Dan Swano raz po raz wpada na świetne pomysły, które realizuje poprzez przeróżne projekty muzyczne. Ten genialny muzyk, który rozpoczynał karierę w legendarnym Edge Of Sanity, czaruje nie tylko eklektyzmem stylistycznym, ale swoistym wizjonerstwem. Pan.Thy.Monium uchodzi za najbardziej "progresywny" z jego projektów.
Obiekcje natomiast mam co do samej konstrukcji albumu, na który składają się cztery utwory. Pierwsze dwa to ponad dziesięciominutowe progresywne kolosy pełne zmian nastroju z całą paletą różnorodnych dźwięków. Kolejny utwór to sześć minut dołującej atmosfery stworzonej jedynie przy użyciu klawiszy - jest to bardzo piękny numer, ale... ostatni, gdyż faktycznie ostatni na płycie "In Remembrance" to nic innego niż minuta ciszy. Nie uważam tego za dobry zabieg, gdyż dwa ostatnie utwory odbiegają poziomem od pierwszych dwóch - niestety psuje to całościowe wrażenie.
"Khaooos & Kon-Fus-Ion" jest chyba mimo wszystko najciekawszym albumem grupy, który wnosi bardzo wiele nowego do każdego z gatunków. Nie jest to jednak dzieło, które powoduje ciarki na plecach, gdyż czuć niedosyt po przesłuchaniu tego krążka - tej genialnej muzyki jest trochę za mało.
Wydawca: Relapse Records (1996)