"In Luft Geritzt", tak jak i poprzednie płyty Austriaków, to swoista muzyczna uczta. Muzycy w dążeniu do uzyskania prawdziwości i intensywności dźwięków, posunęli się tym razem jeszcze dalej i cały materiał, jak zapewniają, został nagrany na żywo. Artystyczne poszukiwania Dornenreich wyraźnie zmierzają w stronę brzmień folkowo-ambientowych. Ich najnowsze dzieło wyraża pragnienie wolności, nie tylko duchowej, ale również muzycznej i przeciwstawia się ogólnie przyjętym schematom klasyfikowania muzyki.
"Superangelic Hate Bringers" to czwarty pełnowymiarowy album w ponad dzięsięcioletniej historii włoskiego zespołu Macbeth, który na przestrzeni lat ewoluował od melodyjnych, symfonicznych black metalowych brzmień w kierunku gotyckiego metalu, starając się przy tym zachować nieco ostrzejszy charakter. Na swym najnowszym krążku Włosi zdecydowali się pokazać spokojne i melodyjne oblicze i postawili na dość proste, chwytliwe utwory.
Początkujący zespół Immortal Chaos nagrał swoją pierwszą płytę demo. Członkowie grupy pracowali nad albumem już od ponad roku. Muzyka wykonywana przez nich to połączenie gotyckiego rocka i metalu. Główny żeński wokal daje słuchaczom spokojny trans lecz po chwili można usłyszeć drugi wokal basisty - growl. Płytę można ściągnąć i posłuchać w serwisie Last.fm.
Czas biegnie leniwie
chwila za godziną
chcę znów śnić przy Tobie
czując wrażliwie
nocą tą jedyną
zaklętą w osobie
Dzień za dniem mija
skryta w bieg wydarzeń
noszę ciężar w Sobie
co radość mą spija
i mąci świat marzeń
w krótkiej życia dobie
Myśli rozpędzone
mijają rozsądek
schwytane obumrą
wolnością stęsknione
nastanie porządek
zatrzaśnięty trumną
Jagórfest jest dorocznym festiwalem muzyki rockowej i metalowej organizowanym w połowie grudnia w dniu urodzin jego organizatora, Piotra Jagóry (wokalisty zespołu Blackwater, niegdyś Graala). W tym roku festiwal Jagórfest doczekał się swojej pierwszej letniej edycji - Summer Jogórfest w dniu 14 czerwca 2008 roku. W warszawskim klubie Progresja zaprezentują się zespoły z trzech krajów, w tym będący w swojej światowej trasie Power Drakkar Tour zespół Týr z Wysp Owczych. DarkPlanet patronuje wydarzeniu.
błękit - północ
Władca rozsądny - niegodziwość świata
Który był, jest i PRZYJDZIE - niezależność
Jezus - Belial
BUM!!!
"trzy po trzy"
nożyczki - kamień
nie przyjdzie!
Siła Mroku!
Niemiecka formacja Diary Of Dreams od dwóch tygodni pracuje nad nowym krążkiem. Informację tę kilka dni temu potwierdził na swoim oficjalnym profilu MySpace lider grupy - charyzmatyczny multiinstumentalista Adrian Hates. Wydanie albumu przewidziane jest na rok 2009. Na MySpace'owej stronie Adrian dziękuje fanom za wsparcie i pozdrawia ze studia nagraniowego White Room 5, w którym realizował poprzednie płyty.
Po (zbyt) długim okresie milczenia kultowa belgijska formacja Front 242 zamierza wydać dwie darmowe ścieżki. Nagrania dostępne będą w czterech formatach muzycznych: MP3 średniej i dobrej jakości oraz w formatach bezstratnych: wave, Flac oraz mackintoshowy M4A. Aby ściągnąć utwory wymagana jest wcześniejsza rejestracja na stronie wytwórni Alfa Matrix.
Chodź
przytulę
pocieszę i rozgrzesze
tam gdzie zawsze ucałuje.
pogłaszcze po włosach
krzyżem wypędzę
demona i będziemy patrzeć
jak kona.
Wtedy zostaniesz moją
myślą -
a świat mój własny
oczyszczony i całkowicie rozgrzeszony
będzie
dziwne
nikt nie wierzy
nawet ja.
Przytulam się do kanapy
do koca czasami
do ściany która bywa cześciej
zimna
do okna sie przytulam
gdy myję mój świat ścierką
ścierka do dłoni się przytula
ja do niej
wiem że istnieje jedność
przytulam się do kieliszka z winem
czasami buty zgubię
więc i stopy przytulone ziemią zostaną
nieraz przytule się do wanny
do dźwięków telefonów
budzika do pracy
do pięści
gdy biją moi rodacy
przytulam się nawet do twego obrazu
do jazzu nocnego
saksofonisty który na dachu gra
i do radia pełen hitów szitów
original mentos
świeży oddech
nawet da się żyć
kawałkami nabity na igłe
na grillu szaszłyk.
a na ziemi kołdra
moje zwłoki kolejny raz utula.
Jest mi cholernie smutno wiesz
Dlaczego?
Cholera – nie wiem.
Całe życie me jest tak bogate
Tak dokładne i prawe
Że nawet jak wypije piwo
Wydaje się nie koślawe.
Chyba jestem uzależniony
Od idealności
Powiem nawet żem ćpunem
Realności.
Tak chciałbym być innym
To znaczy?
Człowiekiem chciałbym być
Ale to nic nie znaczy
Bo nawet tu czuje się
Wcale nie inaczej.
Teraz na mnie patrzysz
Jutro zapomnisz
Powiesz – nad morze wyruszył
Marynarz z tatuażem na tyłku
Listy przestaną przybywać
Kartki papieru się marnować
Oszczędzisz na ołówku
I powiesz – ty dupku.
A ja? Uśmiechnę się
Zapewne się i upiję
Z żalu albo z rozkoszy
Nie wiem – cudzołożę
Może nawet zdradzę swą duszę
Sprzedam może szatanowi
Albo na allegro
I tak nikt nie kupi – bo do dupy.
Jestem wulgarny?
Wybacz proszę
Tam świnia się prosi
A ja – śmieci zanoszę
Niemal codziennie
Wypalone niedopałki
Wspomnień.
Gdyby nie debiut Entombed podejrzewam, że szwedzka scena metalowa nigdy nie byłaby tak popularna. W rok po rozpoczęciu działalności formacja zarejestrowała materiał, który stanowił alternatywę dla przesiąkniętego thrashem detahm metalu ze Stanów Zjednoczonych.
Bardzo rzadko mi się to zdarza, żebym dał się uwieść muzyce prostej, wulgarnej, wręcz przypadkowej. Debiutancki album Carcass właśnie tak na mnie podziałał. Trio młodych muzyków - Bill Steer, Jeff Wealker oraz Ken Owen nagrali płytę, która sprowadzała death metal do jeszcze bardziej ekstremalnych dźwięków.
Po tym jak debiutancki "Reek Of Putrefaction" mógł zaszokować nawet zatwardziałych deathmetalowców, w rok po tym Carcass powrócił z kolejną płytą. Po liczbie utworów, których jest tu dziesięć, można było wywnioskować, że formacja postanowiła zrobić coś więcej niż rzeź niewiniątek, co też odzwierciedla "Symphonies Of Sickness".
Włoski gothic metalowy zespół Lacuna Coil zapowiada rozpoczęcie prac nad nowym DVD, które ma ukazać się pod koniec roku. Krążek będzie zawierać przede wszystkim występy z festiwali, teledyski, dokument "zza kulis" z tras koncertowych zespołu oraz wiele innych atrakcji dla fanów. Będzie to pierwsze oficjalne DVD Lacuny Coil.
Ekipa skośnookich thrashersów nigdy mnie nie przekonywała. Nic więc dziwnego, że ominąłem poprzedni krążek grupy, nagrany tuż po reaktywacji. "Killing Season" też bym zapewne ominął, ale życzliwa osoba dała mi szansę zapoznania się. Jednak po raz kolejny muzyka Death Angel spłynęła po mnie jak pot.
Niewiele brakowało, a premiera "The Unspoken King" umknęłaby mojej uwadze. Gdyby nie to, że w necie natrafiłem narecenzję nowego krążka, to może za pół roku bym się dowiedział o tej płycie. Przeraziło mnie jednak, że praktycznie wszyscy recenzenci nie zostawili na Kanadyjczykach suchej nitki. Od zespołu odszedł Lord Worm - rzekomo z powodów zdrowotnych, zaś jego miejsce zajął Matt McGachy, a oprócz niego do zespołu dołączył drugi gitarzysta Christian Donaldson oraz klawiszowiec w spódnicy - Maggie Durand. Nie wiem, jaka katastrofa musiałaby się stać, aby poddawać ten zespół tak ostrej krytyce. Teraz już wiem.
Trudnością niewątpliwie jest stworzyć muzykę do filmu, w którym to filmie ta muzyka jest nieobecna. Jest to pewna niewiadoma, czy film jest w stanie się obronić, gdyż jak wiemy, ścieżka dźwiękowa ma za zadanie wyzwolić emocje, ciarki i nie rzadko łzę w oku. Tak jest nie inaczej z filmem "Closfierld" ("Project:Monster") reżysera Matta Reevesa. Muzyki w tym filmie nie ma. Nie będę tutaj się rozpisywał na temat tegoż filmu, czy dobry, czy tandetny, co mi się w nim podobało, a co nie, by móc zachęcić do obejrzenia go. Myślę, że muzyka, która występuję dopiero w napisach, zrobi to za mnie.
Nie raz już się spotkałem z opiniami na temat genialności Dying Fetus, ale nie wiem czemu nie chciało mi się w to kiedykolwiek wierzyć. Pierwszy raz więc zatknąłem się z zespołem przy wydaniu "War Of Attrition" i po przesłuchaniu mogę stwierdzić, że miałem rację.
Po serii bardziej eksperymantalnych albumów i kłopotach z wytwórtnią Earache, Napalm Death, już pod skrzydałkami Spitafire powrócił z nowym materiałem, który był powrotem do ekstremalnego grania . Trzeba jednak powiedzieć, że czas robi jednak swoje i to nie jest do końca granie w stylu "Harmony Corruption" czy nawet "Fear Emptiness Despair".
Początek lat 90-tych pokazał, że boom na death metal powoli zanika. Niewiele zespołów potrafiło zaoferować coś ciekawego, a co poniektórzy powoli odchodzili od tego typu grania. Problem ten dotknął także gringcore - zarówno Napalm Death jak i Carcass z płyty na płytę grali coraz ambitniejszą muzykę, a o Terrorizer słuch zaginął.