wegatarianizm. Strona: 12

Dodano: 2008-08-16 00:42

Cytat:
wegetarianów

Wegetarian 8)

---------------
As I Lay Dying-Bury Us All


united we stand divided we fall


Dodano: 2008-08-16 02:01

A ja sobie nie wyobrażam życia bez kebaba, szczególnie bez tego koło biedronki ^^

Czyli jak łatwo się domyśleć wegetarianką nie jestem.

Jednak otaczają mnie ludzie, którzy uważają, że wegetarianizm to niejedzenie mięsa. Zero jakiejkolwiek specjalnej diety.
Wariaci kończą w szpitalach 'oO



Dodano: 2008-08-16 08:53

VampEve napisał(a):

Wariaci kończą w szpitalach 'oO

w takim wypadku powinienem już tam lądować wielokrotnie 8)



Dodano: 2008-08-17 10:44

Wampgirl (Anciliae)
Wampgirl
Posty: 2003
Kraina Dreszczowców :Kraków

Alec-II-Pure napisał(a):
[quote:e3ec64515b]wegetarianów

Wegetarian 8)

Ja spotkałam się niedawno z określeniem "wegetarianinka", ale dziewczyna była już po kilku kieliszkach wiśniówki, więc można jej wybaczyć :lol:


"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi


Dodano: 2008-12-05 18:49

wg optymalnej diety Kwaśniewskiego najwięcej w diecie człowieka zdrowego, zdolnego do zrozumienia Biblii [ci, którzy nie rozumieją Biblii, źle się żywią i są chorzy, a przez to - ułomni psychicznie, tak się dowiedziałam z tej fascynującej książki :twisted: :lol: ], powinno być tłuszczów zwierzęcych, o ile się nie mylę.

/ http://pychotka.pl/pychotka/content/view/2388/150/ /

nawet jeśli ta dieta i facet jest gówno wart, osobiście uważam przypiekaną tkankę mięsną za coś niesamowicie cudownego dla podniebienia i nie wyobrażam sobie życia bez niej.

mam znajomą wegetariankę, która jada mięso tylko, gdy ma chcicę, ponieważ brzydzi się tego, jakiej jakości jest dzisiejsze mięso /kiedyś kurczaki potrzebowały pół roku, by iść do rzeźni, dziś wystarczają im trzy miechy/.
wegetarian, którzy nie jedzą mięsa dla dobra zwierząt nigdy nie zrozumiem. wiem też, że jest wielu wegetarian, którzy nie jedzą mięsa, bo mają psychiczne traumy związane np. z widokiem krwi i takie skojarzenia z mięsem. ich wegetarianizm to praktycznie nerwica natręctw, tyle że nieświadoma, więc trochę podchodząca pod psychozę.

wegan wręcz potępiam. niejedzenie np. kurzych jaj /wraz ze wszystkimi możliwymi produktami tego typu/ to po prostu znęcanie się nad swoim organizmem, ograniczanie źródeł energii dla niego. patologia, ot.


jeśli raz wejrzysz w Ciemność, nigdy nie uwolnisz się od Jej brzemienia. /blood luna.


... Dodano: 2008-12-05 19:34

nie jestem wegetarianką, jestem fleksitarianką, co oznacza że mięso jem rzadko (nie częściej niż raz na tydzień, nieraz jeszcze rzadziej i tylko białe mięso i ryby, czerwonego nie znoszę, zjem tylko wtedy, jak nic innego w chacie nie ma).
Nie jem, bo mi nie smakuje po prostu (poza kilkoma wyjątkami), nie ma w tym żadnych wyższych pobudek.

Ryby czasem jem, nabiał po prostu kocham i nieumiałabym bez niego żyć :D



Dodano: 2008-12-06 11:21

Wampgirl (Anciliae)
Wampgirl
Posty: 2003
Kraina Dreszczowców :Kraków

Zasadniczo jem tylko ryby, więc chyba nie podchodzę stricto pod wegetarianizm, może jedynie pod semi-wegetarianizm. Nadal zastanawiam się nad tą kwestią.


"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi


Dodano: 2008-12-06 11:46

Harlequin napisał(a):
wegetarianizmowi mówimy nie :twisted:
psożercom też 8) ja nie jem mięsa i generalnie nie przeszkadza mi to, że ktoś je spożywa. byle nie przy mnie :wink:



Dodano: 2008-12-15 12:59

Razorblade-Kiss napisał(a):
wg optymalnej diety Kwaśniewskiego najwięcej w diecie człowieka zdrowego, zdolnego do zrozumienia Biblii [ci, którzy nie rozumieją Biblii, źle się żywią i są chorzy, a przez to - ułomni psychicznie, tak się dowiedziałam z tej fascynującej książki :twisted: :lol: ], powinno być tłuszczów zwierzęcych, o ile się nie mylę.

studiuję dietetykę dopiero trzeci miesiąc, a już zdążyłam się nasłuchać jeżdżenia na tym durnowatym wymyśle pana kwaśniewskiego
co do lądowania w szpitalach... owszem, tam kończą wariaci. czyli ci, którym się wydaje, że przejście na wege ogranicza się tylko do wyrzucenia z diety mięsa, a o czymś takim, jak substytuty i produkty wysokobiałkowe nigdy nie słyszeli ;o) wegetarianie odżywiający się racjonalnie mają się całkiem dobrze.

nigdy nie rozumiałam wegetarian, którzy, siedząc przy stole z innymi ludźmi, potrafią im obrzydzić cały posiłek tekstami 'a fuj, jak możesz to jeść, ty podly morderco, to kiedyś żyło, biegało po łączce ble ble ble'.


life * is a state * of mind


... Dodano: 2008-12-15 13:18

też nie kumam takiego podejścia. Jak omuś mięcho smakuje to niech je je. Nie robi mi to.
Obrzydzanie innym jedzenia jest chamskie. Ja takie teksty traktuję na równi z bekaniem przy stole. Ble.



Dodano: 2008-12-15 13:48

otóż to. poza tym co niby ma na celu zmuszanie kogoś do rezygnacji z mięsa? jeśli do danego osobnika argumenty wegetarian nie przemawiają, to żadne biadolenie nic tu nie da.
poza tym gdyby mięsko rzeczywiście biegało sobie za życia po łączce, zjadła bym je z chęcią. a doskonale wiem, że tak nie było, więc nie, dziękuję ;o)


life * is a state * of mind


Dodano: 2008-12-15 13:54

LadyWitch napisał(a):
poza tym gdyby mięsko rzeczywiście biegało sobie za życia po łączce, zjadła bym je z chęcią. a doskonale wiem, że tak nie było, więc nie, dziękuję ;o)


Może jakieś 5% schabowego biegało po łączce, reszta to rakotwórcze chemiczne świństwo.
Nasi przodkowie jedli mięso, nam już to nie dane. ;D



Dodano: 2008-12-15 14:58

a to druga kwestia utwierdzająca mnie w wegetarianizmie ;o)
i nie sądzę, by jakikolwiek procent mięsa kupowanego w sklepach kiedykolwiek gdziekolwiek biegał. zwierzątka z masowych hodowli nie widują trawki i słoneczka w swoim krótkim i marnym żywocie.


life * is a state * of mind


... Dodano: 2008-12-15 15:04

Taka prawda.

Najlepsza jest produkcja szynek: mięso słabej jakości namoczone w odpowiednich barwnikach utrwalaczach i przyprawach.
Najlepsza jest szynka sopocka: jak weźmiesz plasterek pod światło, to pomiędzy włukienkami da się zauważyć fosforyzującą różową substancje.



Dodano: 2008-12-15 15:09

mnie najbardziej bawią przeróżne mielonki. w niektórych występuje rekordowa[!] wręcz zawartość mięsa - całe 8% :D


life * is a state * of mind


Dodano: 2008-12-15 17:08

kurde tak gadacie o tym mięsie, że normalnie zaraz pójdę do biedronki po kilo paróweczek z kurczaka 8) :twisted:


"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"


Dodano: 2008-12-15 17:15

Wampgirl (Anciliae)
Wampgirl
Posty: 2003
Kraina Dreszczowców :Kraków

Już ja wiem co to za parówy, mój brat się tym zażera. Ale 0,5 kg parówek za jakieś 4-5 zł to przegięcie. Ciekawe, co jest w nich oprócz substancji chemicznych i papieru toaletowego? Może 1% zmielonej skóry.


"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi


Dodano: 2008-12-15 17:15

Powątpiewam czy będą one z kurczaka XD.



Dodano: 2008-12-15 17:22

kumpel pracował w rzeźni. a potem raczył znajomych smakowitymi opowieściami, jak np. to, że pierwsza rzecz, jaką robi poranna zmiana po wejściu na halę, to włączenie maszyn mielących. a potem przez kilka minut słychać tylko rozpaczliwe piski :twisted: i mamy poranna porcję paróweczek i mielonego :twisted:


life * is a state * of mind


Dodano: 2008-12-15 17:23

Ja tam kupuję kilo za 5,49 8) I nieważne ile tam kurczaka, po prostu mi smakują :twisted: Za to na pewno nie zjadlabym jakiejs golonki, watrobki czy zoladkow, bo po prostu tego nie lubię.

Wkurza mnie wrzucanie ideologii, swiatopogladu do kwestii wyboru jedzenia. Niech kazdy żre co lubi i na tyle by sobie nie szkodzic. Kotlety sojowe też lubię :twisted: 8)


"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"


Dodano: 2008-12-15 17:26

a mnie wkurza, jak ludzie decydują za innych, gdzie można sobie dorobić ideologię, a gdzie jej być absolutnie nie powinno :twisted:


life * is a state * of mind


Dodano: 2008-12-15 17:46

to wlasnie wegetarianie sa przewrazliwieni na swoim punkcie, narzucajac swoje zdanie innym ---> wystarczy uderzyc w stol, a nozyce sie odzywaja :wink:

zreszta, co by tu nie mowic, tak samo jest w przypadku obroncow zycia poczetego, czy wielu innych grup wspolnego interesu - raz sie czlek znajduje po jednej stronie, w innej sprawie po drugiej, w koncu nie mozna byc wszedzie na nie albo wszedzie na tak :wink:


"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"


Dodano: 2008-12-15 17:51

minawi napisał(a):
to wlasnie wegetarianie sa przewrazliwieni na swoim punkcie, narzucajac swoje zdanie innym ---> wystarczy uderzyc w stol, a nozyce sie odzywaja :wink:

wiesz, pudło. bo akurat kilka postów wyżej pisałam o tym, co sądzę o takich przewrażliwionych wegetarianach
a poprzedni post był tak tylko, tytułem refleksji na temat przysłowiowych 'dwóch stron medalu' ;o)


life * is a state * of mind


Dodano: 2008-12-15 17:52

a czy ja napisalam ze czytalam wczesniejsze posty? wpadlam na chwile na to forum z czysto prowokacyjna przeslanką


"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"


Dodano: 2008-12-15 18:00

a czy ja sugerowałam, że to zrobiłaś/powinnaś to zrobić? wskazałam tylko miejsce, gdzie możesz przekonać się, że w tym przypadku trafiłaś jak kulą w płot


life * is a state * of mind


Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło