Po trzydziestu latach historii zespołu (rocznica była w 2020), progresywno hard rockowy Flying Circus z Grevenbroich w Niemczech, pozwolił sobie na nostalgiczne spojrzenie w przeszłość, wydając płytę "best of", na której znajduje się 15 piosenek z siedmiu dotychczasowych albumów. Michael Drop (wokal), Michael Rick (gitara), Rüdiger Blömer (klawisze i skrzypce), Roger Weitz (gitara) i Andre Roderigo (perkusja) postanowili uswietnić swój jubileusz przenosząc część swojego repertuaru w obecne czasy.
Flying Circus to niemiecki zespół progresywno rockowy powstały w 1990 roku. „1968” jest ich szóstym albumem, którego tytuł jest bardzo wymowny i wiele mówiący o zawartości nie tylko tematycznej i tekstowej, ale też muzycznej. Płyta bowiem jest próbą stworzenia nowoczesnej klasyczności i powrotu do lat sześćdziesiątych za pomocą aktualnego przekazu. Jest to więc istny wehikuł czasu mogący powodować nostalgiczne wspomnienia starszych i lekcję historii dla młodszych słuchaczy. W jednym i drugim przypadku myślę, że jest warta wysłuchania.
Czasem warto jest zrobić coś szalonego. Jak pisze Stray Train na swoim profilu, to co miało być małą ideą przerodziło się w wielką przygodę. Zespół powstał w 2015 roku w Lublanie, a już na początku 2016 wydał płytę o skromnym tytule „Just ‘Cause You Got The Monkey Off Your Back Doesn’t Mean The Circus Has Left Town”. Szalone na pewno było jej nagranie, ale taki też jest odbiór. Stray Train określa się, chyba słusznie, jako heavy blues rock i nie jest to gatunek, którym param się na co dzień. Ale co tam, raz się żyje. Spróbowałem i przyznam, że już przy pierwszym odpaleniu poczułem bluesa.
Już jutro w Polsce po raz pierwszy pojawi się absolutne objawienie australijskiej sceny prog-rockowej. Dead Letter Circus wystąpią 8 października we wrocławskim Firleju wraz ze swoimi polskimi przyjaciółmi z Disperse, którzy odważnie podbijają zagraniczne sceny klubowe i festiwalowe. Ekipa z Brisbane zawita do Polski na jedyny koncert, aby promować swój ostatni album „Aesthesis”. Ten australijski zespół istnieje już od 2004 roku, jednak ich debiutancki album studyjny ujrzał światło dzienne dopiero w 2010.
Już 5 grudnia 2014 roku dotrze do Polski The Dark Circus Festival. Jedyny koncert w Polsce w ramach europejskiej trasy odbędzie się w Pubie Rock Out w Zielonej Górze. Ciemne, syntetyczne dźwięki, ostre gitary i taneczne beaty zaprezentują zespoły: Stoneman, Otto Dix, Substaat, Kissin' Black oraz Demoncast. Po koncercie odbędzie się afterparty, które poprowadzi Alchem (Maschinen Beat). Bilety (ilość ograniczona) w cenie 30zł można kupować już w przedsprzedaży.
iNsCissorS powraca ze swoim czwartym pełnowymiarowym albumem, na którym eksploruje jeszcze głębiej w filmowe tematy zaznaczone już na poprzednich albumach. W czterech aktach okazałe melodie, od barokowych poprzez eteryczne do awangardowych, tworzą ścieźkę dźwiękową do filmu albo sztuki teatralnej, które błagają o uwolnienie. Vincent Andelmoth jest reżyserem tego teatru, Aimaproject głównym narratorem, a reszta obsady jest pełna gości: Maciej "Dragos" Mehring z Bisclaveret, Evor Ameisie, Michiel Spape z H.E.R.R. i Annamaria Bernadette Christian.
Lyriel - prawie nieznany w Polsce zespół pochodzący z Niemiec wydał swój pierwszy oficjalny teledysk z albumu "Paranoid Circus". Utwór ten, także pod tą samą nazwą, znajdziemy w serwisie YouTube lub też na oficjalnej stronie zespołu Lyriel. Zespół po podpisaniu kontraktu z wytwórnią AFM Records ponownie wyda swoją płytę zaprezentowaną światu w 2009 roku podczas specjalnego koncertu z okazji promocji krążka. Znajdziemy tam też dodatkowe ścieżki. Ci, którzy nie mieli tyle szczęścia, musieli czekać do roku 2010, aby zakupić płytę na oficjalnej stronie zespołu. Już 1 kwietnia "Paranoid Circus" zaskoczy nas nową okładką i dwoma bonusowymi utworami.
Jakiś czas temu krążąc po Internecie natknąłem się na recenzję płyty zespołu o dźwięcznej nazwie Circus Maximus. Album nosił tytuł "The 1th Chapter" i po opisie wynikało, że jest to coś naprawdę godnego uwagi. Z dużym zainteresowaniem podszedłem do tej kapeli i postanowiłem sam sprawdzić co jest warta twórczość chłopaków z zespołu.
Ostatnimi czasy ciężko jest o jakąś oryginalną i wartościową kapelę. Coraz więcej klonów Vadera lub Riverside przyprawia mnie o zawrót głowy. Ostatnimi dniami coraz głośniej zrobiło się o żorskim Eternal Deformity, którego czwarty krążek" Frozen Circus" został wydany po skrzydełkami Code666. Wytwórnia ta znana jest z promowania avantgardowych zespołów, toteż obecność po jej skrzydełkami polkiego zespołu powinno cieszyć.
W lipcu tego roku zespół zakończył pracę nad piątym albumem zatytułowanym "Frozen Circus" i jest w trakcie poszukiwań wydawcy skłonnego zainwestować w dzieło. Nagrania odbywały się w olkuskim Studio Zed, w składzie: Przemysław "Kofi" Kajnat (wokal, gitara basowa), Przemysław "Smyku" Smyczek (gitara elektryczna), Tymoteusz "Tymo" Ciastko (perkusja), Arkadiusz "Aro" Szymuś (gitara elektryczna), Łukasz "Kilo" Kiljanek (insrtumenty klawiszowe) oraz gość specjalny - Acrobat (wokal, wiolonczela). Projekt okładki wykonała Iwona "Yv" Drozda.
Aż dziw mnie bierze, że klony Dream Theater mają jeszcze wzięcie. Wszelkie wydawnictwa zespołów power-progmetalowych staram omijać się szerokim łukiem, ale od czasu do czasu należy przesłuchać coś aby nie wypaść z obiegu. Tak się składa, że kolega polecił mi norweski Circus Maximus, który, jak potem poczytałem zebrał sporo pochlebnych recenzji w zagranicznych portalach.