Kto by się kiedykolwiek spodziewał, że polski zespół jedną płytą wbije się do prog-rockowego panteonu. Co więcej, większość muzyków zespołu pałała się dotychczas muzyką ekstremalną i nie zapomnę jak jeden z redaktorów Metal Hammera podśmiewywał się z Mitloffa (Piotr Kozieradzki, perkusja), że on ma grać progmetal.
Jestem dumny z tego, że w Polsce mamy zespoły, które mają coś do powiedzenia na światowej scenie muzycznej i trzymają za pysk wszelkie lansowane przez wielkie wytwórnie "gwiazdki", które nie potrafią stworzyć niczego oryginalnego i są 1574328 klonem Dream Theater, Morbid Angel czy KoRna. A Riverside po prostu wgniótł konkurencję w ziemię...
Wydawca: Laser' s Edge (2003)