Nie czas mnie teraz wnikać w poezji korzenie
Gdy dusza z szat odzierana,
Gdy zjawy kąsają wściekle zmysły jak szerszenie.
Martwa z tej miłości krwi plama.

Nie wszystek co głośno na zewnątrz szumi
Huk w sobie nosi.
Zagłuszając coś w sobie mozolnie tłumi
Myśli milcząc, niczym kondukt żałobny w goni.

Nie wszystek co wewnątrz ciszą zamiera
Rozgłosem podczas okazji gardzi.
Znikąd wnet wyrasta i wody w usta nabiera
Myśli zalewając niewzruszeni i twardzi.

Sen niedawno drwić zeń już począł
I objawił mi się jako ten gdzie żywotem zanikałem.
I nic tak strasznego bym w nim nie doznał
Gdyby nie to, iż był to najlepszy jaki dotąd ujrzałem.

Spowitym wiary upadkiem,
Przez bogów dla się porzuconym.
Ludzkim aniołem w niepamięć skazanym,
Miedzy rozkoszą, a bólem stojąc nie przypadkiem.




KostucH
Komentarz