Warszawska supergrupa Hellectricity nie miała być nazwą jednego albumu i jak się okazało nie jest. Wprawdzie po czterech latach, ale udało się wydać następcę „Salem Blood”. W tym czasie w zespole zaszła jedna zmiana i na basie Przemasa zastąpił Błarz z zespołu Joy Machine. Razem nagrali płytę „Odius, Vile, Nasty And Wicked”, która mogła nieco zaskoczyć spragnioną szatana gawiedź.
Nie potrafię i nie zamierzam ukrywać swojego zdziwienia. Po, delikatnie mówiąc, mocno rozchwianym i miejscami wyraźnie rozwleczonym albumie Lifesblood for the Downtrodden, Crowbar wraca w stylu godnym najwyższych pochwał. Choć lata mijają nieubłaganie, podstarzała sludge metalowa gwardia pod przewodnictwem Kirk'a Windstein'a nie rdzewieje. Panowie pokazują, że nadal mają dobrze naoliwione silniki, a ich najnowszy album - Sever The Wicked Hand to płyta, którą śmiało porównać można do największych osiągnięć zespołu.
W marcu przyszłego roku nakładem Century Media Records światło dzienne ujrzy nowe wydawnictwo spod znaku Iced Earth. Będzie to DVD pt. "Festivals of the Wicked". Na tym wydawnictwie Jon
Schaffer i spółka dadzą fanom ponad 4 godziny muzy z trzech festiwali, na których
to mieli przyjeomuje oficjalna strona zespołu. Szef i główny kompozytor Iced Earth tak mówi o tym wydawnictwie "Ci,
którzy nas widzieli pokochają to wydawnictwo, a Ci którzy nie widzieli
oniemieją z wrażenia - co ten zespół potrafi na scenie".
Trzy miesiące od zakończenia działalności zespołu Ministry, jego główna postać - Al Jourgensen - nie próżnuje. Muzyk z powodzeniem realizuje się jako promotor rozpoczynających swą muzyczną przygodę formacji, producent, a ostatnio jako twórca ścieżki dźwiękowej. 24 listopada ukaże się skomponowany w całości przez debiutującego w tej roli Jourgensena soundtrack do horroru "Wicked Lake". Obserwatorzy dokonań muzyka liczą, że przygotowane pod obraz utwory zaprezentują zdecydowanie lepszy poziom niż sam film. Wydawcą ścieżki dźwiękowej jest 13th Planet Records.
Aby stworzyć coś wielkiego, trzeba od czegoś zacząć - a początki bywają trudne. Potwierdza to trzyutworowe demo Therion "Beyond The Darkest Veils Of Inner Wickedness". Mamy tu do czynienia z death metalem typowym dla tamtego okresu.
Therion brzmi brudno i brutalnie, a poziom instrumentalny do
najwyższych nie należy. Można to wydawnictwo porównać do debiutanckiej
płyty Tiamat, gdyż w obydwu przypadkach brzmienie było poniżej
standardów, a standardów pomysłami formacja nie grzeszyła.