Nie da się ukryć, że jedną z najbardziej irytujących nisz metalowych jest szwedzka scena melodyjnego death metalu, gdzie powstały setki miałkich zespołów wzorujących się na In Flames. Owszem, tu i ówdzie próbuje się wplatać jakieś nowinki, ale generalnie, to scena ta cechuje się świeżością kotletów z McDonalda.
Płytę rozpoczyna "The Tremor" - bezpośredni, dynamiczny numer oparty na jednym bardzo dobrym riffie i mocarnym growlingu Tomasa Lindberga. Nie mamy ani solówki, ani jakichkolwiek smaczków, ale utwór wbrew pozorom świetnie wprowadza w dalszą część krążka. Dalej jest już ciekawiej - pojawiają się zarówno wolniejsze jak i szybsze utwory, jedne bardziej przebojowe i melodyjne, inne bardziej brutalne, ale wszystkie bardzo dobrze wykonane, zagrane w sposób spójny, okraszone technicznymi solówkami i niezłymi riffami. Pojawiają się także czyste wokale śpiewane przez frontmana Evergrey, które zapobiegają monotonii i jednowymiarowości tego wydawnictwa. Brzmienie płyty jest dobre, lekko przybrudzone, ale nie przeszkadzające w odbiorze muzyki.
Choć wątpię, aby Nightrage nawet z takim składem mógł odegrać jakąś poważną rolę nawet w swojej niszy, to trzeba podkreślić, że jest to album bardzo dobrze wykonany, na którym jest trochę ciekawych pomysłów. Nie jest to jednak wydawnictwo, które trzeba poznać, gdyż nie sądzę, aby za 10 lat wiele osób interesowało się tym zespołem.
Wydawca: Century Media Records (2003)