Lamb Of God - amerykański zespół, do niedawna znany jedynie niektórym, wydając "Sacrament" zyskał z całą pewnością nowe grono słuchaczy. Amerykańska kapela, grająca muzykę będącą hybrydą metal core'a, thrash i death metalu, dopiero na tym krążku pokazuje swoją moc w pełnej okazałości. Grają nietypowo - to nie ulega wątpliwości. Nagrywając "Sacrament" wycisnęli z siebie chyba całą kreatywność, na jaką ich było stać. Chociaż płyta została nagrana szybko, żeby nie powiedzieć: w pośpiechu, z pewnością nie straciła na jakości.
Znakiem rozpoznawczym Lamb of God są szybkie, przytłumione riffy gitarowe. Bardzo dobrze brzmią solówk i - chociażby na początku "Pathetic". Utwory posiadają nietypowy takt - warto zwrócić tu uwagę na "Again We Rise", "Forgotten (Lost Angels)" czy "Foot To The Troath". Perkusista wyżywa się jak tylko może - wyjątkowo ciężko na przykład w "Blacken the Cursed Sun".
"Sacrament" od poprzednich płyt Lamb of God odróżniają teksty: na tym wydawnictwie już nie polityczne czy religijne, a prywatne. Dotyczą osobistych przeżyć Blythe'a: problemy z alkoholem, depresja...
Najnowszy album Bożych Owieczek zasługuje na jak najwyższą uwagę. Słuchając tej płyty nie można oprzeć się chęci małego - a najlepiej nieco większego - "moshingu". Zabójczo szybkie kompozycje, a co najważniejsze - różnorodne. Przemyślane utwory, wokal i instrumenty na wysokim poziomie. Agresywna, porywająca płyta. Do posłuchania i do zabawy. Bez zbędnych upiększeń. Najczystsza moc w wykonaniu Lamb Of God, do ostatniej sekundy. Obowiązkowa pozycja dla amatorów mocnych kawałków.
Wydawca: Sony BMG Music Entertainment (2006)