Spadł deszcz w ciemną noc popłynął po twarzy zatopił lęk i ból ukoił i każdy sen spadł deszcz kroplami Twych łez I każdą z nich uchwycić chciałem w mych dłoniach zamkniętych uczynić bezpieczną i schować tylko dla siebie i obmyć duszę łez Twoich deszczem
Są oczyw których zabrakło łezsą dniw których nas nie mai nocenie dla nas stworzone
Są rzeczy nieosiągalnei czynyktórych wciąż się wstydzimy
Jest świati życie w nim ciężkiei miłośćkochanie nieodwzajemnione
Są ludziektórzy ranią bez powodui deszcz zastępujący każdą łzę
Są słowa i myśliktóre straciły sens
Byłaś moimi oczyma gdy widzieć nie potrafiłem tracąc wiarę w ciemnościach błądziłem
I byłaś dotykiem
ciepłym kochanym stęsknionym
I szeptem kojącym byłaś
moich czynów każdym powiewem
I drogą po której stąpać mi przyszło
poprzez mgłę morze łez poprzez moje zwątpienie
I moim odczuciem byłaś
wytłumaczeniem rzeczy i moim Aniołem Stróżem
Oczyma moimi byłaś
stając się cząstką mnie do wczoraj do dzisiaj do teraz
Ósmym grzechem jestem
nienawiścią do wrogów
złych czynów
otchłanią nieprzeniknioną
czasami piekłem
Na ziemi błądzę
tylko niekiedy
częściej zaś
stąpam po niej pewnie
Ósmym grzechem jestem
zrodzonym z myśli swych
słów
czynów
jestem
W grzechu miłość wyrażona
z miłości odkupienie
Kiedyś zbłądziłem
lecz odnalazłem drogę
Ósmym grzechem nazwany
wciąż kroczę
po swojej grzesznej drodze
Możesz odejść
dziś
jutro
Ze łzami w oczach
w przypływie złości
W milczeniu też odejść można
Możesz odejść
i zabrać wszystko
- sny
wspomnienia
przeszłość
to co jest teraz
i niespełnione marzenia
Możesz odejść i zabrać
każdy najmniejszy skrawek
Twojego istnienia
Możesz odejść w dzień
lub ciemną
bez gwiazd i księżyca nocą
Możesz odejść
- odejdę wraz z Tobą
Jeżeli jest Bóg
to musi istnieć i Diabeł
jeżeli jest Niebo
Piekło staje się prawdą
Jeżeli się modlisz
uwierz i w kłamstwo
i w zimny wiatr
który widział strach
Uwierz w krew
dusz odkupienie
w słowa nadziei
zwycięstwo nad cierpieniem
Uwierz że kiedyś
odejść Ci przyjdzie
dusza wybierze
pomiędzy Piekłem a Niebem