Słucham sobie „Silence” od 4 dni i nijak nie mogę pojąć jak to możliwe, że muzyka korzystająca z podobnych patentów jak dziesiątki lub nawet setki wcześniej słuchanych grup z tej samej „szufladki” stylistycznej jest w stanie tak mocno przykuć moją (starego wyjadacza) uwagę. Hm, zapewne to sprawka geniuszu muzycznego dwóch osobników tworzących Nachtvorst: Leopolda odpowiedzialnego za muzykę oraz Erghala udzielającego się wokalnie. Swoją drogą w muzycznych duetach nie często zdarza się by jedna persona była odpowiedzialna za całość muzyki – ciekawe czy chłopaki przewidują granie koncertów w takim układzie.
I jak tu zestawić np. taki Mondrian Oak, którego „Aeon” niedawnio recenzowałem na tych łamach, z „Silence”. Niby to ta sama dyscyplina, a byłoby to jak porównywanie drużyn piłkarskich Pogoni Szczecin i Barcelony. Wiadomo kto wypadnie lepiej. Dla roztargnionych podaję wynik: 9-3 dla Nachtvorst.
Ocena: 9/10
Tracklista:
01. The Serpent's Tongue 02. After... 03. Nightwinds 04. Gentle Notice of A Final Breath 05. ...before 06. A Way of Silence
Wydawca: Code 666 (2012)