Od dłoni twych siny się robięI puchnę cały pod ciężarem dotykuTopornego i mrocznego jak gotykuMonstra - miłość twą zdobię. Czuję wyraźnie swą metamorfozęKtórą kształtują twe członki -Obuchu skóra naciągnięta na trzonki -W twórczym szale czyniąc zeń zgrozę. Jam wypełnieniem twego oka,Jam przyszłego ideału opoka,Drabiną na Parnasu wyżyny. Jam gniewem w trzewiach burczącym,Jam smutku upuszczam kruszynyW popiele jestestwa stygnącym.