Rzadko się zdarza, aby na następcę debiutanckiego krążka czekało się długo. Portishead na swoją drugą płytę kazał czekać aż trzy lata. Gdy krążek się ukazał, krytyka i fani piali z zachwytu. Niewątpliwie z subiektywnego punktu widzenia album zaspokoił oczekiwania fanów, ale co bardziej wymagający mieliby się do czego przyczepić.
Najbardziej do myślenia pozostawia jednak kwestia czy zespół, który kilka lat wcześniej zrewolucjonizował muzykę i stworzył coś nowatorskiego, uczynił to ponownie. Nie da się ukryć, że "Portishead" jest albumem strukturalnie podobnym do "Dummy" i znacznego progresu w sposobie wykorzystania elektroniki nie widać. Portishead nagrał kolejny dobry album, ale tym razem niczym nowym nie zaskoczył. Choć osobiście czuję lekki niedosyt, to przed wydaniem opinii należy zadać sobie pytanie czego tak naprawdę oczekiwaliśmy po zespole, który ma dorobku jeden album, który otworzył nową furtkę dla muzyki.
Tracklista:
01. Cowboys
02. All Mine
03. Undenied
04. Half Day Closing
05. Over
06. Humming
07. Mourning Air
08. Seven Months
10. Elysium
11. Western Eyes
12. Only You (French Version)
Wydawca: London Records (1997)