Czy black metal to wciąż jedno z ekstremów metalowej muzyki, czy może już część głównego nurtu muzycznej popkultury? Czy black metal to jawne bluźnierstwo przeciwko chrześcijaństwu, czy może bliżej mu do „jasełkowego satanizmu”? Czy zabójstwa i podpalenia kościołów to jedynie incydent z lat 90. XX wieku, czy logiczna konsekwencja zawartego w tej muzyce przekazu? Kto i dlaczego słucha black metalu? Być może rozmowa sprowadzi do rozważań na temat pluralizmu blackmetalowych postaw oraz zmian na rodzimym gruncie.
Wraz z Wydawnictwem Sine Qua Non zapraszamy Was do udziału w kolejnym konkursie, w którym wygrać można jeden z dwóch egzemplarzy książki "Vader. Wojna totalna", której autorem jest Jarek Szubrycht. "Wojna totalna" to książka o tym, jak niemożliwe stało się możliwe. Ale i o tym, że za spełnianie marzeń trzeba słono płacić. Książka miała swoją premierę 6 czerwca 2014 roku. Aby zdobyć szczęśliwy egzemplarz należy prawidłowo odpowiedzieć na jedno proste pytanie:
To jest historia zespołu Vader. Losy Piotra Wiwczarka z Olsztyna, który jako nastolatek powiesił sobie plakat Judas Priest nad łóżkiem w swoim pokoju w domu dziadków. Gapił się w to okno na lepszy świat przed zaśnięciem, zerkał na nie, kiedy budził się rano i gdy wracał ze szkoły. Snuł marzenia. Rozmyślał, jak cudownie mogłoby być, gdyby zamiast Halforda i Downinga to on stanął na tej olbrzymiej scenie, skąpany w purpurowym świetle reflektorów. Jakby to mogło być, gdyby nagrywał i wydawał prawdziwe płyty, kręcił pokazywane w telewizji teledyski, jeździł z koncertami po całym świecie, od Australii przez Amerykę Południową po Japonię.
Każda kolejna edycja konkursu Neuro Music jest inna. Finałowy koncert obył się tym razem bez gwiazd. Największy i jedyny "celebryta" - człowiek, który od czasu do czasu bywa pytany, kiedy reaktywacja Lux Occulta - zasiadł ponownie w jury, w tym roku zajmującym o kilka krzeseł mniej. Wrócono do przyznawania nagrody publiczności, ale poza tym to wydanie przygrywki do Asymmetry Festival było okrojone pod prawie każdym względem. Tylko cel pozostał ten sam: wyłonienie wykonawców przekraczających granice stylistyczne i budujących własną tożsamość artystyczną. To co tam nowego w muzyce?
"Z medycznego punktu widzenia Lemmy już dawno powinien być martwy. Po latach życia na krawędzi jego krew ma skład chemiczny, który zabiłby innego człowieka". Tak głosi slogan umieszczony na tyle autobiografii. I to nie byle jakiej biografii! Jest to historia, która albo was wciągnie w kokainowo-alkoholowo-rockandrollowy świat albo sprawi, że odrzuci was po przeczytaniu kilku stron.
Slayer to bogowie - koniec i kropka. Przez ponad dwie dekady, nikt nie ustanowił w dziedzinie ekstremy tyle co Zabójcy z Los Angeles. Mimo wszystko przez ponad 20 lat istnienia zespołu, nikt nie postanowił przenieść ich historii na papier. O ile mamy w kopy biografii Metallki, Iron Maiden i Dżemu to Slayer pozostał jakoś z boku. Lukę tą dostrzegł nasz rodzimy dziennikarz Jarek Szubrycht, który wielbi tak samo Slayera jak wielu innych maniaków ekstremalnej muzyki i dlatego zakasał rękawy i postanowił sam zmierzyć się oko w oko z bestią.