Jeszcze parę takich płyt i postanowię wybić sobie górną jedynkę, włożyć luźne w kroku pumpy i koszulkę jakichś amerykańskich futbolistów oraz u najbliższego „artysty” wydziaram sobie przedramiona napisami jakąś fajniutką czcionką. Dlaczego? Otóż wszystkiemu winny najnowszy wypust chłopaków z Hedfirst zatytułowany „44” wypełniony po brzegi muzyką okołocorową.
Jeszcze parę słów o lirykach. Początkowo myślałem, że to może jakieś pokłosie „Powstania Warszawskiego” Lao Che, ale gdzież tam. Teksty opiewają raczej problemy egzystencjalne prostego ludu. Dobrze obrazuje to fragment tekstu z „Wierny swoim demonom”. Podmiot liryczny nawija tak: „Wyciągam broń Celuję w skroń To jest mantra, skurwysynu. To oczyszcza mnie!”.
Ocena: 7,77/10
Tracklista:
01. 44
02. Wierny swoim demonom
03. Ogniu krocz ze mną
04. Sens istnienia
05. Jestem diabłem
06. Czas zmartwychwstania
07. Armia żywych trupów
08. Symfonia walki
09. Zabijać w imię...
10. Ulice kłamstw
11. ...Od milionów lat
Wydawca: Fonografika (2012)