Jest to bardziej ballada, która została napisana pod wpływem konkretnej muzyki, dlatego jeśli komuś uda się ją przeczytać przy akompaniamencie utworu „Izera” zespołu White Garden, to byłoby bardzo fajnie ;) Jeśli ktoś lubi balladki z lekkim klimatem fantasy, to zapraszam ;)
U podnóża posępnych i zamglonych gór,
Co potęgą swą dumnie sięgały nieba,
Klęczał na ścieżce wojownik,
a u jego stóp
Leżał chłopiec, bezgłośnie żegnając przyjaciela.
Widząc wojownika zatroskaną twarz
Dzieciak uśmiechnął się, po raz ostatni,
A jego wzrok pytał: „Jak ty sobie poradzisz,
Gdy mej sprytnej głowy przy tobie zabraknie?”
I tak uśmiech zastygł na dziecięcej twarzy,
Gdy ją maska śmierci, zbyt wczesnej, przykryła.
Nie skruszyła jej nawet
ta samotna łza,
Co z hardego serca wojownika spłynęła.
I tak klęczał wojownik na samotnej ścieżce
Ściskając stygnącą, małą dłoń przyjaciela,
A nad nimi mroczne góry swą potęgą
Sięgały krzyczącego echem pustki nieba...