Vane jest bardzo aktywnym zespołem i nie pozwala zapomnieć o sobie. Wciąż coś nagrywa, kręci kolejne teledyski, ale się rozdrabnia wydając kolejne single. Nie dziwne więc, że postanowiono zebrać swoje ostatnie dokonania w jedną całość i podsumować większość tego co wydarzyło się od płyty „Black Vengeance”. Z krakowskiego portu wypływa więc EPka „The Nightmare”, na której znajdziemy cztery ostatnie kawałki wzbogacone o jeden przerywnik, będący bardziej intrem niż piosenką.
Po dłuższym czasie spędzonym w kwarantannie, krakowski Vane powraca z czymś wyjątkowym - nową EPką „The Nightmare”. Inspirowana twórczością takich zespołów jak Carcass, At The Gates, In Flames i Lamb of God, EP jest pełna thrashu, tradycyjnego death metalu, ale i melodeath’owych melodii, ukazując zespół z najmroczniejszej jak dotąd strony. Vane opowiada alternatywną historię mitycznego statku-widma „Latający Holender”, zabarwiając fabułę śmiercią, intrygami i okultyzmem.
“The Cannibal” jest trzecim singlem wypuszczonym przez zespół od momentu premiery debiutanckiego albumu “Black Vengeance”. Robert Zembrzycki (gitara) o nowym materiale: "Tym razem chcieliśmy zgłębić nieco mroczniejsze aspekty trudnej tułaczki, którą wiedli ówcześni marynarze. The Cannibal to szalona podróż w głąb pozbawionego środków do życia umysłu, podkreślona niezwykle sugestywną, muzyczną aurą.”
Nile to zespół, który zaintrygował już na debiucie „Amongst The Catacombs Of Nefren-Ka”. Potrafił stworzyć coś nowego, interesującego i objawić się jako twór oryginalny i warty uwagi. Na swojej drugiej płycie „Black Seeds Of Vengeance” zdecydowanie potwierdził tą opinię, tworząc dzieło wyjątkowe, wielowymiarowe i bardzo absorbujące. Tajemnicze kobzy w „Invocation Of The Gate Of Aat-Ankh-Es-En-Amenti” otwierają nam bramę do podziemnego świata egipskich bóstw, w którym spędzimy następne czterdzieści dwie minuty.
Po 6 latach przerwy dali o sobie znać deathmetalowcy z Incantation. Następca wydanego w 2006 roku „Primordial Domination” ukazał się raptem 8 dni temu i nosi nazwę „Vanquish In Vengeance”. Jest to dziewiąty album tej zasłużonej dla gatunku grupy. Amerykański kwartet z Pensylwanii przygotował na swoim najnowszym
wydawnictwie 10 kompozycji. Promocja w/w krążka należy tak samo jak w
przypadku poprzedniego albumu do Listenable Records.
W wigilię Bożego Narodzenia wybuchł pożar w sklepie meblowym w Bradford w bezpośrednim sąsiedztwie NMA Studio. Udało się go końcu ugasić, ale nie udało się ustrzec przed rozległymi szkodami w tym zapadnięciem się dachu. Studio straciło konsole, mikrofony i sprzęt nagrywający oraz instrumenty w tym perkusję i osiem gitar. Niestety właśnie okazało się, że zniszczeniu uległy dwa projekty nad którymi zespół właśnie pracował: demo do ich dwunastego studyjnego albumu oraz niedawno odkryte trzydziestoletnie taśmy z archiwalnym materiałem, który miał zastać dodany do wiosennej reedycji albumu “Vengeance” z 1984 roku.
Nie da się ukryć, że jedną z najbardziej irytujących nisz metalowych jest szwedzka scena melodyjnego death metalu, gdzie powstały setki miałkich zespołów wzorujących się na In Flames. Owszem, tu i ówdzie próbuje się wplatać jakieś nowinki, ale generalnie, to scena ta cechuje się świeżością kotletów z McDonalda.
Po sukcesie debiutanckiego albumu, jego następca jest zazwyczaj weryfikatorem prawdziwej wartości zespołu. O ile debiutancki krążek Nile - "Amongst The Catacombs Of Nephren-Ka" zawierał dosyć standardowy death metal z elementami egipskimi, o tyle jego następca, to prawdziwa perełka.