Job For a Cowboy - w życiu bym nie pomyślał, że zespół o takiej nazwie mógłby grać coś innego niż southern rock. Tymczasem Job For A Cowboy całkiem niedawno zdrowo namieszał na rynku metalowym za sprawą swojej EPki "Doom". Na EPce się nie skończyło i dostaliśmy o to debiutancki krążek zespołu. Rodzi się więc pytanie czy formacja wytrzymała presje i sprostała oczekiwaniom.
Czy jednak "Genesis" sprostał oczekiwaniom tych, którzy pokładali w zespole ogromne nadzieje? I tak i nie. Zasadnicza różnica jest w warstwie wokalnej - zrezygnowano niemal całkowicie z "kwiczącego" wokalu i pozostał w zasadzie tylko niski growling sporadycznie przeplatany jakimiś wrzaskami. Przyczynia się to niestety do tego, że muzyka wydaje się być odrobinę monotonna i mało urozmaicona. "Genesis" poza tym wydaje się być wydawnictwem trochę mniej dzikim, bardziej przemyślanym, ale i ostrożnym. To jednak co jest zarzutem może być traktowane jednak jako coś pozytywnego - słychać rozwój zespołu, utwory są bardziej poukładane, zespół zachował dobre proporcje pomiędzy techniką a tym co chciał stworzyć. Fakt, że muzyka jest w pewnym sensie jednowymiarowa, a zespół nie sięga do innych stylistyk po inspiracje, w pewnym sensie sprawia, że muzyka Job For A Cowboy nie jest przekombinowana i nie rozmywa się. Niewątpliwie zespół jest objawieniem na scenie, gdyż wnosi ogromny powiew świeżości. I choć nie jest to jeszcze coś szalenie oryginalnego czy nowatorskiego, to mamy do czynienia z jednym z najlepszych tegorocznych debiutów.
Wydawca: Metal Blade (2007)