Conrad Johnson był zwyczajnym podróżnikiem pomiędzy światami. Wystarczyło jedno energiczne pstryknięcie kciukiem i przenosił się w inną rzeczywistość. Posiadł również tajemną wiedzę w jaki sposób wejść do krainy snów albo takiej przestrzeni, którą sobie wymarzył. Conrad przenosił się w inne sfery za pomocą swoich myśli. Najpierw kreował świat, w którym chciał się znaleźć, a później pstrykał kciukiem. Mniej więcej tak jak to robią hipnotyzerzy.
Był późny wieczór, więc uznał, że jest to najlepszy czas na długi sen. Niestety poranek przyniósł tylko to, że Johnson wstał lewą nogą. Prawa zaplątała się w kołdrę i upadł czołem na dywan. To wywołało zawirowanie myślowe i jego umysł dokonał teleportacji. Uśmiechnęlibyście się na widok mózgu i gałek ocznych zamkniętych razem w słoiku wypełnionym formaliną. Josnson Conrad zaczął drżeć i usiłował płynąć jak najdalej. Zostały mu jedynie mięśnie oczu, więc całe to coś zaczęło wibrować w chorobliwy sposób. Czego przestraszył się Johnson? To nie był zwykły słoik z formaliną, ale to ten, który stoi w rosyjskim muzeum narodowym i trzymany jest tam wielki członek Rasputina. Jeszcze około dwóch minut zajęło Conradowi pływanie pobudzonym stylem i przerzuciło go wprost do Hadesu. Tam znudzony Charon podniósł mózg, sprawdził, że nie jest zatknięty w niego żaden obol i wyrzucił go do rzeki zapomnienia. Później poniósł go prąd Lete i na pewnym zakolu wzburzone fale wyrzuciły na brzeg.
Chrabąszcze odkryły, że mają co przekąsić, więc zjadły Pana Johnsona. Czy zastanawialiście się kiedyś, skąd nagle pojawia się w waszym mieszkaniu chrabąszcz rzadkiego gatunku, albo inny dziwny owad? To właśnie Pan Johnson przetranslokował się do was.