Czy głos Twój upragniony usłyszę,
gdy powrócę w spokoju cztery ściany?
A napotykając się na ciszę,
czy ujrzę choć widok Twój kochany?
Jeszcze Twój zapach czule za mną błądzący czuję...
Jeszcze dźwięczy mi w uszach odgłos twych kroków.
Nieświadomie cień drgający wzrokiem kokietuję...
Zanikając w czasie wieczornych uroków.
Zamiera pod okiem ostatnia kropla rosy.
Gaśnie wraz z serca biciem niewydolnym.
Jak dziwnie ta fortuna składa istnień losy...
Wspólny czas-krótkim, rozstania-powolnym...
Żaden gest, dźwięk czy obraz nie odda uczuć skłębionych.
Nie cofnie się już chwil wspólnych w jedno ciało splecionych...
Nie ulotnią się one, nie znikną, nie wyblakną jak notka kartoteki
Bom skrupulatnie spisała owe, na odwrotnej stronie własnej powieki.