wodząc palcami po jego zdjęciu, upuściła na ziemię pierwsze wspomnienie.. i drugie.. trzecie.. aż kaskada maleńkich utraconych chwil wypływała spod jej powiek..
ale nie. musiała być twarda. nie powierzy mu całego życia, jak ta pierwsza naiwna..
przestała liczyć dni od ostatniego emaila od niego.. pisał, że ucieknie. do niej.
nie myślała o tych 17 dniach. dniach nadziei, że to sms od niego, że znów go zobaczy. nie..
rozpamiętywała 17 dni niepewności i podejrzeń..
aż wybiła północ.. wszystkie zmartwienia porwał słodki sen..