Coraz dłuższe te płyty Dream Theater. Na czwartej z nich „Falling Into Infinity” czas trwania ociera się już prawie o osiemdziesiąt minut. No, jak się umie grać to się gra. Z drugiej jednak strony są tacy, którzy znajdą tu dłużyzny, a nawet całe niepotrzebne numery. Dream Theater nabrał bowiem takiego bardziej łagodnego i potulnego oblicza w czym podobno dopomogła wytwórnia EastWest, chcąca wynieść swój produkt na komercyjne szczyty. Efekt wyszedł nieco kontrowersyjnie, lecz… jak się umie grać to się gra.
Wydając „Images And Words” Dream Theater stał się zespołem znanym i cenionym i jak to w takich przypadkach bywa, dalsza jego działalność porównywana była do tego co już zostało dokonane i powszechnie uznane za wyznacznik twórczości. Trzecią płytę „Awake” jedni więc uznali za zbyt odmienną od poprzedniczki i przez to nie taką jaka być powinna, a inni wręcz przeciwnie, docenili jej kunszt jako jeszcze lepszy. Niezależenie od poglądów wszyscy dostali potężną dawkę progresywnego rock/metalu, choć nie wszyscy dokładnie taką samą.
Tytuł tej płyty nawiązuje do jednego z kawałków z „Images And Words”. Sceny z pamięci są jego drugą częścią. Jest to historia pewnego człowieka, który idzie do terapeuty i daje się wprowadzić w trans aby dowiedzieć się jaka jest przyczyna gnębiących go myśli.
Nakładem InsideOut Music już 28 września ukaże się drugi solowy album wokalisty amerykańskiego Dream Theater - Jamesa LaBrie. Płyta pod tytułem "Static Impulse" to pierwszy od pięciu lat samodzielny materiał kanadyjskiego artysty, który niewątpliwie ucieszy niezliczone rzesze jego fanów i przyczyni się do pozyskania wielu nowych wyznawców. Jak mówi sam LaBrie: "Zwariowaliśmy na punkcie tego materiału. Całość
utrzymana jest w stylistyce modern metalu i jest tak samo ciężka i
istotna jak twórczość całej masy zespołów reprezentujących podobne
granie. Są riffy,
które dosłownie rozwalą Wam głowę oraz melodie, które zarówno pod
względem wokalnym i
muzycznym wciągają".