Dodano: 2011-02-14 23:11
| Ceiphied napisał(a): |
| Mój ojciec bardzo kochał moją mamę, bardzo przeżył jej śmierć. Mimo, że szuka szczęścia ,doskonale wiem, że innej kobiety tak nie pokocha. |
Moja matka odeszła 17 lat temu. Ojciec nigdy nie szukał innej kobiety ze względu na mnie, nie na nią... nie wiem w sumie czemu.
Dodano: 2011-02-15 11:17
| ravenheart99 napisał(a): |
| [quote:91e247b4d4="xCHAOSx"]A ja w prawdziwą miłość kompletnie zwątpiłam. I tą rodzicielską, i partnerską. Chyba zaznanie tego uczucia nie jest mi dane. |
Jeszcze całe życie przed Tobą, nie ma co się załamywać :)
Ja mogę tu podać przykład mojego dziadka i babci. Byli ze sobą ponad 50 lat i mimo wielu trudności w związku te 50 lat przetrwali i byli ze sobą do śmierci mojej babci. Moim zdaniem można przetrwać wszystkie ciężkie chwile w związku, wystarczy tylko bardzo chcieć. Jeśli chodzi o mnie to jestem w szczęśliwym związku, z chłopakiem mamy wspólne plany na przyszłość i dążymy i będziemy dążyć żeby je zrealizować. Oboje mamy nadzieję, że to jest miłość na całe życie (a czy tak się stanie to wam napiszę za kilkadziesiąt lat :) ).[/quote:91e247b4d4]
i to jest to, plany! Jak one nam uciekają, to niestety, ale prędzej, czy później samo uczucie nie wystarcza, bo człowiek się nie realizuje. Ale żeby mieć plany, trzeba mieć ogromną siłę, mojej partnerce tego zabrakło niestety. I nie, że ją oskarżam, ale niestety dziewczyna była strasznie pogubiona, a ja nie mogłem o wszystkim decydować. Pamiętajcie, żeby nie wpadać w taką pułapkę jak ja. Nie można nikomu układać życia, tylko dlatego, że ten człowiek jest pogubiony i tego chce, bo zatracicie siebie samych. Ja tak miałem i już podziękuję, uczucia nie wygasły, ale tak się po prostu nie da. Ja mam siłę na zmiany i choćbym miał realizować swoje plany sam, to będę je realizował:).
Motto może się zmieniać
Dodano: 2011-02-16 08:44
| Rotnak napisał(a): |
| [quote:a1a7bf8bea="ravenheart99"][quote:a1a7bf8bea="xCHAOSx"]A ja w prawdziwą miłość kompletnie zwątpiłam. I tą rodzicielską, i partnerską. Chyba zaznanie tego uczucia nie jest mi dane. |
Jeszcze całe życie przed Tobą, nie ma co się załamywać :)
Ja mogę tu podać przykład mojego dziadka i babci. Byli ze sobą ponad 50 lat i mimo wielu trudności w związku te 50 lat przetrwali i byli ze sobą do śmierci mojej babci. Moim zdaniem można przetrwać wszystkie ciężkie chwile w związku, wystarczy tylko bardzo chcieć. Jeśli chodzi o mnie to jestem w szczęśliwym związku, z chłopakiem mamy wspólne plany na przyszłość i dążymy i będziemy dążyć żeby je zrealizować. Oboje mamy nadzieję, że to jest miłość na całe życie (a czy tak się stanie to wam napiszę za kilkadziesiąt lat :) ).[/quote:a1a7bf8bea]
i to jest to, plany! Jak one nam uciekają, to niestety, ale prędzej, czy później samo uczucie nie wystarcza, bo człowiek się nie realizuje. Ale żeby mieć plany, trzeba mieć ogromną siłę, mojej partnerce tego zabrakło niestety. I nie, że ją oskarżam, ale niestety dziewczyna była strasznie pogubiona, a ja nie mogłem o wszystkim decydować. Pamiętajcie, żeby nie wpadać w taką pułapkę jak ja. Nie można nikomu układać życia, tylko dlatego, że ten człowiek jest pogubiony i tego chce, bo zatracicie siebie samych. Ja tak miałem i już podziękuję, uczucia nie wygasły, ale tak się po prostu nie da. Ja mam siłę na zmiany i choćbym miał realizować swoje plany sam, to będę je realizował:). [/quote:a1a7bf8bea]
Rotnak twoje wypowiedzi są bardzo ciekawe. Ja po 3 letnim związku nie zostałem na stopie przyjaźnie z byłą. W sumie z żadną z moich byłych... Wiem, że ludzie mogą żyć ze sobą 50 i się szanować, znam takie przypadki. Niestety nie w mojej rodzinie, gdyż rodzice się rozstali... Związki też mi się nie układają, bo zawsze występował jakiś nacisk na zachowanie z obu stron.
CHAOS
Cóż, wieże że Ci ciężko. A tym bardziej że niedawno przeżywałaś rozstanie. Ale głowa do góry. Będzie dobrze. :)
Dodano: 2011-02-16 17:43 Zmieniono: 2011-02-16 17:43
U mnie sytuacja podobna. Rodzice po rozwodzie są już jakieś 15 lat...Ojciec do dzisiaj z nikim się nie związał, może na początku ze względu na mnie, teraz sama nie wiem dlaczego...Jeśli chodzi o mnie, to porażka na całej linii i myślę, że dzieciństwo mogło mieć na to spory wpływ, dlatego jakoś trudno mi uwierzyć w istnienie tego uczucia, bo tak naprawdę nigdy "z bliska" go nie widziałam, nie czułam
"Święci mężowie powiadają, że życie to tajemnica i wierzą w ten koncept z radosnym obliczem, lecz są tajemnice, co gryzą z wściekłości i pragną Cię dopaść wśród nocnych ciemności..."
Dodano: 2011-02-16 18:57
| Anumati napisał(a): |
| U mnie sytuacja podobna. Rodzice po rozwodzie są już jakieś 15 lat...Ojciec do dzisiaj z nikim się nie związał, może na początku ze względu na mnie, teraz sama nie wiem dlaczego...Jeśli chodzi o mnie, to porażka na całej linii i myślę, że dzieciństwo mogło mieć na to spory wpływ, dlatego jakoś trudno mi uwierzyć w istnienie tego uczucia, bo tak naprawdę nigdy "z bliska" go nie widziałam, nie czułam |
Ja nie pamiętam jak moi rodzice długo nie są razem. Ojciec się nie związał i już zdecydował, że nie chce się wiązać. Twierdzi że nie jest mu to do szczęścia potrzebne. Owszem ma z kobietami doczynienia, ale na dłuższą metę to mu przeszkadzają i wnerwiają go. No cóż może i ma rację. Ludzie chcę się czuć wolnymi dlatego też związki się sypią. A gdy się jest już zdrowo dojrzałym, to dochodzą jeszcze czasem inne rzeczy, które zastąpią uczucia.
Jeżeli chodzi o to że rozwód krzywdzi dziecko. No to tak. Choć są wyjątki. Ale mimo wszystko, dzieci z takich rodzin zawsze się zastanawiają, co by się w ich życiu zmieniło i jak by się ono potoczyły, gdyby nie doszło do rozpadu rodziny.
A w dodatku czasami takie dzieci same mają problem w swoich związkach w dorosłym życiu.
Ja np. Zawsze wszystko chcę wszystko w związku naprawić mimo, że związek jest dla mnie destrukcyjny...
Dodano: 2011-02-16 19:16
| Naqara napisał(a): |
| [quote:19f4ab77c5="Anumati"]U mnie sytuacja podobna. Rodzice po rozwodzie są już jakieś 15 lat...Ojciec do dzisiaj z nikim się nie związał, może na początku ze względu na mnie, teraz sama nie wiem dlaczego...Jeśli chodzi o mnie, to porażka na całej linii i myślę, że dzieciństwo mogło mieć na to spory wpływ, dlatego jakoś trudno mi uwierzyć w istnienie tego uczucia, bo tak naprawdę nigdy "z bliska" go nie widziałam, nie czułam |
Ja nie pamiętam jak moi rodzice długo nie są razem. Ojciec się nie związał i już zdecydował, że nie chce się wiązać. Twierdzi że nie jest mu to do szczęścia potrzebne. Owszem ma z kobietami doczynienia, ale na dłuższą metę to mu przeszkadzają i wnerwiają go. No cóż może i ma rację. Ludzie chcę się czuć wolnymi dlatego też związki się sypią. A gdy się jest już zdrowo dojrzałym, to dochodzą jeszcze czasem inne rzeczy, które zastąpią uczucia.
Jeżeli chodzi o to że rozwód krzywdzi dziecko. No to tak. Choć są wyjątki. Ale mimo wszystko, dzieci z takich rodzin zawsze się zastanawiają, co by się w ich życiu zmieniło i jak by się ono potoczyły, gdyby nie doszło do rozpadu rodziny.
A w dodatku czasami takie dzieci same mają problem w swoich związkach w dorosłym życiu.
Ja np. Zawsze wszystko chcę wszystko w związku naprawić mimo, że związek jest dla mnie destrukcyjny...[/quote:19f4ab77c5]
Mój ojciec z kolei nie chcę na ten temat rozmawiać, sprytnie go zawsze zmnienia lub obraca w żart. Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek od czasu rozpadu ich małżeństwa z kimś się spotykał i to jest dość zastanawiające. Najwyraźniej kochał, chociaż wina zawsze leży po obu stronach, matka bardziej zawiniła, więc za bardzo tego nie rozumiem...
Myślę, że duży wpływ na nietrwałość związków ma wychowanie. W czasach młodości naszych dziadków rzadko słyszało się o rozwodzie, związki były trwałe mimo restrykcyjnego wychowania, kiedyś nie do pomyślenia było zamieszkania przed ślubem razem a mimo to związki się nie rozpadały, odwrotnie niż jest dzisiaj, kiedy łatwo można odejść i tworzyć coś nowego.
Rozwód ma duży wpływ, zależy jeszcze czy był on cichy i spokojny czy burzliwy. Ja nie chcę zgotować dzieciom takiego losu, bo nigdy nie wiadomo co się może zdarzyć, dlatego nie zamierzam ich mieć. Jeśli chodzi o mnie to nigdy mi nie zależy, jakbym bała się przekroczyć jakąś granicę nie wiem...
"Święci mężowie powiadają, że życie to tajemnica i wierzą w ten koncept z radosnym obliczem, lecz są tajemnice, co gryzą z wściekłości i pragną Cię dopaść wśród nocnych ciemności..."
Dodano: 2011-02-16 22:00
uczucie znam. Problem w tym, że nawet iż jesteśmy przekonani i przekonywani do tego, że jest odwzajemnione, pewnego dnia możemy dostac w łeb i wszystko co zdawało się prawdą okazuje sie snem a rzeczywistośc powoli staje się koszmarem.
Umrę ci kiedyś. Oczy mi zamkniesz. I wtedy swoje Smutne, zdziwione, Bardzo otworzysz.
Dodano: 2011-02-16 22:47
Podobno jednej stronie zawsze bardziej zależy niż drugiej i to ona zawsze ma gorzej jak coś się zaczyna psuć
"Święci mężowie powiadają, że życie to tajemnica i wierzą w ten koncept z radosnym obliczem, lecz są tajemnice, co gryzą z wściekłości i pragną Cię dopaść wśród nocnych ciemności..."
Dodano: 2011-02-16 23:10
Prawdziwa miłość?
Jeśli nie zaznasz jej w dzieciństwie, to nigdy nie będziesz w stanie z kimkolwiek stworzyć stałego, zdrowego związku.
Smutna prawda, że dziś większość młodych ludzi ma rodziców po rozwodzie, a więc ich związki również będą niestabilne i krótkotrwałe.
Enjoy yourself 
Dodano: 2011-02-17 12:45
No ale nie zakładajmy, że wszystkie związki będą nietrwałe. :) Poza tym jeżeli dwie osoby chcą być razem to będą. :)
Dodano: 2011-02-17 14:06
Prawdziwa miłość jest czymś tak niezwykłym i nierealnym w dzisiejszych czasach, że wydaje się być wyjęta z baśni i mitów...
Chociaż moi dziadkowie niedawno obchodzili 50 - lecie ślubu..I mimo tych lat, które razem przeżyli, widać, że nadal się kochają, choć być może to uczucie jest inne niż na początku, bardziej takie..dojrzałe..hmm...w otoczce realizmu i wspólnie przeżytych wzlotów i upadków. I choć czasem też widzę, jak sobie złośliwie dogryzają albo czasem nawet babcia obrazi się na dziadka lub odwrotnie :-) to te ich konflikciki nie są naznaczone agresywnością czy nie są obrzucaniem się inwektywami...I widać, że mimo tego jedno bez drugiego nie mogłoby żyć..
Mi nie było dane przeżyć jeszcze tej prawdziwej miłości, bo to, co się nią wydawało na początku z czasem okazywało się pomyłką i ledwie cieniem tamtych uczuć...
Myślę, że prawdziwym sprawdzianem dla "prawdziwej miłości" jest nie trwanie ze sobą w trudnych chwilach, ale to, czy nadal się kochamy, gdy nadchodzi ta szara, codzienna rzeczywistość...Gdzie w kółko jest praca + inne obowiązki, gdzie dochodzą rachunki, które trzeba co miesiąc zapłacić, gdzie ma się mało czasu dla siebie...To jest takie pole minowe miłości..A większe trudności i katastrofy to góry miłości, które sprawdzają naszą wytrzymałość...Choć zwykle, gdy spotyka bliską osobę jakaś tragedia, to jeśli już z nią jesteśmy, to może niekoniecznie z miłości, ale z czystego egoizmu, żeby ktoś mógł nas pochwalić, aby partner był"nam wdzięczy do końca życia" ( choć deklarujemy zgoła inne pobudki takowego zachowania)..
Rety, ale się rozpisałam...Konkludując - prawdziwa miłość istnieje - ale dostąpienie zaszczytu jej posiadania trafia się nielicznym...
"Beata est vita conveniens naturae suae"... (Najszczęśliwsze, najlepsze jest życie w zgodzie z własną naturą)
Dodano: 2011-02-17 15:26 Zmieniono: 2011-02-17 15:30
CatGirl zgadza się z Lacrimą, może i istnieje, ale dla "wybrańców":) Będąc już starym kotem stwierdzam, że fajnie jest obejrzeć sobie jakiś film o takiej tematyce, ale spodziewanie się, że ten film będzie miał coś współnego z rzeczywistością jest mocnym nadużyciem. Więc - zapraszam na seans, a jest tego całe mnóstwo:)
A tak na marginesie, dlaczego by w nią nie wierzyć, cóż innego nam pozostaje...
Dodano: 2011-02-17 17:02
Mi się wydaje, związki naszych dziadków tak dobrze i długo się trzymają bo faktycznie było inaczej.
Nie było telewizji która nas ogłupia, lub sprawia że wolimi np. oglądać mecz, czy wiadomości zamiast z ukochaną osobą przebywać i patrzeć jej w oczy a nie w telewizor. To samo teraz komputer. Zamiast siedzieć na Facebooku lub forach, albo jeszcze grać w sieci. To ludzie razem czytali książki przy świeczkach lub pielęgnowali swoje uczucia.
Ludzie więcej wychodzili z domu i czerpali z życia niż obecnie. Może dlatego te związki tak się dobrze mają. Więcej ze sobą ludzie byli razem duchowo niż tylko fizycznie. Owszem fajnie jest poglądać film razem na kompie lub na tv. Ale lepsze jest wyjście razem na spacer lub udanie się w długą podróż.
Ludzi też więcej wiązały przygody wspólne, a nie tylko wspólne imprez i grzanie w czerep, tak jak jest teraz.
Oraz może i ludzi wiązał też strach, przed tym aby nikt nie okradł, czy się nikomu krzywda nie stała. A teraz tego nie ma.
Porównajcie sobie waszych dziadków, a waszych rodziców. Zawsze się zajdą różnicę.
Dodano: 2011-02-17 17:03
Jakom już naprawdę stary kocur, potwierdzam słowa CatGirl :)

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2011-02-17 18:58
| sphinxia napisał(a): |
| Prawdziwa miłość?
Jeśli nie zaznasz jej w dzieciństwie, to nigdy nie będziesz w stanie z kimkolwiek stworzyć stałego, zdrowego związku. Smutna prawda, że dziś większość młodych ludzi ma rodziców po rozwodzie, a więc ich związki również będą niestabilne i krótkotrwałe. Enjoy yourself ![]() |
Heh dzięki za pocieszenie ;D a tak serio to masz rację, im jestem starsza tym bardziej zaczynam to rozumieć i szukać jakiś substytutów miłości, co nie zawsze dobrze się kończy. Chociaż myślę, że tak dokońca nie można zakładać, że każde dziecko z rozbitej rodziny nie będzie potrafiło stworzyć czegoś trwałego, dużo zależy od psychiki
"Święci mężowie powiadają, że życie to tajemnica i wierzą w ten koncept z radosnym obliczem, lecz są tajemnice, co gryzą z wściekłości i pragną Cię dopaść wśród nocnych ciemności..."
Dodano: 2011-02-17 19:02
| Naqara napisał(a): |
| Mi się wydaje, związki naszych dziadków tak dobrze i długo się trzymają bo faktycznie było inaczej.
Nie było telewizji która nas ogłupia, lub sprawia że wolimi np. oglądać mecz, czy wiadomości zamiast z ukochaną osobą przebywać i patrzeć jej w oczy a nie w telewizor. To samo teraz komputer. Zamiast siedzieć na Facebooku lub forach, albo jeszcze grać w sieci. To ludzie razem czytali książki przy świeczkach lub pielęgnowali swoje uczucia. Ludzie więcej wychodzili z domu i czerpali z życia niż obecnie. Może dlatego te związki tak się dobrze mają. Więcej ze sobą ludzie byli razem duchowo niż tylko fizycznie. Owszem fajnie jest poglądać film razem na kompie lub na tv. Ale lepsze jest wyjście razem na spacer lub udanie się w długą podróż. Ludzi też więcej wiązały przygody wspólne, a nie tylko wspólne imprez i grzanie w czerep, tak jak jest teraz. Oraz może i ludzi wiązał też strach, przed tym aby nikt nie okradł, czy się nikomu krzywda nie stała. A teraz tego nie ma. Porównajcie sobie waszych dziadków, a waszych rodziców. Zawsze się zajdą różnicę. |
Ogólnie rzecz biorąc to się z Tobą zgodzę, choć myślę, że sęk tkwi też w tym, że prawdziwa miłość polega na patrzeniu w tym samym kierunku, a nie wiecznym wpatrywaniu się w siebie
"Święci mężowie powiadają, że życie to tajemnica i wierzą w ten koncept z radosnym obliczem, lecz są tajemnice, co gryzą z wściekłości i pragną Cię dopaść wśród nocnych ciemności..."
Dodano: 2011-02-17 19:24
| Anumati napisał(a): |
| [quote:7df98d3582="Naqara"]Mi się wydaje, związki naszych dziadków tak dobrze i długo się trzymają bo faktycznie było inaczej.
Nie było telewizji która nas ogłupia, lub sprawia że wolimi np. oglądać mecz, czy wiadomości zamiast z ukochaną osobą przebywać i patrzeć jej w oczy a nie w telewizor. To samo teraz komputer. Zamiast siedzieć na Facebooku lub forach, albo jeszcze grać w sieci. To ludzie razem czytali książki przy świeczkach lub pielęgnowali swoje uczucia. Ludzie więcej wychodzili z domu i czerpali z życia niż obecnie. Może dlatego te związki tak się dobrze mają. Więcej ze sobą ludzie byli razem duchowo niż tylko fizycznie. Owszem fajnie jest poglądać film razem na kompie lub na tv. Ale lepsze jest wyjście razem na spacer lub udanie się w długą podróż. Ludzi też więcej wiązały przygody wspólne, a nie tylko wspólne imprez i grzanie w czerep, tak jak jest teraz. Oraz może i ludzi wiązał też strach, przed tym aby nikt nie okradł, czy się nikomu krzywda nie stała. A teraz tego nie ma. Porównajcie sobie waszych dziadków, a waszych rodziców. Zawsze się zajdą różnicę. |
Ogólnie rzecz biorąc to się z Tobą zgodzę, choć myślę, że sęk tkwi też w tym, że prawdziwa miłość polega na patrzeniu w tym samym kierunku, a nie wiecznym wpatrywaniu się w siebie[/quote:7df98d3582]
Kurde,dużo racji macie w tym co mówicie.
Dodam od siebie jedną rzecz-ważne też jest to,by żyć ze sobą i nie znudzić się.Żeby mieć wspólne tematy do obgadania,zainteresowania którymi można się podzielić i spędzić miło czas oraz żeby mieć zaufanie do siebie.Nuda i nieufność są mordercami wszystkich związków.
Be hard and fucking heavy-ludzie nie lubią,gdy odnosisz sukces.
Dodano: 2011-02-17 19:38
| Nuta napisał(a): |
| [quote:46d8f267a4="Anumati"][quote:46d8f267a4="Naqara"]Mi się wydaje, związki naszych dziadków tak dobrze i długo się trzymają bo faktycznie było inaczej.
Nie było telewizji która nas ogłupia, lub sprawia że wolimi np. oglądać mecz, czy wiadomości zamiast z ukochaną osobą przebywać i patrzeć jej w oczy a nie w telewizor. To samo teraz komputer. Zamiast siedzieć na Facebooku lub forach, albo jeszcze grać w sieci. To ludzie razem czytali książki przy świeczkach lub pielęgnowali swoje uczucia. Ludzie więcej wychodzili z domu i czerpali z życia niż obecnie. Może dlatego te związki tak się dobrze mają. Więcej ze sobą ludzie byli razem duchowo niż tylko fizycznie. Owszem fajnie jest poglądać film razem na kompie lub na tv. Ale lepsze jest wyjście razem na spacer lub udanie się w długą podróż. Ludzi też więcej wiązały przygody wspólne, a nie tylko wspólne imprez i grzanie w czerep, tak jak jest teraz. Oraz może i ludzi wiązał też strach, przed tym aby nikt nie okradł, czy się nikomu krzywda nie stała. A teraz tego nie ma. Porównajcie sobie waszych dziadków, a waszych rodziców. Zawsze się zajdą różnicę. |
Ogólnie rzecz biorąc to się z Tobą zgodzę, choć myślę, że sęk tkwi też w tym, że prawdziwa miłość polega na patrzeniu w tym samym kierunku, a nie wiecznym wpatrywaniu się w siebie[/quote:46d8f267a4]
Kurde,dużo racji macie w tym co mówicie.
Dodam od siebie jedną rzecz-ważne też jest to,by żyć ze sobą i nie znudzić się.Żeby mieć wspólne tematy do obgadania,zainteresowania którymi można się podzielić i spędzić miło czas oraz żeby mieć zaufanie do siebie.Nuda i nieufność są mordercami wszystkich związków.[/quote:46d8f267a4]
Dokładnie, ważne jest też, żeby mieć jakieś wspólne zainteresowania czy plany, bo jeśli chce się stworzyć coś trwałego cielesność z czasem przestanie wystarczać i trzeba mieć o czym rozmawiać czy chociażby poziewać
"Święci mężowie powiadają, że życie to tajemnica i wierzą w ten koncept z radosnym obliczem, lecz są tajemnice, co gryzą z wściekłości i pragną Cię dopaść wśród nocnych ciemności..."
Dodano: 2011-02-17 23:47
A z innej strony patrząc - życie podane na tacy wcale nie byłoby takie wciągające. Za to już coś innego, gdy ktoś miły z tej tacy... słodkimi gronami karmi. :>
Surrealizm światów współistniejących, jest odyseją na granicy wyobraźni. Quelque chose de divin et de bestial.
Dodano: 2011-02-18 01:44 Zmieniono: 2011-02-18 02:04
| Anumati napisał(a): |
|
Ja np. Zawsze wszystko chcę wszystko w związku naprawić mimo, że związek jest dla mnie destrukcyjny... |
Ech, skąd ja to znam...
Motto może się zmieniać
Dodano: 2011-02-18 07:38
Znalezienie prawdziwej miłości jest jak łapanie motyli, na początku mogą się trafić kiepskie okazy, które okażą się nie tym co szukaliśmy, ale z czasem (i wytrwałością w tym, co wierzymy) trafi się w końcu motyl, którego będziemy podziwiać przez całe życie.
Dodano: 2011-02-18 08:09
| espectro napisał(a): |
| uczucie znam. Problem w tym, że nawet iż jesteśmy przekonani i przekonywani do tego, że jest odwzajemnione, pewnego dnia możemy dostac w łeb i wszystko co zdawało się prawdą okazuje sie snem a rzeczywistośc powoli staje się koszmarem. |
m.in z powodu takiego własnie lęku mam kłopoty z zakochiwaniem sie i odczuwaniem miłości
Sraty draty... Dodano: 2011-02-18 10:40
Szukałem około 10 lat kobiety swego życia. Zaglądałem w rozmaite miejscach Warszawy. Zdarłem na tym nie jedne buty i "poszarpałem nerwy".
Z czasem dowiedziałem się od "lasek", że jestem pojebanym desperatem (bo w ogóle szukanie kogoś jest chore, niby miłość sama przychodzi) do tego mam urodę popularna jak stonka ziemniaczana u rolników- skrzyżowanie pedała ze strachem na wróble. Panny wolą kolesi z mordą bandytów (nie wszystkie ale większość).
Wiele razy zmieniałem image i zawsze źle...
Aż do mnie dotarło, że te suki są popierdolone, zapatrzone w siebie! To nie ja mam się zmieniać tylko one! Bo posiadają doskonale rozwinięty talent strzelania "samobójów", powtarzania tych samych błędów do usranej, mylą miłość (duchowo-mózgowe połączenie) z prymitywnymi feromonami (mózgotrzepami) i są perfekcyjnymi egoistkami...
Wiocha do stolicy zjechała! Gatunek kobiety niemal wyginął. Królują tu słomiane księżniczki z licencjatem.
Po 30'tce moje serce obrosło betonem a baby traktuje przedmiotowo i piekielnie lubię im dokuczać (kretynką).
Oczywiście są takie, kobiety które szanuje. Niestety zajęte.
Nie ma czegoś takiego jak pech i złe szukanie!
Nigdy nie leciałem na farbowane tapeciary i lanserki!
Nie wierze w miłość! I nie znam zakochanej osoby, raczej pary z rozsądku.
A robię co chcę ! No, prawie co chce :)
Sraty draty... Dodano: 2011-02-18 10:45
| Tom1977 napisał(a): |
| Szukałem około 10 lat kobiety swego życia. Zaglądałem w rozmaite miejscach Warszawy. Zdarłem na tym nie jedne buty i "poszarpałem nerwy".
Z czasem dowiedziałem się od "lasek", że jestem pojebanym desperatem (bo w ogóle szukanie kogoś jest chore, niby miłość sama przychodzi) do tego mam urodę popularna jak stonka ziemniaczana u rolników- skrzyżowanie pedała ze strachem na wróble. Panny wolą kolesi z mordą bandytów (nie wszystkie ale większość). Wiele razy zmieniałem image i zawsze źle... Aż do mnie dotarło, że te suki są popierdolone, zapatrzone w siebie! To nie ja mam się zmieniać tylko one! Bo posiadają doskonale rozwinięty talent strzelania "samobójów", powtarzania tych samych błędów do usranej, mylą miłość (duchowo-mózgowe połączenie) z prymitywnymi feromonami (mózgotrzepami) i są perfekcyjnymi egoistkami... Wiocha do stolicy zjechała! Gatunek kobiety niemal wyginął. Królują tu słomiane księżniczki z licencjatem. Po 30'tce moje serce obrosło betonem a baby traktuje przedmiotowo i piekielnie lubię im dokuczać (kretynką). Oczywiście są takie, kobiety które szanuje. Niestety zajęte. Nie ma czegoś takiego jak pech i złe szukanie! Nigdy nie leciałem na farbowane tapeciary i lanserki! Nie wierze w miłość! I nie znam zakochanej osoby, raczej pary z rozsądku. |
Ale pierdolisz
Wierzę w Boga, Ojca Wszechmogącego ...
Dodano: 2011-02-18 10:46
A sam pan pierdolisz! Bo w ryj dać , mogę dać !
Przyjedź sobie do stolicy. Mieszkaj tak jak ja od urodzenia 30 lat i poznaj setki panien jak ja to pogadamy.
A robię co chcę ! No, prawie co chce :)