć, ale na pewno też pięknie jest dorastać razem.
Kiedy związek jest na krawędzi - przeczekać burzę.
Czasem warto zaczekać kiedy się rozstajemy, pozwolić opaść emocjom ( i to nie tydzień czy miesiąc, ale przynajmniej pół roku). Przemyśleć wszystko.

Mam w rodzinie kilka takich przykładów na udany związek oparty na miłości.
Najbardziej podziwiałam zawsze moją Chrzestną - mimo wieloletniej ciężkiej choroby jaka na początku ich dotknęła (nowotwór) widać jak ciocia i wujek przepadają za sobą. Czasem się zastanawiam czy to nie ta miłość dała im siłę do walki z chorobą. Są ze sobą ponad 30 lat i mają 6 dzieci.
Pamiętam też dziadków jak się do siebie czule odnosili. Wśród znajomych też są takie osoby, ale z oczywiście krótszym stażem.


Nie mogę i nikt inny nie może nauczyć Cię życia. Ale wiem jedno, życie każdego jest jak walka dwóch wilków. Jeden wilk jest dobry i szlachetny, a drugi zły... Zwycięży ten, którego będziesz karmić.


Dodano: 2011-02-18 18:44 Zmieniono: 2011-02-18 18:55

Mortiis (Bicz)
Mortiis
Posty: 78
Biała Podlaska/Warszawa



ależ niektórzy tu obecni ludzie za przeproszeniem pierd...lą..

..a do tych bardziej sfrustrowanych i obrażonych na kobiecy świat: może rozważcie zmianę orientacji seksualnej..


Break the black ice.


Dodano: 2011-02-18 20:18

Jeśli chodzi o moje wypowiedzi, to nie są one oznaką frustracji, tylko stwierdzeniem faktów. Pisałem, że nie winię tylko kobiet, ale przedstawiałem obraz zachowań. Nikt nie jest święty, ale każdy potrzebuje pewności uczuć, a jak jej nie ma, to później są zgrzyty. Dlatego oprócz akceptacji drugiej osoby taką jaka jest należy także wciąż pracować nad sobą i to dotyczy zarówno kobiet, jak i facetów. Nie ma nic za darmo, ot tak: "kocha, bo jestem i już, nic nie muszę". Zawsze trzeba się starać, bo jak nie ma starania, to nawet największe uczucia nie wystarczą, niestety. Poza tym, istnieje jeszcze wiele innych przyczyn potencjalnego rozstania. Nie będę się tutaj wylewał do końca na moim przykładzie, bo to nie jest ani odpowiednie miejsce, ani odpowiedni czas. Życie nie jest niestety usłane różami i czasami dostajemy kopa w dupę i dopiero się budzimy z letargu. A prawdziwy Polak, to taki, który jest mądry po szkodzie:d.


Motto może się zmieniać


Dodano: 2011-02-18 21:30

Tom1977 napisał(a):
Wrr. Znowu używacie słowa kobieta zamiast baba!
Przecież nie uogólniamy.
To gdzie trzeba szukać te wolne(!) kobiece wyjątki?
I nie jestem "miłosnym" frustratem tylko realistą.
Nie zaczynam znajomości od sexu bo to bezsensu.
Moje wysokie wymagania to... mieć prawdziwą kobietę.
Moje "nadludzkie" wymagania to... ma się dla mnie od czasu do czasu ubrać i to zgodnie z wytycznymi.
I żadnych zasranych dekoltów, mini i stylu dziwki bo mi od tego ciśnienie skacze!
Frustruje mnie w życiu jedna rzecz...
Kiedy trafię te cholerne miliony w lotto!?!


Już się tak nie burz! Gdzie trzeba szukać to Ci dokładnie nie powiem, ale często jest tak, że mamy pod ręką to czego szukamy od zawsze, problem jest w tym, że patrzymy na to, ale tego nie widzimy. To jak ona ma się ubrać?


"Święci mężowie powiadają, że życie to tajemnica i wierzą w ten koncept z radosnym obliczem, lecz są tajemnice, co gryzą z wściekłości i pragną Cię dopaść wśród nocnych ciemności..."


Dodano: 2011-02-18 22:10

Tom1977 napisał(a):
Wrr. Znowu używacie słowa kobieta zamiast baba!
Przecież nie uogólniamy.
To gdzie trzeba szukać te wolne(!) kobiece wyjątki?
I nie jestem "miłosnym" frustratem tylko realistą.
Nie zaczynam znajomości od sexu bo to bezsensu.
Moje wysokie wymagania to... mieć prawdziwą kobietę.
Moje "nadludzkie" wymagania to... ma się dla mnie od czasu do czasu ubrać i to zgodnie z wytycznymi.
I żadnych zasranych dekoltów, mini i stylu dziwki bo mi od tego ciśnienie skacze!
Frustruje mnie w życiu jedna rzecz...
Kiedy trafię te cholerne miliony w lotto!?!


ale z ciebie d...pa



Dodano: 2011-02-19 00:20

Tom1977 napisał(a):
Wrr. Znowu używacie słowa kobieta zamiast baba!
Przecież nie uogólniamy.
To gdzie trzeba szukać te wolne(!) kobiece wyjątki?
I nie jestem "miłosnym" frustratem tylko realistą.
Nie zaczynam znajomości od sexu bo to bezsensu.
Moje wysokie wymagania to... mieć prawdziwą kobietę.
Moje "nadludzkie" wymagania to... ma się dla mnie od czasu do czasu ubrać i to zgodnie z wytycznymi.
I żadnych zasranych dekoltów, mini i stylu dziwki bo mi od tego ciśnienie skacze!
Frustruje mnie w życiu jedna rzecz...
Kiedy trafię te cholerne miliony w lotto!?!

Dobra,są kobiety i są baby,ale przy tym obrazie praktycznie zawsze wychodzi na to,że facet jest poszkodowany.Biedny ten gatunek.Tylko szkoda,że niektórzy nie widzą jak wpływają na drugą osobę i z czystej przyjemności robią im wodę z mózgu,by na końcu kopnąć w rzyć i stwierdzić,że 'to tylko zauroczenie'.
Też wiele wymagacie,a sami duużo macie za uszami[tylko oczywiście,niby tego nie widać].


Be hard and fucking heavy-ludzie nie lubią,gdy odnosisz sukces.


Dodano: 2011-02-19 13:58

O wypraszam sobie, nie znasz mnie Nutko, nie uogólniaj frustracji Toma względem innych, nie znasz mnie, tym bardziej nie wiesz jak to określiłaś, co mam za
uszami :)


Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...


Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło