Sens życia w.g. Was - Byle szczerze.. Strona: 4

Dodano: 2010-09-13 14:53

Ależ nie obrażaj się Gorgu, to tylko żarty
Ale w sumie masz racje, nie ma już tutaj z kim pogadać na "te" tematy.
No coż, a ja ateistką nie jestem, raczej sceptyczką, więc nie zwalaj wszystkiego na ateistów, że nie podzielają Twojego zdania



Dodano: 2010-09-13 15:16

Yngwie (Anciliae)
Yngwie
Posty: 2299
Wrocław / Częstochowa

Gorg666 napisał(a):

A więc jednak są ludzie z gorszym poczuciem humoru niż Paskievicz, gratuluję :)


No ba, jakby mnie ktoś kiedyś zapytał na co umarłem, to powiedziałbym, że na śmierć :) Ale nie ma co gdybać :).


od czasu do czasu warto wrócić do źródła


Dodano: 2010-09-13 15:33

I gdzie jest sens ??


ludzie piszcie na temat



Dodano: 2010-09-13 15:35

Yngwie (Anciliae)
Yngwie
Posty: 2299
Wrocław / Częstochowa

soundasleep napisał(a):
I gdzie jest sens ??
ludzie piszcie na temat

No właśnie miałem dopisać, że zrobiłem mega offtop, temat o życiu przecież, sorry :)


od czasu do czasu warto wrócić do źródła


Dodano: 2010-10-02 08:53

Ja twierdzę, ze nie mozna się doszukać sensu tam gdzie go nie ma .nasze życie jest bardziej sumą przypadków i to bardziej przypadek rządzi naszym życiem niż my sami.
Chcesz gdzieś jechać - samochód się psuje, spotykasz miłość swojego zycia .
Nie znam nikogo, kto by zaplamował i spotkał swoją miłość czy nawet miał zaplanowane dziecko.Tak dużo się mówi o planowanych ciążach a nie spotkałam ani jednego zaplanowanego dziecka, włącznie z moim ukochanym synem.Zjawił się w najmniej spodziewanym czasie, wywrócił mój świat do góry nogami i pochłonął ładny kawałek mojego życia.


Bo ja z przeklętych jestem tego świata, Ja bywam dumny i hardy


Dodano: 2010-10-02 09:14

black_gothic napisał(a):
Ja twierdzę, ze nie mozna się doszukać sensu tam gdzie go nie ma .nasze życie jest bardziej sumą przypadków i to bardziej przypadek rządzi naszym życiem niż my sami.
Chcesz gdzieś jechać - samochód się psuje, spotykasz miłość swojego zycia .
Nie znam nikogo, kto by zaplamował i spotkał swoją miłość czy nawet miał zaplanowane dziecko.Tak dużo się mówi o planowanych ciążach a nie spotkałam ani jednego zaplanowanego dziecka, włącznie z moim ukochanym synem.Zjawił się w najmniej spodziewanym czasie, wywrócił mój świat do góry nogami i pochłonął ładny kawałek mojego życia.


Dokładnie. Ja też nie planowałam, że poznam kogoś takiego, jak mój obecny partner i że mimo sporej różnicy wieku, a także wielu przejść zarówno jego, jak i moich, będzie nam ze sobą tak dobrze.



Dodano: 2010-10-02 21:31

Sens... Dla mnie sensem są jakieś pojedyncze drobnostki... Coś do czego zmierzamy... Nasze cele. Naszym sensem jest zmierzanie do swoich celów, większych lub mniejszych. Sens nadają nam bliscy, mamy dla kogo żyć. Przyjaciele, rodzina, ktoś kogo kochamy... Oni są w pewnym sensie moim sensem... Czymś dla czego warto żyć. Sens nadaje mi muzyka. Ciekawość dnia jutrzejszego. Czekanie na jakieś święta, na jakiś dzień, w którym spotkamy się z kimś czy ma zdarzyć się coś. To nadaje sens.



Dodano: 2010-10-02 23:23 Zmieniono: 2010-10-02 23:24

black_gothic napisał(a):
Ja twierdzę, ze nie mozna się doszukać sensu tam gdzie go nie ma .nasze życie jest bardziej sumą przypadków i to bardziej przypadek rządzi naszym życiem niż my sami.


Sens życia to raczej cel do którego dążymy, dla każdego inny, dla każdego tak samo ważny. Jednym z nas dane ten cel osiągnąć, wtedy mogą mówić o spełnionym życiu, dla innych pozostanie on na zawsze niezrealizowanym marzeniem.
Suma przypadków natomiast, jest tym co może nam pomóc, lub przeszkodzić w realizacji naszego celu.
Nie wydaje mi się, żeby przypadek rządził naszym życiem, z każdej sytuacji można wybrnąć na wiele różnych sposobów, dlatego od nas samych zależy wybór jakiego w danym momencie dokonamy. Dalsze natomiast wydarzenia są konsekwencją dokonanego wyboru.
W zdecydowanej większości wypadków, my sami decydujemy o naszym życiu. :)



Dodano: 2010-10-02 23:40

Gotthorm napisał(a):


Nie wydaje mi się, żeby przypadek rządził naszym życiem, z każdej sytuacji można wybrnąć na wiele różnych sposobów, dlatego od nas samych zależy wybór jakiego w danym momencie dokonamy.


Jakbyś np. jadąc samochodem osobowym autostradą miał zderzenie czołowe z tirem przy prędkości 180 km/h to faktycznie wybrnąłbyś po ch**u :]. Albo jakby Ci ktoś strzelił kulke w tył głowy :D. Lubie krwiste przykłady :).

Ja obstawiam za przypadkiem, bo nie da sie wszystkiego przewidzieć, zaplanowac i ze wszystkiego wybrnąć. Dla mnie życie to jeden wielki rachunek prawdopodobieństwa - zbyt wiele możliwości żeby się dało to wszystko ogarnąć :).



Dodano: 2010-10-03 02:14 Zmieniono: 2010-10-03 02:23

Envy napisał(a):

Jakbyś np. jadąc samochodem osobowym autostradą miał zderzenie czołowe z tirem przy prędkości 180 km/h to faktycznie wybrnąłbyś po ch**u :]. Albo jakby Ci ktoś strzelił kulke w tył głowy :D. Lubie krwiste przykłady :).


Dlatego zakończyłem zdaniem które powtórzę:

W ZDECYDOWANEJ WIĘKSZOŚCI wypadków, my sami decydujemy o naszym życiu.

Takie zderzenie lub strzał w tył głowy, jeżeli komuś się przytrafi to tylko raz, i trudno tu mówić o jakichkolwiek decyzjach, to raczej przypadek który skutecznie przeszkodzi w osiągnięciu każdego celu. :)
Podobnie jak w wypadku śmierci z innych przyczyn, również wtedy pole działania, najogólniej mówiąc, mamy bardzo ograniczone. :)



Dodano: 2010-10-03 10:01

O najpowszechniejszej chorobie naszych czasów- raku tez nie zapominajmy.To nie od nas zalezy, nie da się go zaplanować a weryfikuje nasze cele.


Bo ja z przeklętych jestem tego świata, Ja bywam dumny i hardy


Dodano: 2010-10-03 10:31

Ten temat kojarzy mi się z pewnym znanym filmem :)




Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...


Dodano: 2010-10-03 12:19

black_gothic napisał(a):
O najpowszechniejszej chorobie naszych czasów- raku tez nie zapominajmy.To nie od nas zalezy, nie da się go zaplanować a weryfikuje nasze cele.


Zabawne... kiedyś jako ludzkość wierzyliśmy w los zapisany czy to w talii kart czy w gwiazdach czy z góry przewidziany przez dowolną istotę boską i wszystko było ok, no bo "bóg tak chciał" albo "taka jest kolej rzeczy". Dzisiaj jesteśmy już zbyt duzi - jak to określił jeden z użytkowników w innym temacie - by wierzyć w temu podobne rzeczy, więc w poszukiwaniu kolejnego kozła ofiarnego wkraczamy na medyczne poletko co by tam sobie poużywać. Ten i inne posty karzą mi domniemywać że ludzie strasznie lubią sobie zrzucać odpowiedzialność na "coś"... Rak... a to nie jest czasem tak że musimy spełniać pewne kryteria żeby go mieć? Hm pewnie osoba przesiadująca godzinami na słońcu bez "zabezpieczenia" ma większe szanse na raka skóry niż ta co unika niepotrzebnego z nim kontaktu. Pewnie "żłop" łatwiej nabawi się raka wątroby niż osoba o umierkowanym sądzie na temat różnych trunków itd. itd.

Co do Envy... i strzelania w tył głowy. Serio tak bez powodu strzelają w tył głowy człowiekowi? Czy musiał się czymś narazić? Może coś nie tak powiedział? Wiem że nie należy strzelać do ludzi za "spierd*laj" no ale może wystarczyło nie powiedzieć "spierd*laj" żeby nie stracić życia :)

Decyzja... wszystko zależy od naszych decyzji :) i świadomości. Ktoś zaraz mi powie, że byli tacy co ze wszystkim uważali i i tak mieli raka, i i tak dostali w łeb... Ale to nie możliwe... Co "chwilę" dowiadujemy się o nowych rzeczach będących w naszej diecie od wielu wielu lat co ma dobroczynny bądź zły wpływ na nasze zdrowie, czemu ktoś kto umarł na raka a był amatorem czekolady nie ma za parę lat się dowiedzieć że ta czekolada właśnie jest rakotwórczą substancją? (hipotetycznie) a przecież dziś ludzie powiedzą, że miał raka tak zwyczajnie i po prostu, że wcale na niego nie zasłużył! To samo z tą kulą :) Byłem w różnych sytuacjach i widziałem jak przeze mnie łagodzone potyczki słowne kończyły się bójką przez jedno słowo kogoś innego... więc cóóóóż nie mogę się zgodzić że rządzi nami czas i nieprzewidziane zdarzenie :) Często to nieprzewidziane zdarzenie jest zwyczajnie "nie w porę zauważonym zdarzeniem" lub inaczej - wynikiem naszego ignorowania rzeczywistości :)


Aetas dulcissima adulescentia est


Dodano: 2010-10-03 16:44

Gorg666 napisał(a):
[quote:c3010d7d3b="black_gothic"]O najpowszechniejszej chorobie naszych czasów- raku tez nie zapominajmy.To nie od nas zalezy, nie da się go zaplanować a weryfikuje nasze cele.


Zabawne... kiedyś jako ludzkość wierzyliśmy w los zapisany czy to w talii kart czy w gwiazdach czy z góry przewidziany przez dowolną istotę boską i wszystko było ok, no bo "bóg tak chciał" albo "taka jest kolej rzeczy". Dzisiaj jesteśmy już zbyt duzi - jak to określił jeden z użytkowników w innym temacie - by wierzyć w temu podobne rzeczy, więc w poszukiwaniu kolejnego kozła ofiarnego wkraczamy na medyczne poletko co by tam sobie poużywać. Ten i inne posty karzą mi domniemywać że ludzie strasznie lubią sobie zrzucać odpowiedzialność na "coś"... Rak... a to nie jest czasem tak że musimy spełniać pewne kryteria żeby go mieć? Hm pewnie osoba przesiadująca godzinami na słońcu bez "zabezpieczenia" ma większe szanse na raka skóry niż ta co unika niepotrzebnego z nim kontaktu. Pewnie "żłop" łatwiej nabawi się raka wątroby niż osoba o umierkowanym sądzie na temat różnych trunków itd. itd.

Co do Envy... i strzelania w tył głowy. Serio tak bez powodu strzelają w tył głowy człowiekowi? Czy musiał się czymś narazić? Może coś nie tak powiedział? Wiem że nie należy strzelać do ludzi za "spierd*laj" no ale może wystarczyło nie powiedzieć "spierd*laj" żeby nie stracić życia :)

Decyzja... wszystko zależy od naszych decyzji :) i świadomości. Ktoś zaraz mi powie, że byli tacy co ze wszystkim uważali i i tak mieli raka, i i tak dostali w łeb... Ale to nie możliwe... Co "chwilę" dowiadujemy się o nowych rzeczach będących w naszej diecie od wielu wielu lat co ma dobroczynny bądź zły wpływ na nasze zdrowie, czemu ktoś kto umarł na raka a był amatorem czekolady nie ma za parę lat się dowiedzieć że ta czekolada właśnie jest rakotwórczą substancją? (hipotetycznie) a przecież dziś ludzie powiedzą, że miał raka tak zwyczajnie i po prostu, że wcale na niego nie zasłużył! To samo z tą kulą :) Byłem w różnych sytuacjach i widziałem jak przeze mnie łagodzone potyczki słowne kończyły się bójką przez jedno słowo kogoś innego... więc cóóóóż nie mogę się zgodzić że rządzi nami czas i nieprzewidziane zdarzenie :) Często to nieprzewidziane zdarzenie jest zwyczajnie "nie w porę zauważonym zdarzeniem" lub inaczej - wynikiem naszego ignorowania rzeczywistości :)[/quote:c3010d7d3b]

Nie zawsze choroba aż tak zależy od człowieka i predyspozycji. No bo co np. z dzieckiem chorym na białaczkę, w ktorego rodzinie nie było nigdy tej choroby? to też się chyba może zdarzyć.



Dodano: 2010-10-08 22:59

Wampgirl (Anciliae)
Wampgirl
Posty: 2003
Kraina Dreszczowców :Kraków

Jestem zdania, że sens życia nie elementem jednostkowym, lecz obejmuje większą ich klasę. Nie wyobrażam sobie postawienia jako celu życiowego np. kupna domu. Kupuję dom, osiągnęłam cel i to wszystko.
Ów sens traktuję raczej jako jakieś szersze pojęcie wymagające nieustannych starań i zabiegów, by kwintesencja do której dążymy nie zaczęła się wymykać. Kupno domu jest jedynie elementem. Jednym z wielu. Przecież budynek nie będzie decydował o moim szczęściu, w skład sensu będzie wchodziło też to, jak będę go budować - najlepiej tak, by było mi w nim dobrze. Nieustanna konieczność dbania o własny kąt będzie motywowała do pracy i dawała satysfakcję, co także będzie się przekładało na realizowanie elementów sensotwórczych.


"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi


Dodano: 2010-10-09 17:38

Vika napisał(a):

Nie zawsze choroba aż tak zależy od człowieka i predyspozycji. No bo co np. z dzieckiem chorym na białaczkę, w ktorego rodzinie nie było nigdy tej choroby? to też się chyba może zdarzyć.


Przegapiłem sorry....

Oczywiście że może... powodem tego może być zaniedbanie położnych lub reszty personelu medycznego jak również zakażenie w szpitalu... Nic nie dzieje się bez przyczyny...

Zasada każdej akcji towarzyszy reakcja ma zastosowanie w każdym aspekcie życia :)

Dlatego uogólniając mój sens życia, mogę powiedzieć że sensem kryjącym się we wcześniejszym enigmatycznym "worship satan", jest powodowanie akcji tak by towarzyszące im reakcje były dla mnie możliwe korzystne, zaś Szatan jest wektorem ruchu idąc za Newtonem :)


Aetas dulcissima adulescentia est


Dodano: 2010-10-09 19:49

Jaki ruch masz na myśli? Ruch w sensie fizycznym, Twoje ruchy, popęd do działania, działania ludzi wobec Ciebie? rozwiń, rozwiń, bom ciekawa. Czy uważasz, że satanizm łączy się bezpośrednio z egoizmem czy też może nawet bardziej egocentryzmem, częstym czy nawet ciągłym stawianiem siebie w centrum świata ludzkiego?

Co do tych dzieci chorych na białaczkę, nie miałam na myśli tylko bardzo małych dzieci, ale także te starsze, w wieku szkolnym. Podobno w tym wypadku działają czy też raczej działać mogą prawdopodobnie także tzw. czynniki mutagenne, tj. papierosy, nadużywanie alkoholu i innych używek, zanieczyszczenie środowiska itd. itp.



Dodano: 2010-10-09 20:16

Vika napisał(a):
Jaki ruch masz na myśli? Ruch w sensie fizycznym, Twoje ruchy, popęd do działania, działania ludzi wobec Ciebie? rozwiń, rozwiń, bom ciekawa. Czy uważasz, że satanizm łączy się bezpośrednio z egoizmem czy też może nawet bardziej egocentryzmem, częstym czy nawet ciągłym stawianiem siebie w centrum świata ludzkiego?

Hm satanizm z egoizmem? i tak i nie :) Z jednej strony w rytualnym satanizmie jest miejsce na rytuały ochronne więc sugerowałoby to że satanista kimś się przejmuje... wydaje mi się jednak że to tylko pozorne odczucie. Mój pogląd na satanizm wywodzący się po części z myśli lavejańskiej zakłada że jestem panem własnego losu, zaś z losem tym czasem muszą wiązać się jakieś osoby, aby z moim losem było wszystko ok, muszę dbać i o te osoby. Więc w gruncie rzeczy jestem egoistą. I chyba zawsze byłem.

Co do wektora ruchu... Szatan, wiara w niego nadaje kierunek moim akcjom i reakcjom na akcje innych. Satanista w przeciwieństwie na przykład do maga chaosu od którego wiele się uczy musi bardzo się strzec by nie popaść w niełaskę :) To może wydać się żałosne i niewolnicze, zważywszy na współczesne podejście do wiary w cokolwiek i do wyznawania czegokolwiek, a już na pewno gdy mówimy o Szatanie, jednak wcale takie nie jest. Kto miał przyjemność uczestniczyć w różnego rodzaju "imprezach" szybko stwierdza że pilne trzymanie się ścieżki lewej ręki bardziej się opłaca niż bujanie pomiędzy jedną a drugą stroną.


Aetas dulcissima adulescentia est


Dodano: 2010-10-10 19:40

No w pewmym sensie satanizm jest formą egocentryzmu.Jesteś Bogiem dla siebie i to jest wspaniałe i opłacalne a nade wszystko nie masz uwięzionego umysłu i powinienieś odznaczyc się sporą dozą odpowiedzialnosci...Bycie Bogiem zobowiazuje :) Wszystko zależy od Ciebie i wszystko zawdzięczasz sobie wszystko oczywiście w ramach własnych sił i potrzeb:) To bardzo ułatwia życie i pozwala na realne podejście do życia.



:) Dodano: 2010-10-10 22:58

A koty rozrywacie? Czy zostawiacie to dla chińskich, wietnamskich właścicieli knajp? :D


A robię co chcę ! No, prawie co chce :)


:) Dodano: 2010-10-10 23:16

Tom1977 napisał(a):
A koty rozrywacie? Czy zostawiacie to dla chińskich, wietnamskich właścicieli knajp? :D


Zabawne że nie tak dawno temu polemizowałem z kimś prywatnie czy warto uświadamiać ludzi czy pozwalać im brodzić w bagnie niewiedzy gdzieś pomiędzy zabijaniem kotów a dewastowaniem nagrobków :)

Ale cóż, pozostaje mi odpowiedzieć: Nie, nie robimy tego :) Satanista nie pogwałca natury, nie występuje przeciw niej, zamiast tego czerpie z niej siłę, starając się żyć z nią w harmonii.

A teraz zgodnie z zasadą "jeśli ktoś wymierzy Ci policzek, Ty trzaśnij go w jego" powiedz Tom... fajnie było brać udział w symbolicznym kanibalizmie podczas tak zwanej komunii świętej? Cóż za cywilizowane praktyki przyjmowania Jezusa :)

I o krok dalej... a jak to jest oddawać cześć symbolowi czegoś co zabiło syna, boga w którego wierzysz? Myślisz że normalny ojciec kładzie nóż którym dźgnięto jego dziecko na stole i każe czcić go reszcie rodziny?

Czasem nie warto szydzić z czegoś czego się nie rozumie, tkwiąc w systemie który okazuje się sprzeczny sam w sobie :)


Aetas dulcissima adulescentia est


:P Dodano: 2010-10-10 23:18

Ja tam katolikiem nie jestem. Ani satanistą. Wierze tylko w kasiore i wiecznego farta.


A robię co chcę ! No, prawie co chce :)


:P Dodano: 2010-10-10 23:23

Tom1977 napisał(a):
Ja tam katolikiem nie jestem. Ani satanistą. Wierze tylko w kasiore i wiecznego farta.


Ale komunię pewnie przyjmowałeś czy zasuszyłeś jak Angelka? :D Dobra nieistotne nie czepiajmy się i silmy się na mądre pytania a wszystko będzie ok :)


Aetas dulcissima adulescentia est


:) Dodano: 2010-10-10 23:24

Ceiphied (Bicz)
Ceiphied
Posty: 1556
Nowa Sól - Zielona Góra

Tom1977 napisał(a):
A koty rozrywacie? Czy zostawiacie to dla chińskich, wietnamskich właścicieli knajp? :D


Ja tylko maltretuję te..pluszowe ;-]


''Sztylet rani ciało, słowo - umysł.'' - Menander


Dodano: 2010-10-10 23:26

A to nie moja wina... Jak ma się starych upierdliwych i jest dzieckiem to miałem wybór? Oni to robili dla świętego spokoju... Ale nie mojego.


A robię co chcę ! No, prawie co chce :)


Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło